Polskie Radio

Sygnały Dnia 21 czerwca 2021 roku, rozmowa z Przemysławem Czarnkiem

Ostatnia aktualizacja: 21.06.2021 07:15
Audio
  • Przemysław Czarnek: rząd przeznaczył 187 mln zł na wsparcie uczniów po pandemii ("Sygnały dnia" / Jedynka)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Witam bardzo serdecznie, dzień dobry, panie ministrze.

Przemysław Czarnek: Dzień dobry, kłaniam się państwu.

Panie ministrze, zanim przejdziemy do spraw związanych z pana zadaniem w rządzie, pytanie i do prawnika, ale też i do polityka – jak pan ocenia tę informację, która się pojawiła, że milion złotych kaucji za pana Sławomira Nowaka wpłaciła jego dwudziestoletnia córka? No to na pewno bardzo duża kwota dla tak młodej osoby. Ale też politycy Platformy, chociażby na antenie Telewizji Republika pan poseł Michał Gramatyka powiedział wprost, że on udzielił również... on jest w tej grupie osób, licznej podobno, która udzieliła pożyczki córce pana Sławomira Nowaka, żeby mogła zapłacić kaucję za swojego ojca. Jak pan ocenia tę sprawę, ale i jako prawnik, i jako polityk?

No, jedni mogą powiedzieć, że to jest przejaw przyjaźni pomiędzy politykami Platformy Obywatelskiej, kompanami z rządu i z ław sejmowych, a inni mogą słusznie podejrzewać, że jest to przejaw strachu polityków Platformy, którzy nie wiedzą, co pan Sławomir Nowak jeszcze powie albo co już powiedział, albo co ma powiedzieć, a co powiedziałby, gdyby był na przykład zatrzymany, a nie na wolności, i co wyszłoby na jaw w związku z ich przyjaźnią z czasów rządu i z czasów Sejmu. Przecież nikt z nas nie urodził się dzisiaj z tych, którzy nas słuchają i wiedzą dokładnie, że zarzuty przeciwko Sławomirowi Nowakowi są ogromne i nie ma możliwości, żeby nikt nie wiedział o działalności Sławomira Nowaka z jego przyjaciół, którzy na przykład mu kaucji, tej pożyczki na kaucję udzielają. To jest zupełnie oczywiste. Ktoś, kto wie, że inny człowiek jest pod ogromnym zarzutami korupcyjnymi, na pewno nie angażowałby się w to, żeby wchodzić jeszcze w relacje między nim a wymiarem sprawiedliwości. Więc słuszne są również podejrzenia tych, którzy mówią, że ci, co udzielają kaucji, to są ci, którzy się obawiają tego, co powiedziałby Sławomir Nowak, gdyby był zatrzymany, a nie na wolności.

A ja się zastanawiam, już kończąc ten temat, ale jeszcze dopytam o to pana ministra, czy rzeczywiście politycy w takie działania powinni się angażować. Bo to jest tak, że też politycy stanowią prawo, rozliczają też chociażby innych polityków, w tym momencie mamy prokuratora generalnego, który jest też ministrem sprawiedliwości, można przeciwko niemu wotum nieufności składać i tak dalej, i tak dalej. Jednym słowem czy w takiej sytuacji, kiedy jednak politycy również opozycji mają bardzo duży arsenał działań w parlamencie, czy oni powinni uczestniczyć finansowo w takich zrzutkach, już mówiąc kolokwialnie, na kaucję swojego partyjnego kolegi?

Jeśli pani pyta o aspekt prawny, to jest rzeczą oczywistą, że mogą, nie ma tutaj przeszkód, żeby się zrzucać, żeby pożyczać. I to, że ktoś jest politykiem, temu nie przeszkadza (...)

Bardziej pytam o aspekt etyczny.

Jeśli chodzi o aspekt etyczny, moralny, no to ja już wypowiedziałem swoje zdanie. Mają prawo mieć obawy ci, którzy twierdzą, że te zrzutki nie są tylko przyjacielską pomocą, ale przede wszystkim chęcią wsparcia Sławomira Nowaka przez tych, którzy mają obawy, co się będzie działo w następnych miesiącach i co powiedziałby Sławomir Nowak, gdyby był w areszcie, a nie na wolności, bo – jeszcze raz powtarzam – przy tego rodzaju potężnych zarzutach nie jest możliwe i nikt z nas nie urodził się dzisiaj, ażeby najbliżsi przyjaciele, choćby ci, którzy się zrzucają, nie wiedzieli o działalności Sławomira Nowaka zarówno z czasów jeszcze zegarkowych nazwijmy to, jak i z tych czasów, na które są zarzuty, czyli z czasów pracy na Ukrainie.

