Polskie Radio

Rozmowa dnia: Janusz Śniadek

Ostatnia aktualizacja: 21.05.2013 07:15

Zuzanna Dąbrowska: Nasz gość w studio w Gdańsku, Janusz Śniadek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były szef NSZZ Solidarność. Dzień dobry.

Janusz Śniadek: Dzień dobry, kłaniam się.

Panie pośle, będzie pan miał kłopot z zapełnieniem terminarza we wrześniu? Z tym, jak ułożyć wszystkie manifestacje, które na wrzesień się szykują, i te Prawa i Sprawiedliwości, i te związków zawodowych?

Jeśli mam z czymkolwiek kłopot, to sam fakt, że takie manifestacje są potrzebne. Cały czas chciałbym, żeby nie trzeba było ich robić, w końcu ludzie rzeczywiście potrzebują poczucia bezpieczeństwa i spokoju i te rzeczy nie są dobre dla kraju i świadczą o tym, że w Polsce dzieje się źle. To jest objaw choroby państwa.

Pytam o to, bo Gazeta Wyborcza pisze dzisiaj o tym, że PiS nie jest specjalnie zadowolony z wczorajszej deklaracji liderów związkowych o tym, że będą protesty w Warszawie, dlatego że planował swoje wydarzenia, podobno nawet nie dogadał się poseł Jaworski z Piotrem Dudą co do tego terminarza podczas uroczystości u arcybiskupa Głódzia.

Wie pani, na to pytanie mogę tylko parsknąć śmiechem. Można snuć wszelkie fantazje, przepraszam, wygadywać różne bzdury. Jeśli to jest tylko dla zdobycia czytelnictwa, zwiększenia czytelnictwa, to właśnie myślę, że to jest też jedna z chorób naszego życia publicznego, spekulacje nie mające nic wspólnego z prawdą.

A ja mam wrażenie, że kiedy pan był szefem Solidarności, to ta współpraca się bardziej harmonijnie z PiS-em układała.

Wie pani, jeśli chodzi o postawy, nastroje, wybory członków Solidarności, to tutaj się nic nie zmieniło, członkowie Solidarności w swojej większości, to potwierdzają różne badania, wskazują na Prawo i Sprawiedliwość jako tą opcję polityczną, która jest im bliższa ideowo. Ja dzisiaj twierdzę, że jestem dokładnie na swoim miejscu, tu, gdzie byłem przez całe życie, walcząc o ideały Sierpnia, bo dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość jest jedyną partią polityczną w Polsce, która w dalszym ciągu kontynuuje tamte przesłania i nie ustaje w dążeniu do realizacji przesłania społecznego Sierpnia. W wolnej Polsce trzeba walczyć o przesłanie społeczne, ponieważ sprawy w Polsce idą dokładnie w przeciwnym kierunku. Myśmy się nie tylko odwrócili od Sierpnia, ale jakby cofamy w realizacji tamtych przesłań.

Mówi pan, że jest pan na swoim miejscu, tam, gdzie był. To w takim razie czy Piotr Duda też jest na swoim miejscu...

Tak.

...i jest najlepszym możliwym szefem na teraz?

Sądzę, że idziemy dokładnie w tę samą stronę. Każdy z nas, każdy w życiu musi zdawać egzamin z solidarności bez przerwy, codziennie, nikt nie zdał go raz na zawsze, tym bardziej gorszące są pewne spory, to pozostawię, które polegają na rozpychaniu się na cokole pomnika. Natomiast pytanie: czy ten egzamin z solidarności te osoby zdają dzisiaj? To jest pytanie do nas wszystkich nieustanne.

A myśli pan, że np. Leszek Miller mógłby zdać taki egzamin, gdyby został zaproszony na manifestację związkową?

Wie pani, pan Leszek Miller może doskonale zdawać egzamin i zdawał zresztą, będzie zdawał też ten egzamin w tym, co robi. To nie jest kwestia jego uczestnictwa w manifestacji, ale tego, co robi, co mówi w parlamencie, z kim zawiera koalicje, kogo wspiera w głosowaniach, jakie rozwiązanie dla Polski forsuje. Tutaj po czynach ich poznacie, biblijne porzekadło dokładnie pokazuje, kto stoi w obronie pracowników, kto jest solidarny z pracownikami.

