Grzegorz Jankowski: Drugim gościem środowych Sygnałów Dnia jest Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry panu.
Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
Panie pośle, panie przewodniczący, zaczynamy od obostrzeń, właściwie nie tyle od obostrzeń, ile od protestu przeciwko obostrzeniom zorganizowanego wczoraj przez Konfederację, szokującego protestu. Robert Winnicki, Artur Dziambor, Konrad Berkowicz, Janusz Korwin-Mikke, Grzegorz Braun zorganizowali przed Sejmem manifestację, mieli transparent przypominający do złudzenia bramę obozu koncentracyjnego Auschwitz, napis na tym transparencie: „Szczepienie czyni wolnym”. Ja przypomnę, że na bramie obozu Auschwitz było napisane: „Arbeit macht frei”, czyli „Praca czyni wolnym”. Dla mnie szokujące. A jak pan to skomentuje?
Absolutnie szokujące, kolejna granica jest przekraczana. Wydawało się, że Holokaust, Auschwitz to nie są sprawy do instrumentalizacji, do żartowania, a jednak to się stało. Ja sądzę, że dla wszystkich tych, którzy starają się dostrzegać jakieś dobre strony w politykach Konfederacji, to musi być zimny prysznic. To nie są żadni wolnościowcy, to nie są politycy, którzy jakoś odpowiedzialnie myślą o Polsce, o jej historii, o wizerunku międzynarodowym. Ja uważam, że powinni wszyscy inni politycy, innych opcji zdecydowanie się od tego odciąć, bo to są rzeczy absolutnie niedopuszczalne, niemoralne, poza granicą polityki tak naprawdę, bo to już nie jest jakaś manifestacja polityczna. Tak że strasznie mi przykro, że mogą być posłami takie osoby, które w taki sposób potrafią się zachować, i myślę, że miliony Polaków są po prostu zszokowani.
Joanna Lichocka, która godzinę temu gościła na naszej antenie, mówiła, że zniechęcanie do szczepień to jest tak naprawdę element wojny hybrydowej. Zgadza się pan z tym?
No, zgodzę się z taką oceną w tym sensie, że za ruchami antyszczepionkowymi bardzo często stoi Rosja, było bardzo wiele dowodów na ten temat, takimi ruchami jeszcze przed szczepieniami w związku z covidem. Natomiast dobrze by było, gdyby pani posłanka swoim koleżankom i kolegom to mówiła, bo nie widać determinacji po stronie rządzących do takiego prawdziwego namawiania do szczepień. Nie było orędzia prezydenta, ulotki dostaliśmy o Polskim Ładzie, nie o szczepieniach, zaniknął zupełnie pełnomocnik rządu do spraw szczepień, ma swoje problemy, kompromitująca afera mailowa. No ale go w ogóle nie ma. Więc z rządu oczywiście słyszymy różne wypowiedzi, widzimy zdjęcia szczepiących się ministrów, natomiast ja nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego my mamy 55% zaszczepionych dwiema dawkami, a Portugalczycy blisko 90%, tylko że tam po prostu wszystkie władze, cała klasa polityczna mocno się włączyły w promocję. To jest sprawa też działania Kościoła. To są sprawy życia i śmierci, to nie są sprawy polityki. I jeśli tu przygotowując się do naszego wywiadu, spojrzałem, bo już podano dzisiejsze dane, mamy 660 zgonów, to jest rekord w tej czwartej fali pandemii, to jest wprost powiązane z tym, że tych szczepień jest za mało. Ja nie chcę tutaj uprawiać jakiejś polityki, bo by można łatwo to jakoś komentować, natomiast gorąco apeluję do wszystkich słuchaczy, mam nadzieję już zaszczepionych: namawiajcie ludzi, namawiajcie rodziny, namawiajcie wątpiących, opowiadajcie o historiach takich, gdy ludzie w szpitalu cierpią, umierają i mówią wtedy, że żałują, że się nie chcieli zaszczepić. Nie ma innej, lepszej metody dzisiaj na ochronienie własnego życia, zdrowia, ochronienie własnej rodziny.
