Kamila Terpiał-Szubartowicz: Poseł Jan Bury, szef klubu parlamentarnego PSL-u. Dzień dobry, panie pośle.
Jan Bury: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.
Łączymy się z Rzeszowem, dlatego że pan jest w tym mieście. Na początek zapytam może w takim razie o sytuację pogodową, bo wiem, że też ostrzeżenia na Podkarpaciu przed opadami. Jak w tej chwili wygląda ta sytuacja?
Odpukać, na szczęście na razie sytuacja jest dobra, bo rano był taki drobny opad deszczu, ale w tej chwili przestało padać, nie pada, choć jest pochmurno i na Podkarpaciu, jak pani dobrze wie, doświadczenie sprzed wielu lat i ostatnich, także i wcześniej z lat jeszcze 90. jest takie dość mocne powodziowe, więc tutaj każdy opad, każda informacja nawet płynąca z południa, ze Słowacji, z Czech budzi trochę u nas panikę, bo tutaj są gminy, są powiaty wręcz, są ludzie, którzy doświadczyli powodzi. Na razie, odpukać, sytuacja jest pod kontrolą i zagrożeń nie ma. Są oczywiście wyższe stany wód, ale nie było opadów intensywnych.
I oby tak się utrzymało. Panie pośle...
Oby tak było.
...teraz sytuacja polityczna, też burzliwa, a właściwie gorąca na Podkarpaciu. Czy ochłonął już pan trochę po tym, co stało się tydzień temu, czyli po tym, jak władzę przejął PiS i nowym marszałkiem województwa podkarpackiego został Władysław Ortyl?
Ja już ochłonąłem w poniedziałek w południe, wie pani, bo w polityce taka temperatura jest bardzo normalną rzeczą, że temperatura jest niska, a w pewnym momencie się podnosi i jest prawie taka, że brakuje wręcz wskazówek na termometrze, a tak było...
Ale bardzo się podniosła, jak pan oskarżył Władysława Ortyla o korupcję polityczną, według pana przekupił on dwóch obecnych wicemarszałków, wówczas z PSL-u i wówczas z Platformy.
Ja nie oskarżyłem pana Ortyla, oskarżyłem Prawo i Sprawiedliwość, bo jeśli przez kilkanaście tygodni trwało kuszenie radnych, nagabywanie przez różnych polityków PiS-u, senatorów, posłów i nie tylko, nagabywanie radnych Platformy, PSL-u i SLD, żeby zagłosowali, a w końcu okazało się, że finał był tego taki, że za funkcję wicemarszałka dla jednego radnego i dla drugiego radnego oni zagłosowali za wyborem nowego marszałka, więc to jest klasyczna korupcja polityczna, to się nazywa po imieniu właśnie korupcja polityczna, więc (...)
Ja rozmawiałam..
...taka jest prawda.
Ja rozmawiałam też w tym tygodniu z Władysławem Ortylem i on mówił, że skoro pan ma takie podejrzenia, to przede wszystkim powinien je pan zgłosić do prokuratury jak najszybciej. Pytanie więc: czy pan to zrobił? A po drugie mówi, że też pana oskarża o bezczelność polityczną i (tu cytat) „chamstwo polityczne”.
To jest jego opinia. Korupcja polityczna jest to określenie polityczne. Ja nie mam ochoty i nie będę chodził po sądach, bo nie mam takiego nawyku, natomiast korupcja polityczna to jest klasyczne określenie tego, co się nazywa dawaniem komuś funkcji w zamian za zagłosowanie. Więc tutaj był klasyczny przykład tego, jak PiS dwóch radnych skaptował po to, żeby głosowali na wybór określony marszałka, w tym momencie pana Ortyla, a w zamian za to kilka minut później dostali funkcje, jeden dostał funkcję wicemarszałka, a drugi dostał też funkcję wicemarszałka województwa. I to jest korupcja polityczna.
Ale Władysław Ortyl twierdzi, że to była tylko i wyłącznie ich decyzja, że dla nich to była trudna decyzja, że należy ją uszanować, a zrobili to dlatego, że do tego doprowadziło to wielkie zło, które się działo na Podkarpaciu i suma zdarzeń, w których nie chcieli już uczestniczyć.