Panie ministrze, zmieniamy temat. Chciałam się pana zapytać, jakie są ustalenia na ten moment po tym incydencie, który się wydarzył w Dobczycach? Przypomnijmy, dzieci z przedszkola, ale też i dzieci ze szkoły podstawowej z klas zdaje się V, VI uczestniczyły w takim wydarzeniu, które się nazywa Tour de Konstytucja, ale uczestniczyły w tym wydarzeniu po tym, jak dyrektor szkoły wyraziła zgodę na ich udział, ale rodzice takiej zgody nie wyrażali i też nie wyrażali zgody na wykorzystywanie wizerunku tych swoich dzieci. Proszę powiedzieć, jakie są ustalenia i też czy ministerstwo jakieś działania podejmie, żeby takich sytuacji bez względu na to, jakich spotkań by one dotyczyły, jednak nie było?

No, to już pani o ustaleniach powiedziała większą część. Otóż powiedzmy od początku jedną rzecz – gdyby to spotkanie dotyczyło wyłącznie tego, kiedy została uchwalona Konstytucja i co zawiera, to pewnie nikt by się tym specjalnie nie zainteresował, choć i na takie spotkania potrzebna jest zgoda rodziców, potrzeba jest pewnej procedury w szkole, choćby wpisania w odpowiednim momencie do tej książki wyjść, potrzebna jest zgoda na udostępnianie wizerunków dzieci, wszystko to jest potrzebne. Ale gdyby to była tylko opowieść o Konstytucji, pewnie nikt by się tym nie interesował.

Natomiast na tym spotkaniu dzieciom była przekazywana wiedza w cudzysłowie niektórych panów prawników też chyba w cudzysłowie, którzy mówili o prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, w bardzo złym świetle stawiali głowę państwa, mówili o turystyce aborcyjnej, poruszali tematy stricte polityczne, stricte polityczne [powt.], i to jeszcze takie, które na pewno nie powinny być adresowane do dzieci w takim wieku, w wieku przedszkolnym i szkół podstawowych. Dlatego była ta reakcja, natychmiastowa zresztą.

Zleciłem kontrolę pani kurator Barbarze Nowak, kuratorowi małopolskiemu, i ta kontrola się zakończyła. Ona ujawniła rzeczywiście szereg dramatycznych niedociągnięć, najdelikatniej rzecz ujmując, choćby brak zgody rodziców na wyjście na tego rodzaju happening, choćby brak wpisu właśnie w tej książce wyjść. Ten wpis miał miejsce po już Tour de Konstytucja, a nie przed Tour de Konstytucja w Dobczycach. oChoćby braku zgody na ujawnianie tych wizerunków dzieci na potrzeby nagrań KOD-owców. To są wszystko rzeczy, które w szkole absolutnie nie mogą mieć miejsca, bo to jest typowa ideologizacja i indoktrynacja dzieci przez dyrektora szkoły. Ja się dziwię nauczycielom, że posłuchali dyrektora szkoły. Ale działania podjęte właśnie to wszystko ujawniły. Teraz czekamy zdaje się już ma być czy w piątek była, to będę sprawdzał, pani kurator, odpowiedź dyrektora szkoły, który miał czas siedmiodniowy na ustosunkowanie się do tych zarzutów podniesionych przez kontrolujących, i następnie będą podejmowane czynności i decyzje, które będą zmierzały do tego, żeby wszystkich, którzy rzeczywiście są winni tej skandalicznej sytuacji, powtarzam: skandalicznej nie dla Konstytucji, bo tu wychodzi pan rzecznik Bodnar, święty człowiek prawa konstytucyjnego, pan Żurek i mówią: Ach, dlaczego? Czy pan Budka: Dlaczego nie można uczyć dzieci o Konstytucji? Można, szanowni państwo, można i się uczy, tylko nie na ulicach i nie indoktrynując na temat prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który rzekomo miałby stawać przed Trybunałem Stanu, albo na temat turystyki aborcyjnej, która rzekomo jest sprzeczna czy jej zakaz jest sprzeczny z Konstytucją. To już jest polityka, którą pan Bodnar, pan Żurek, pan prokurator z Krakowa weszli z całą mocą, i to jeszcze weszli, używając do tego dzieci. I to jest po prostu bezwstydna działalność pana Bodnara, ale temu się nie dziwimy, dlatego że obserwujemy tę działalność od pięciu lat. Pana Bodnara mówię, dlatego że on ten Tour de Konstytucja przecież firmuje. Nie wiem, czy tam na miejscu. Natomiast będą podjęte wszystkie decyzje i działania, które są zgodne z prawem oświatowym, i postępowania dyscyplinarne w tej sprawie, jeśli tylko potwierdzą się, a nic nie wskazuje na to, żeby się nie potwierdziły wszystkie te ustalenia kontroli, o których mówiliśmy przed momentem.