Panie pośle, ale mnie się wydaje, że masowa wyszczepialność na Zachodzie to nie jest kwestia o tyle promocji, o ile wymuszenia przez rządy tamtejsze tychże szczepień. Nie masz paszportu covidowego, nie wchodzisz do restauracji, nie wchodzisz do kościoła, nie wchodzisz tu, nie wchodzisz tam. No właśnie dzisiaj wchodzą nowe obostrzenia i one mają na celu, jak rozumiem te obostrzenia, wymuszenie tychże szczepień. Limit 30% w lokalach i miejscach zamkniętych, no, chyba że właśnie człowiek ma paszport covidowy. Co pan o tych obostrzeniach dzisiaj sądzi?
Bardzo spóźnione to są działania, a poza tym mam mieszane uczucia, dlatego że widzę, że tych dotychczasowych niespecjalnie przestrzegano. Mam okazję względnie często jeździć pociągami, widzę, że często połowa osób w ogóle nie ma masek, nikt tego nie sprawdza, podobnie w różnych zamkniętych przestrzeniach, w sklepach. Więc tak mi się wydaje, że czasami te obostrzenia są wprowadzane po to, żeby o nich powiedzieć, natomiast nie ma egzekucji, nie ma determinacji, wiele z nich to są takie obostrzenia, nie wiem, że 75%, 50% gdzieś w autobusie, no, nie do sprawdzenia, nie do zweryfikowania, przecież ludzie nie stoją na przystanku i się nie odliczają przed wsiadaniem do autobusu. Tak że uważam, że jeszcze ten chaos taki, rząd wydaje rozporządzenie, że kluby i dyskoteki będą zamknięte w sylwestra, jak już to podał, to następnego dnia się mówi, że jednak nie, będą... będzie nowelizować. Dużo jest takiego chaosu i wydaje mi się, że bardzo minister zdrowia jest tutaj w tym wszystkim osamotniony, nie ma wsparcia politycznego ze strony rządu, ze swego ugrupowania. W poprzednich falach to premier, jakieś zespoły się zbierały, były wielkie konferencje, a teraz ten minister zdrowia próbuje trochę desperacko, ale próbował przeprowadzić ustawę, z której wynikało, że pracodawca będzie mógł sprawdzać paszporty covidowe, szczepienia pracowników, no i został we własnym obozie jakby zmarginalizowany, odsunięty, tego nie przeprowadził, był projekt poselski, ale też nie wiadomo, co z tym...
A pan by taką ustawę poparł, panie pośle?
No, ja bym oczekiwał jakiegoś całościowego planu. Boję się tak mówić... Jakiś konkret bym poparł, a potem się okaże, że to jest kot w worku i tam jest zupełnie coś innego. Uważam, że gdy umiera 660 Polaków dziennie, to jest rekord czwartej fali pandemii, trzeba kroków nadzwyczajnych i trzeba pokazać, co robimy, jak próbujemy szczepienia... Pan redaktor wspominał o tej takiej pozytywnej promocji, to znaczy masz szczepienie, masz test, masz świadectwo, że jesteś ozdrowieńcem, masz dużo większe prawa. To nie jest program...
Panie pośle, to nie była pozytywna promocja, to było wymuszenie. Na Zachodzie po prostu wymuszono w tej sposób.
Ale, panie redaktorze, do restauracji czy do kina, czy do teatru nie ma przymusu chodzenia, tak? Więc... Słyszymy, że w kinach nie będzie można od dzisiaj jeść przekąsek, które są w kinach podawane. Czy nie lepiej by było rzeczywiście, żeby do kina... nie ma obowiązku chodzić do kina, sprawdzać paszporty czy testy i wtedy nie wiem, kto w tym ciemnych salach kinowych wyegzekwuje, czy ktoś nie ugryzie tam popcornu czy czegoś. Więc martwię się tym po prostu, bo widzę, że rząd w takiej sprawie, w której... nie ma dziś ważniejszej rzeczy niż pandemia, działa jakoś tak na ćwierć gwizdka, te obostrzenia wprowadza, nie wiem, tak, żeby może, nie wiem, denerwować wyborców, a między pełnymi lockdownami, które pamiętamy, a nierobieniem niczego jest ogromna przestrzeń rozmaitych działań. I myślę, że to jeszcze do takiego wymuszania, o jakim pan mówi, to jest duża odległość. Można promować szczepienia, można jeździć autobusami do wiosek, do małych miejscowości, można apelować codziennie do ludzi, żeby się szczepili, pokazywać, co się dzieje, jak się nie szczepią...