Czyli jest czy nie jest?

Pan Leszek Miller?

Tak, pan mówi, że zdaje egzamin...

Nie, nie, wie pani, powiedziałem...

...że można po czynach poznać, ale oceny?

Powiedziałem jasno i dobitnie – jedynym ugrupowaniem politycznym w Polsce dzisiaj, które jest wierne przesłaniom Sierpnia i dąży do realizacji tamtych ideałów jest Prawo i Sprawiedliwość. Pan Leszek Miller jest autorem rozwiązania tak zwanego podatku liniowego dla samozatrudnionych. To jest jedno z rozwiązań dramatycznie pogłębiających rozwarstwienie w Polsce i przerzucających ciężary utrzymania całego systemu państwa, ciężary budżetu na ludzi uboższych. Tak że to jest absolutnie rozwiązanie antypracownicze, antyspołeczne, pogłębiające podziały.

Panie pośle, podobnie jak likwidacja trzeciej stawki podatkowej, zmniejszenie składki rentowej, które wprowadziło PiS. Tutaj nie ma rządu przez ostatnie lata, który byłby bez grzechu.

To prawda, że różne rozwiązania różnie służą, ale akurat tamte obniżenia podatków wpisywały się powszechne oczekiwanie i na pewno przyczyniły się, to obniżenie składki z całą pewnością przyczyniło się do powiększenia zasobności kieszeni wszystkich, zwłaszcza tych uboższych.

Wczoraj liderzy Solidarności, OPZZ i Forum Związków Zawodowych umówili się, że będą wspólnie planować akcje protestacyjne właśnie we wrześniu w Warszawie. Nie wiadomo jeszcze, w jakiej kolejności, czy demonstracja, strajk, czy odwrotnie – strajk, demonstracja, trwają referenda. A wczoraj odbyła się taka nieduża pikieta Forum Związków Zawodowych pod Kancelarią Premiera, której uczestnik mówił tak: „To nie do przyjęcia, robotnicy ginęli na ulicach za ośmiogodzinny dzień pracy, dziś trzynastogodzinny dzień pracy wprowadza się po cichu”. Chodzi o zmiany w kodeksie pracy, planowane uelastycznienie czasu pracy. W czwartek Komisja Kodyfikacji sejmowa się tym zajmie. Sądzi pan, że są jakieś szanse ze strony opozycji na to, żeby zmienić projektowaną nowelizację kodeksu pracy planowaną przez rząd?

Nie mam cienia wątpliwości, że w tej sprawie wyłącznie presja opinii publicznej może odwrócić, bo tam w sejmie co rusz są głosowania, że kula ziemska jest płaska, przegłosowują co chcą, natomiast powiedzmy jasno...

Jak każda większość, panie pośle.

...to wydłużenie okresu rozliczeniowego i robiona wokół tego propaganda jest oparta na ordynarnym kłamstwie. Wydłużanie okresu rozliczeniowego służy niczemu innemu, jak obniżeniu płac, takiemu manipulowaniu czasem pracy, żeby nie było w ogóle nadgodzin. I to jest sprzeczne z publicznymi deklaracjami pana premiera, które składał na szczytach brukselskich, gdzie zapewniał, że polski rząd nie podejmie żadnych działań uderzających w popyt. Tymczasem obniżenie płac to jest obniżenie siły nabywczej, osłabienie popytu, osłabienie produkcji, czyli zwolnienia. Innymi słowy na wprost to dąży do zwolnień. Drugie kłamstwo, i to, wie pani, w uzasadnieniu do ustawy...

A nie chroni przed zwolnieniami, tak jak mówi rząd...

Uzasadnień...

...że dzięki temu będzie można sensownie produkcję planować?