Panie ministrze, do sprawy wydarzenia w Dobczycach jeszcze wrócimy w tej internetowej części naszej rozmowy, ale teraz chciałam pana zapytać o przyszły rok szkolny, bo ten już się kończy. Przyszły rok szkolny, który jest po pierwsze jakąś tam niewiadomą, jeżeli chodzi o rozwój epidemii. Najprawdopodobniej wszystko powinno być dobrze, bo coraz więcej osób jest zaszczepionych, więc ta odporność Polaków społeczna jest coraz wyższa, więc miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. No ale też wszyscy... Pojawia się jakiś znak zapytania związany z indyjskim wariantem koronawirusa. Ale to jest też ten rok, który będzie następował po dwóch latach, podczas których ogromna część roku szkolnego przebiegała w trybie stacjonarnym, też w takim niepokoju pandemicznym, w zupełnie innych warunkach społecznych. Jak pan patrzy na ten nadchodzący rok szkolny i czy jakieś specjalne działania pana zdaniem będą potrzebne, żeby też wszystkie te deficyty, tak to nazwijmy, różnego rodzaju związane z tymi dwoma latami ostatnimi uzupełnić, zneutralizować?

Specjalnie działania już zostały podjęte. Ten narodowy program wsparcia w ramach Polskiego Ładu, narodowy program wsparcia po covidzie, już działa, już ponad dwa tysiące szkół zapisało się na te zajęcia wspomagające, część już teraz je prowadzi, ale większość chce je wprowadzić od 1 września po to, żeby uzupełniać wiedzę uczniów w tych obszarach, które zdaniem nauczycieli po tym rozpoznaniu kilkutygodniowym ta wiedza powinna być uzupełniona. To są zajęcia dobrowolne, przypominamy, na które wyasygnowaliśmy jako rząd 187 milionów złotych. To dyrektorzy szkół wraz z nauczycielami decydują, w jakich zakresach te zajęcia mają się odbyć. My przewidzieliśmy 10 godzin dodatkowych dla każdego oddziału, dla każdej klasy w każdej szkole, w każdym miejscu w Polsce. Więc jest tego dużo. Jeśli trzeba będzie, będziemy zwiększać. Na razie czekamy na zgłoszenia do 5 lipca dotyczące tego, kiedy zaczynają się te zajęcia wspomagające. Jesteśmy przekonani, że część oczywiście zaczyna już teraz, bo to widać, ale zdecydowana większość zacznie od 1 września, bo to jest czas teraz na odbudowywanie wspólnoty, na tworzenie na nowo więzi, relacji i rozpoznanie tych potrzeb uczniów po nauce zdalnej.

Z drugiej strony WF, AWF i aktywny powrót do szkoły, już tysiące nauczycieli WF-u przeszkolonych, 40 tysięcy chętnych do tego przeszkolenia i szkolą się każdego weekendu, są szkoleni przez AWF w całej Polsce, od 1 lipca zapisy do sportklubów i od 1 sierpnia nie czekamy na nowy rok szkolny, tylko już w wakacje chcemy uruchomić sportkluby, czyli te dodatkowe zajęcia pozaszkolne dla dzieci w każdej szkole, w każdej klasie. Znów jeśli będzie trzeba, środków finansowych dodatkowych dołożymy na to, żeby rzeczywiście tę kondycję fizyczną dzieci i młodzieży odbudowywać skutecznie w okresie pocovidowym. Wszystko teraz mogliśmy zrobić, dlatego że szkolenia nauczycieli stacjonarne z kolei mogły się rozpocząć dopiero w tym miesiącu, od początku czerwca, wcześniej sytuacja pandemiczna na to nie pozwalała. Więc te działania są zakrojone na szeroką skalę i one się cieszą dużą popularnością, są przedmiotem rzeczywiście żywych debat nauczycieli i dyrektorów, z jakich zakresów wspomagać dzieci.