I tu, panie pośle...
To się nie dzieje.
...muszę panu wejść w słowo, ponieważ muszę zaprosić naszych słuchaczy, żeby słuchali ciągu dalszego naszej rozmowy w naszych mediach społecznościowych oraz na stronie Jedynki.
*
Panie pośle, panie przewodniczący, proponuję już zostawić na razie temat epidemii. Przejdźmy do polityki, bo od weekendu jest pan jednym z dziesięciu wiceszefów Platformy, jest was tak dużo tych wiceszefów, że żaden z was nie ma chyba większego znaczenia. Przepraszam, kiedy byłem szefem gazety, gdybym miał dziesięciu zastępców redaktora naczelnego, tak naprawdę żaden z nich nie miałby większego znaczenia. Jak pan to skomentuje? Dlaczego aż dziesięciu? Czy to jest po to, żeby świeciła tylko gwiazda Donalda Tuska?
No, gazeta jest innym przedsięwzięciem niż partia polityczna, wymaga trochę takiej wojskowej dyscypliny i przejrzystości takiej, no bo trzeba po prostu decydować w ciągu godzin o ważnych rzeczach. Partia polityczna działa trochę inaczej i na przykład w klubie parlamentarnym też jest dziesięciu czy dwunastu zastępców szefa, każdy ma swoje zadania, więc ja uważam, że to po prostu jest więcej ludzi do pracy. Przecież to nie są żadne stanowiska w sensie jakichś pensji czy przywileju jakiegokolwiek. To jest raczej zobowiązanie do pracy. Donald Tusk bardzo wyraźnie chciał, żeby była taka sama liczba kobiet wiceprzewodniczących jak mężczyzn. I ja żadnego... Byłem wiceprzewodniczącym jednym z czterech, jednym z trzech, teraz jestem jednym z dziesięciu, żadnego jakiegoś dyskomfortu z tego powodu nie odczuwam, wiedząc, że w takiej polityce nierządowej to nie formalne funkcje wyznaczają role, tylko jak się pracuje, co się robi, jakie się ma pomysły, co się mówi do opinii publicznej. Tak że sądzę, że podobnie myślą wszyscy z tej dziesiątki jako o raczej zobowiązaniu do większej roboty, niż zastanawiają się, że są tam jednymi z dziesięciu.
Panie przewodniczący, a jaki macie właściwie program? Bo przed chwilą pan krytykował Prawo i Sprawiedliwość za walkę z pandemią, rozumiem, zbójeckie prawo opozycji krytykować rząd i partię rządzącą za wszystko, ale właściwie w waszych ustach cały czas słyszymy: „PiS jest zły, PiS jest niedobry, PiS to, PiS tamto, PiS rozwala, PiS podminowuje” i tak dalej, i tak dalej. Ale właściwie nie wiem, jaki jest wasz program na przykład na walkę z inflacją, nie wiem, co wy byście zrobili na przykład, gdybyście wy rządzili, jeżeli chodzi o walkę z epidemią. Tego programu nie ma, nie widać, nie promujecie go. Cały czas „PiS zły, PiS niedobry”.
No właśnie w tę ostatnią sobotę, o której pan redaktor mówił, zanim doszliśmy do wyborów wiceprzewodniczących, było bardzo dużo o... nazwaliśmy to planem działania, to znaczy co należy robić. I sam Donald Tusk powiedział na początku: „Nie będzie nic o PiS-ie, nie będzie nic o Jarosławie Kaczyńskim”. Więc poza może mniej interesującą dla słuchaczy taką warstwą polityczną, to znaczy jak współpracować w opozycji, jak zorganizować Platformę Obywatelską, była cała obszerna sekwencja antykryzysowa, posłanka Izabela Leszczyna mówiła o tym, jak walczyć z inflacją, pokazała błędy i pokazała, co należy robić, gdzie są źródła inflacji.