Nie, no więc pokazuję... Cały świat w tej chwili powtarza, że ograniczanie popytu to jest ograniczanie produkcji i jako skutek przynosi zwolnienia. To jest abecadło. Przepraszam, ale powtórzę drugie kłamstwo, które jest... ordynarne kłamstwo, które jest w uzasadnieniu do ustawy. I te dwa zdania obok siebie. W pierwszym zdaniu się mówi, że to rozwiązanie „przez ograniczenie kosztów pracy poprawi konkurencyjność polskiej gospodarki”. A zaraz potem jest inne zdanie, które mówi, że rozwiązanie „jest neutralne dla budżetu państwa”. W jaki sposób obniżenie wynagrodzeń ma nie wpłynąć na obniżenie podatków po pierwsze i obniżenie składek do ZUS-u, a więc większe dopłaty z budżetu do ZUS-u, konieczność większych dopłat? A więc takie ordynarne kłamstwo w przestrzeni publicznej funkcjonuje po to, żeby rozstrzygnąć jedno rozwiązanie po myśli pewnego środowiska...

Jakiego środowiska?

No, w tym układzie pracodawców, tych, którzy chcą ustawowo regulować kwestie wysokości wynagrodzeń. Zamiast negocjować to normalnie w układach zbiorowych, tak jak Pan Bóg przykazał, przepraszam, i jak stanowią w ogóle regulacje unijne, że takie sprawy, kwestie wysokości wynagrodzeń to jest absolutnie przedmiot rokowań, negocjacji, dialogu społecznego, próbuje się to rozwiązywać ustawowo, że państwo ustawowo narzuca, obniża wynagrodzenia pracownikom, uderza w kieszeń pracowników, w kieszeń najsłabszych. Wbrew deklaracjom premiera Tuska, że państwo nie będzie podejmowało działań osłabiających popyt.

Dzisiaj rząd zajmie się też projektem tak zwanej ustawy antykryzysowej. Chodzi o to, by firmy mogły skorzystać z instytucji przestoju ekonomicznego. Wprowadza się taką figurę prawną. To jest sytuacja, kiedy z przyczyn ekonomicznych niezależnych od pracownika ten nie może wykonywać pracy, ale jest gotowy do jej wykonania, a projekt zakłada wypłacanie połowy pensji w tym czasie. Jak tłumaczą przedstawiciele rządu, chodzi o to, żeby nie zwalniać i żeby utrzymywać pracowników w zakładzie.

Wie pani, to rozwiązanie jest znane w Europie już od lat, było ono na chwilę zastosowane w Polsce w tej ustawie antykryzysowej w następstwie paktu antykryzysowego zawartej. Przy czym było u nas ograniczone takimi jakby progami, że bardzo niewiele firm z tego skorzystało, ale te rozwiązania bardzo powszechne we Francji, w Niemczech, zresztą w roku...

Ja tylko dodam, że chodzi o firmy...

W roku dwa tysiące... w roku...

...chodzi o firmy, których obroty spadają co najmniej o 15%...

Znajdują się przejściowo... tak...

...bo pan mówił o kryteriach.

Znajdują się przejściowo w kłopotach, w kryzysie. Cała Europa doskonale wie, że taniej jest przejściowo dopłacać do miejsc pracy niż tworzyć nowe. I stąd są tam powszechne rozwiązania zapobiegające likwidacji miejsc pracy, a przejściowo je ratujące. W Niemczech w roku 2010 około 600 tysięcy miejsc pracy tym rozwiązaniem uratowano. To, że w Polsce...

Czyli dobrze, że rząd przyjmie taką ustawę.

Oczywiście, wie pani, dobrze. Jest grzechem wołających o pomstę do nieba, że dopiero dzisiaj to rozwiązanie się wprowadza. Ono było jasne, domagały się związki tego pięć lat temu, a nie dzisiaj.

Ja dodam, że pieniądze na sfinansowanie kosztów tej ustawy antykryzysowej będą pochodziły z funduszu gwarantowanych świadczeń pracowniczych i ma to być ok. 400 milionów oraz 100 milionów z funduszu pracy. 500 milionów to wystarczy, sądzi pan?

Wie pani...

To nie jest dużo w budżetowych realiach.