Natomiast co powrotu dzieci do szkoły 1 września, skończmy ten rok, w tym tygodniu kończymy rok szkolny 25 czerwca, niech wszyscy odpoczną – i nauczyciele, i uczniowie – po tym stresującym okresie. To nie jest tak, pani redaktor, że większość czasu była w formie zdalnej, klasy I–III większość czasu spędziły w formie stacjonarnej, zerówki podobnie, klasy IV–VIII i szkoły ponadpodstawowe istotnie, choć klasy VIII i klasy maturalne od wielu miesięcy mogły korzystać w konsultacji grupowych w szkołach w trybie stacjonarnym. Więc to był taki hybrydowy system, to nie jest tak, że większość czasu wszyscy spędzili w formie stacjonarnej, tak nie jest, choćby te klasy I–III. Natomiast 1 września planujemy absolutnie w sposób standardowy, to znaczy wracamy do szkoły w trybie stacjonarnym, nic na razie nie wskazuje na to, żebyśmy byli tu zaskoczeni przez ten wirus Delta, ale im więcej...

O początku nowego roku za chwilę powiemy więcej. Ja przypominam, że gościem Sygnałów Dnia jest pan prof. Przemysław Czarnek...

Ale jedno zdanie.

Bardzo proszę.

Im więcej dzieci się zaszczepi i młodzieży, tych, którzy mogą się zaszczepić, tym zapewne szanse na to, że nie będzie zagrożeń 1 września, będą większe.

A przypomnijmy, że już od 12 roku życia dzieci mogą być zaszczepione. Ja przypominam, że gościem Sygnałów Dnia jest pan prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. A dalszy ciąg naszej rozmowy już w mediach społecznościowych i na stronie internetowej Programu 1 Polskiego Radia.

*

Panie ministrze, ja też pytała o to, jaki będzie ten... jaki może być, no bo tutaj rzeczywiście znaki zapytania się pojawiają, może być ten nadchodzący rok szkolny, również w kontekście egzaminów, które przed młodymi ludźmi w przyszłym roku szkolnym. Więc też o to chciałam pan profesora zapytać, bo powiedzmy, że ci, którzy w tym roku zdawali egzamin, mam przede wszystkim na myśli maturzystów, mieli troszkę ułatwione zadanie, znaczy nie wiem, czy nawet można użyć określenia ułatwione zadanie, no bo w ich sytuacji to prawdopodobnie w ogóle ten egzamin maturalny jest egzaminem bardziej skomplikowanym, więcej czasu musieli pewno samodzielnie włożyć w przygotowanie do niego, ale czy również ci uczniowie, którzy będą podchodzić do matury w najbliższym roku szkolnym, czy ta matura również będzie jakąś maturą szczególną, uwzględniającą tę sytuację, z którą oni się musieli mierzyć w ciągu tego roku mijającego szkolnego i poprzedniego również?

Myśmy także ogłosili kilka tygodni temu na konferencji prasowej, że w przyszłym roku wymogi egzaminacyjne maturalne będą identyczne jak tegoroczne, czyli w przyszłym roku matura odbywa się na podstawie wymogów z 16 grudnia 2020 roku, określonych w rozporządzeniu, które wydałem w dniu 16 grudnia 20 roku, a zatem uczniowie klas przedmaturalnych obecnych mają już pełną jasność na rok przed egzaminem, czego będziemy od nich wymagać. To jest nieco okrojony materiał. To nie znaczy, że matura jest łatwiejsza, bo to też trzeba w ten sposób powiedzieć, zadania wcale nie muszą być łatwiejsze, natomiast zakres materiału, który trzeba przygotować na te egzaminy maturalne, również ósmoklasistów, bo również z ósmoklasistami jest podobnie, egzaminy w przyszłym roku są według wymogów z 16 grudnia 2020 roku i nie ma czwartego dodatkowego egzaminu, który był wcześniej zapowiadany. Więc wszyscy wiedzą na długi czas wcześniej, czego będziemy od nic wymagać. Jeszcze raz powtarzam, nie jest to łatwiejsze, jest tylko bardziej okrojony materiał mniej więcej średnio o 20%, a to z uwagi na to, że w trybie nauki zdalnej wiemy, że nie można było przygotować wszystkiego, tak jak można było to przygotowywać w trybie nauki stacjonarnej.