Jeśli chodzi o pandemię, wielokrotnie tu mówiliśmy, przedstawiliśmy taką białą księgę tego, co należałoby robić, poseł Arłukowicz przedstawiał koncepcję białych szpitali, to znaczy jak organizować służbę zdrowia w czasie pandemii. W zeszłym roku Małgorzata Kidawa-Błońska, wtedy kandydatka, mówiła o testowaniu. Tak że tutaj to nie jest tak, że my jakoś uchylamy się od pomysłów. Mało tego, nawet powiedzieliśmy ustami Donalda Tuska, że wszystkie rekomendacje Rady Medycznej przy Premierze, przecież dobranej przez premiera, niemającej jakby nic wspólnego z nami, przyjmiemy, chcąc, żeby ta walka z pandemią nie była właśnie polityczna, partyjna i traktowana w kategoriach, co się zyska, wprowadzając daną regulację.
Tak że sądzę, że również w sprawach bezpieczeństwa Polski... Miałem okazję kilka tygodni temu wraz z Borysem Budką być gościem premiera Morawieckiego na spotkaniu z opozycją. To było bardzo konstruktywne spotkanie, przedstawialiśmy wiele różnych opinii i pomysłów, też się dużo dowiedzieliśmy. Tak że absolutnie to nie jest tak, że tylko i wyłącznie mówimy tutaj „PiS jest zły, PiS jest zły” od rana do wieczora, bo to po prostu jest za mało, to po prostu już jest jakoś tam nudne. Zresztą tak powiem: PiS jaki jest, każdy widzi, tak? To znaczy widać pana Mejzę, widać jakieś rozmaite problemy, widać słabość rządu. Tak że nie wiem, czy nawet tak jakoś specjalnie trzeba tutaj pomagać. Trzeba wyraźnie mówić o tym, co my byśmy zrobili czy co my zrobimy, kiedy wygramy wybory.
I na koniec chciałem pana zapytać jeszcze o politykę partyjną. Rozłam w Lewicy, powstaje PPS, jest tam między innymi Joanna Senyszyn czy Andrzej Rozenek. Czy to jest tak, że oni za chwilę znajdą się w Platformie? To jest taka platforma do przejścia do Platformy?
Na pewno nie, no bo to są politycy o poglądach po prostu lewicowych i...
Też macie lewicowców u siebie.
...i to jest element wielkiego konfliktu na lewicy, który trwa od bardzo dawna. I kolejny jego przejaw. Więc ja patrzę na to z jednej strony szanując to, że ktoś podejmuje decyzje takie. To jest odważne takie wyjść z własnego ugrupowania i stworzyć coś nowego, choć szyld jest tutaj jednym z najstarszych szyldów, szyld PPS-u najstarszy w polskiej polityce. Patrzę na to pod kątem współpracy całej opozycji i osoby, które są w tej piątce, bardzo dobrze funkcjonują w polskiej polityce, pani marszałek Morawska-Stanecka to przecież nie była wcześniej senatorem, jest teraz wicemarszałkiem, taką wyraźną, dobrą postacią. Więc myślę, że jest to ciekawy ruch, niewynikający tylko z takiej logiki kłótni partyjnych, a takie osoby, jak Andrzej Rozenek czy Robert Kwiatkowski, czy pani Senyszyn, mają swoje potencjały polityczne. Więc zobaczymy, takie dzielenie się polityki jest nieuniknioną częścią tego, co obserwujemy w kolejnych kadencjach. I połówka kadencji zwykle jest takim momentem pewnych przesileń. Miejmy nadzieję, że oni coś wniosą do polskiej polityki, a te jakieś kłótnie wewnętrzne nie będą tutaj na pierwszym planie dla opinii publicznej.
Jest 8.31 i 6 sekund. Naszym drugim rozmówcą w Sygnałach Dnia, środowych Sygnałach był pan Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Dziękuję serdecznie.
Bardzo dziękuję.
JM