No to właśnie pan Ortyl miał możliwość zaproponować z piętnastu radnych każdego innego na funkcję członka zarządu i wtedy nie byłoby tej zmiany i tego wyboru. Więc to się nazywa korupcją polityczną.
A namawiał pan...
Trudno nazwać to inaczej...
A namawiał pan, panie przewodniczący...
Nie, ja nie namawiałem...
...jednego z ówczesnych... teraz wicemarszałka, ówczesnego z PSL-u Lucjana Kuźniara...
Nie...
...na to, żeby głosował, siedział pan przy nim i pokazywał? Bo też takie zarzuty są wobec pana, jak ma głosować, że pan go pilnował.
Pani redaktor, pani redaktor, ja z żadnym z radnych PiS-u nie rozmawiałem, a robili to posłowie i senatorowie PiS-u, rozmawiali z radnymi Platformy, PSL-u i SLD wcześniej. Ja natomiast spotykałem się...
A z radnym z PSL-u pan rozmawiał?
Spotykałem się z radnymi PSL-u, Platformy kilka dni wcześniej, rozmawialiśmy o przyszłej konstrukcji zarządu, i to jest prawda, natomiast do radnego z PSL-u jeszcze wtedy, dzisiaj już jest radnym PiS, oczywiście, podszedłem, bo dostałem informację od urzędnika, że ma jakiś problem. Myślałem, że ma problem zdrowotny, zemdlał albo coś mu się stało takiego, więc pytałem się, co się stało, co się dzieje. Natomiast jak pani wie, każdy radny szedł głosować za kotarę i każdy radny ma długopis i kartkę w ręce, więc miał je we własnych rękach i szedł głosować za kotarę, bo taka była procedura wyborcza.
Panie przewodniczący, teraz wybory uzupełniające na Podkarpaciu. Wiem, że Platforma Obywatelska i PSL, czyli koalicja, wystawią wspólnego kandydata. Czy wiadomo już, kto to będzie?
A skąd pani to wie?
Już potwierdził polityk Platformy.
Kiedy? I jaki polityk?
Dzisiaj. Szczerze powiem, że dzisiaj widziałam taką informację...
To myślę, że pani chyba...
...że PSL i Platforma wystawią wspólnego kandydata.
Myślę, że pani chyba nie do końca tę informację sobie sprecyzowała. Mi jest ta informacja obca. Myślę, że nie będzie żadnego wspólnego kandydata, myślę, że każda partia wystawi swojego kandydata. Na pewno PSL wystawi swojego kandydata i z tego, co się domyślam, koledzy z Platformy, SLD, być może Solidarnej Polski, bo był wczoraj pan poseł Ziobro na Podkarpaciu, wystawi on także swoich kandydatów. Te wybory będą oczywiście za kilka miesięcy, musi być wpierw ogłoszenie.
A kto to będzie? Jaki to będzie kandydat z PSL-u w takim razie, jeżeli nie będzie wspólnego?
Jeszcze przedwcześnie, poczekajmy na to, aż będzie formalne ogłoszenie terminu dnia wyborów uzupełniających do Senatu i wtedy będzie nazwisko kandydata z PSL-u do Senatu.
Panie przewodniczący, a czy w ogóle w tej chwili jest trudna sytuacja na Podkarpaciu, także jeżeli chodzi o sytuację PSL-u po tym, jak Mirosław Karapyta został odwołany, zawiesił swoje członkostwo w PSL-u, mówił też, że jest zawiedziony postawą swoich kolegów, między innymi pana.
Pani redaktor, nie zawiesił, pan Karapyta zrezygnował z członkostwa w PSL-u...
Zrezygnował, przepraszam, tak.
Dzisiaj pani ma trochę problemy, widzę, z informacją...
Nie, tu się przejęzyczyłam, przepraszam.