Mamy przed sobą cały rok, w związku z tym również te zajęcia wspomagające, które proponuję przeznaczyć i dla ósmoklasistów, i dla maturzystów, po to żeby uzupełniać tę wiedzę. Przeznaczyliśmy na to, jeszcze raz powtarzam, blisko 190 milionów złotych i dołożymy, ile będzie trzeba. Zatem jest dużo czasu, dużo możliwości stworzonych przez rząd, przez Ministerstwo Edukacji i Nauki i przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego, trzeba tylko teraz odpowiedniej organizacji, a to jest zupełnie oczywiste, że ona będzie, bo dyrektorzy szkół i nauczyciele naprawdę znakomicie radzili sobie w tych trudnych warunkach, w stresujących warunkach nauki zdalnej, bo przecież te zmiany były dość częste i wcale nie przysparzały spokoju w pracy, wiemy to, no ale zdrowie jest najważniejsze. Jeśli natomiast pojawiłaby się sytuacja, w której będziemy musieli znów robić jakieś tryby hybrydowe z uwagi na zagrożenia koronawirusem, będziemy reagować na bieżąco, ale jeszcze raz powtarzam, jeśli chodzi o egzaminy, wszystko jest jasne, 16 grudnia 2020 roku to jest data wydania rozporządzenia, na podstawie którego i tegoroczne, i przyszłoroczne egzaminy będą się odbywać.

Panie ministrze, przejdźmy teraz do samych nauczycieli, bo pan jak obejmował funkcję, składał taką deklarację, że będzie mniej biurokracji, że nauczyciele będą mogli się przede wszystkim skoncentrować na nauczaniu i kontakcie ze swoimi uczniami. Myślę, że to jest ten kierunek, który jest od wielu lat bardzo oczekiwany, myślę, że przez wszystkich – i przez rodziców, i przez uczniów, i przez samych nauczycieli. Ale też od bardzo wielu lat trwa w Polsce dyskusja na temat kształtu Karty Nauczyciela. Nawet są... znaczy są też głosy takie, które w ogóle podważają sens istnienia takiego dokumentu. Ale proszę powiedzieć, no bo dyskusja trwa, czasami jest bardzo ostra, czasami dochodzi do jakichś protestów, natomiast jakby niewiele się zmienia w tym temacie. To jest taki temat bardzo trudny, do tej pory był tematem trudnym dla rządzących. Proszę powiedzieć, jak pan patrzy na ten dokument?  I jak pan patrzy na wymiar też pracy nauczyciela i charakter w tej chwili pracy nauczyciela w polskich szkołach? W jaki sposób państwo będą starali się dokonywać tych zmian? No bo to, że zmiany będą, no to rozumiem, że to jest już postanowione, zresztą tak można odczytywać pana wypowiedzi.

To jest temat trudny dla nauczycieli, to jest temat trudny dla niektórych związkowców bardzo upolitycznionych, niektórzy związkowcy zachowują się jak etatowi funkcjonariusze polityczni, zwłaszcza lewicy, nie patrząc na dobro nauczyciela. Jak pani porozmawia ze zwykłym nauczycielem, to on pani powie tak: pracuję około 40 do 46 godzin tygodniowo, z czego 18 godzin, a najczęściej 24–25, bo pracuję w nadgodzinach, w większości... może większości przesadzam, ale w wielu, ogromnie wielu miejscach w Polsce nauczyciele mają po półtora etatu, dlatego że taka jest potrzeba, więc pracują nie po 18 godzin przy tablicy, tylko 24, 25 nawet godzin przy tablicy, bo na tyle pozwala prawo. Natomiast oni chcą pracować tyle samo, bo nikt z nich nie chce pracować mniej, tylko chcieliby więcej czasu mieć dla ucznia, a mniej czasu na biurokrację. Absurdalne wymogi związane choćby z niepotrzebnymi wielostopniowymi awansami zawodowymi.

Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której nauczyciel nie pracując więcej, bo nie może więcej pracować, pracuje naprawdę dużo, będzie miał więcej czasu dla ucznia, będzie miał mniej wymogów biurokratycznych i będzie więcej zarabiał. To są te punkty, do których dążymy, i każdy nauczyciel, który nas posłucha, więcej zarabia, więcej czasu dla ucznia, mniej na biurokrację i przy tym wcale nie więcej pracy, pewnie się zgodzi z tym, że to jest bardzo dobry kierunek. Dlaczego się z tym związkowcy nie zgadzają? A bo jest im łatwo tkwić w tym systemie, w którym są, żeby tylko narzekać i żeby tylko tworzyć różnego rodzaju i piętrzyć problemy, z którymi się spotykają nauczyciele.

Pierwsza rzecz, która jest i jest już w konsultacjach, to jest rozporządzenie, w którym znosimy ewaluację wewnętrzną i zewnętrzną. Tam są jeszcze przepisy, które będą korygowane, nie będzie nic w zamian, nie ma potrzeby, żeby tworzyć jakieś absurdalne wymogi ewaluacyjne i wewnętrzne, i zewnętrzne tylko po to, żeby nauczyciele wypełniali tysiące stron jakichś niepotrzebnych arkuszy związanych z oceną, która jest do niczego niepotrzebna. Najlepszą oceną jest wynik egzaminacyjny ucznia na koniec i zadowolenie rodziców i samego ucznia. I to jest rzecz, która jest najważniejsza – wynik egzaminu, wynik nauczania jest rzeczą, która jest miernikiem najlepszym i obiektywnym, a nie jakieś tam arkusze ewaluacji wewnętrznej i zewnętrznej. I to zniesiemy. W ślad za tym będziemy proponować rzeczywiście nowe rozwiązania dotyczące systemu wynagradzania z jednym założeniem: nauczyciel nie będzie więcej pracował, bo nauczyciel dużo pracuje, nieprawdą jest, że pracuje 18 godzin, bardzo często przy tablicy już spędza 24–25 godzin, a w ogóle na pracę, w tym na te wszystkie biurokratyczne rzeczy, poświęca 40, a nawet ponad 40 godzin tygodniowo.

A kiedy w takim razie... to już na koniec zadaję to pytanie, kiedy te zmiany wejdą, mogą wejść w życie? Jak państwo planują?

No, nie mam możliwości wprowadzenia ich szybciej niż od kolejnego roku szkolnego, nie tego, który się zaczyna 1 września, bo na to już nie ma czasu, ale tu dlatego rozpoczęliśmy te spotkania ze związkami zawodowymi i z samorządowcami najszybciej jak to było możliwe w trybie stacjonarnym, bo w trybie zdalnym te rozmowy mają ograniczony sens, mogą być tylko zajawką rozmowy. Dziwię się związkom zawodowym, że na ostatnim spotkaniu postanowili nie brać udziału albo wyjść na samym początku, tak jakby kwestionując w ogóle kierunek zmian. To jest ciekawe, szanowni państwo, sami nic nie proponują konstruktywnego, kompletnie nic konstruktywnego, w odpowiedzi na kierunki tylko rozmów, przecież ja nie podjąłem żadnych decyzji ani kierownictwo nie podjęło żadnych decyzji, chcemy rozmawiać, tylko nawet nie chcą rozmawiać. Więc niech ci nauczyciele zdecydują, kogo popierają, czy siebie, czy tych związkowców politycznych, którzy stawiają się i nauczycieli w złym świetle.

Ministerstwo jest po stronie nauczycieli, jeszcze raz powtarzam, nie chcemy, żeby nauczyciele pracowali więcej, bo pracują bardzo dużo i za to im bardzo dziękujemy. Chcemy, żeby ich praca była bardziej nakierowana na ucznia, dlatego zdejmujemy z nich biurokrację i niepotrzebne stopnie awansu, które tylko piętrzą te zaświadczenia w segregatorach po to tylko, żeby pokazywać. I tak tego nikt nie sprawdza, i tak nie sprawdza wiedzy, tylko robi się biurokrację dla samej biurokracji. Więc przy tym wszystkim chcemy, żeby zarabiali więcej, bo to jest potrzebne do tego, żeby również podnieść atrakcyjność zawodu nauczyciela. A wszystko będzie się składało na ten etos pracy nauczyciela i jego autorytet, który jest bardzo ważny dla młodych pokoleń.

Bardzo dziękuję. Pan prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję bardzo.

JM