Oczywiście, że to nie jest dużo, ale to pokazuje też, że to jest bardziej rozwiązanie piarowskie niż faktyczne, bo firm, które potrzebują takiej pomocy, na pewno jest dużo więcej. To też pokazuje, że te kryteria podobnie jak poprzednie będą takie, że skorzystanie z tej ustawy będzie uciążliwe, a jeszcze raz powiadam, na pewno to nie będą pieniądze, które będą wpływały do budżetu z obniżonych wynagrodzeń pracowników spowodowanych obcinaniem dopłat do nadgodzin.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, temat z dzisiejszej prasy. Czy sądzi pan, że w 2015 roku Jarosław Kaczyński będzie kandydował na prezydenta?

Wie pani, nie wiem, i na ten temat, nawet przyznam, nie lubię spekulować. W tej chwili chciałbym i robię wszystko, żeby Prawo i Sprawiedliwość jak najszybciej odsunęło od rządów ten niedobry, szkodliwy dla Polski rząd Platformy.

Co to znaczy jak najszybciej odsunęło? Wybory są wtedy, kiedy mają być.

No więc...

Czy sądzi pan, że będą przyspieszone?

No więc chciałbym, żeby w tym terminie wyborów Prawo i Sprawiedliwość uzyskało taki wynik, żeby mogło dla dobra pracowników, dla dobra środowisk pracowniczych samodzielnie rządzić.

Dla dobra środowisk pracowniczych czy bardziej dla dobra środowisk...

Dla dobra Polski, dla dobra Polski.

Dla dobra Polski to jest bardzo ogólny termin. A ja chciałam zapytać o ojca Rydzyka, o środowiska związane z Radiem Maryja. To nie jest to samo co środowiska pracownicze.

Wie pani, to też o pomstę do nieba woła, że dzisiaj w wolnej Polsce musimy walczyć o prawo do wolności słowa, do wolnych mediów, dostępu mediów katolickich do anteny. Wie pani, to, co się dzieje z tą koncesją dla Telewizji Trwam, przyznam, że jest sprawą niesłychaną dla mnie, nie do pojęcia.

No, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma swoje argumenty i to są argumenty poważne.

No wie pani, po raz kolejny, po raz kolejny, bo blokowano do tej pory, właśnie ta większość, o której pani mówi, że robi co chce, do tej pory robi co chce, blokowała kontrolę Najwyższej Izby, przeprowadzenie kontroli przez Najwyższą Izbę Kontroli procesu koncesyjnego, który budzi tak wiele wątpliwości. Zobaczymy, czy w tym Sejmie... czy tym razem po raz kolejny zostanie to zablokowane. Więc to też tego rodzaju kontrola da odpowiedź na poprawność tego procesu, co do którego ja mam ogromne wątpliwości.

A czy sądzi pan, że uda się troszeczkę zbić cenę firmy, która ochrania Jarosława Kaczyńskiego, żeby więcej pieniędzy w kasie PiS-u zostało?

Wie pani, ja bym przestrzegał i prosił o pewną ostrożność w formułowaniu tych oczekiwań i atakowaniu w tym miejscu, bo nie daj Boże, żeby stało się coś złego. Przypomnę tą sytuację, kiedy, owszem, z rąk być może szaleńca, a może nie, to będzie sąd rozstrzygał, zginął człowiek w biurze w Łodzi i wówczas po tamtych zdarzeniach, jeśli pan Schetyna zdejmuje ochronę BOR-u panu Kaczyńskiemu, no to to coś mówi, o czymś. Ostrożniej z tymi oskarżeniami, z tymi zarzutami. Oczywiście, że ochrona BOR-u powinna pilnować Jarosława Kaczyńskiego...

Też tak uważam.

Tak nie jest, ale to jest decyzja po stronie ministra spraw wewnętrznych.

Bardzo dziękuję za tę rozmowę. Gościem Sygnałów dnia był poseł Janusz Śniadek, Prawo i Sprawiedliwość.

Dziękuję bardzo, pozdrawiam państwa, pozdrawiam panią.

(J.M.)