Nie, pani redaktor, nie oczekiwaliśmy niczego innego, to jest jego decyzja. Myśmy apelowali do pana Karapyty, żeby zawiesił swoje funkcje w partii i żeby zrezygnował z funkcji marszałka. Jak pani wie, tego ostatniego nie zrobił, dlatego że było odwołanie. Nawet jeśli mieliśmy świadomość, że będzie trudno, żeby utrzymać władzę, to mimo wszystko uważam, że trzeba było zrobić to, co zrobiliśmy, czyli odwołanie pana Karapyty z funkcji marszałka musiało mieć miejsce i miało miejsce, natomiast pan Karapyta już od kilku tygodni nie jest członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego, to jest jego własna decyzja. Sytuacja oczywiście jest trudna, ale jeszcze raz powtarzam, prokuratura prowadzi swoje działania w sposób normalny, zgodny z prawem. Myślę, że dla pana Karapyty będzie też lepiej, jak teraz z funkcji jako obywatela będzie wyjaśniał wszystkie sprawy. Jest przed nim kilka miesięcy, może nawet i dłużej, sprawa... bo to jest przecież sprawa, która będzie przed sądem się toczyć być może nawet i długie lata.
I czekamy na wyniki. Gorąca sytuacja też w PiS-ie albo już nawet nie w PiS-ie, dlatego że Przemysław Wipler opuścił dzisiaj tą partię i stwierdził, że zakłada własne stowarzyszenie „Republikanie”, w którego skład będą wchodzili nie tylko politycy, a może przede wszystkim ludzie niezwiązani z polityką. Widzi pan takie miejsce na nowe ugrupowanie? I czy spodziewał się pan takiego ruchu?
Miejsca nie widzę na takie ugrupowanie nowe, ale jak pani wie, w ostatnim czasie jest wysyp stowarzyszeń, jeden polityk z lewicy tworzy stowarzyszenie, inny z prawicy tworzy stowarzyszenie, więc jest jak gdyby trochę odwrót od partii na rzecz stowarzyszeń. Być może to jest też dobrze dla demokracji i w Polsce, że powstaje coraz więcej stowarzyszeń. Natomiast powiem pani tak: PiS jest jako partia jednym wielkim problemem, także dla członków PiS-u, bo jak pani widzi, generalnie z PiS-u politycy, i to posłowie i senatorowie, odchodzą, odeszła pani Jakubiak, pani Kluzik-Rostkowska, czy została wyrzucona, to nieważne, jak należy to oceniać, ale odszedł pan Ziobro wraz z dużą grupą, teraz niespodziewanie, ku niespodziance wielu polityków, myślę, że w samym PiS-ie także, odszedł pan Wipler, nie tak dawno jeszcze bardzo częsty bywalec rozgłośni różnych radiowych, telewizyjnych i dość mocny krytyk rządu, a dzisiaj odchodzi. Myślę, że PiS staje się partią, która nie tylko jest trudna dla Polaków, ale także dla członków PiS-u. Nie zdziwię się, jak się okaże, że za kilka miesięcy z PiS-u zrezygnuje pan poseł Błaszczak, a za nim np. za pół roku czy rok zrezygnuje z PiS-u sam pan prezes Jarosław Kaczyński.
No to już chyba daleko idące oczekiwania, panie przewodniczący, rozumiem, że...
Wie pani, a dlaczego nie? Jeśli...
...że to bardziej w formie żartu. Czy nie?
A dlaczego nie, jeśli nazwiska znane odchodzą z PiS-u, jak pani posłanka Jakubiak, (...) jak pani poseł Kluzik-Rostkowska...
Ale to już było dawno.
...jak pan Wipler. Dawno, ale to były znane nazwiska, ministrowie, ministrowie stanu, szefowie sztabów wyborczych, teraz pan Wipler, czołówka polityczna PiS-u, odchodzi, wie pani, no to znaczy, że coś w tej partii jest nie tak, coś jest nie halo. Albo ta partia jest partią niedemokratyczną, albo jest partią, która uprawia korupcję polityczną i na przykład na Podkarpaciu, i to może denerwować działaczy PiS-u, że takimi metodami się władzę zdobywa w Polsce, gdziekolwiek by ona nie była, czy w samorządzie, czy w rządzie, a może po prostu braku wolności, braku demokracji wewnętrznej, być może właśnie brak realizacji własnych ambicji. Być może, że jest to partia typowo wodzowska i dlatego nie ma w niej miejsca dla ludzi, którzy są samodzielni.
Panie przewodniczący, jeszcze na koniec chciałam pana zapytać krótko o komentarz, bo przed chwilą, niedawno Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok uniewinniający w sprawie Stanisława Kani. Zapewne będzie też dzisiaj w ciągu dnia komentowany, budzi ogromne emocje, zawsze te sprawy budzą, chodzi oczywiście o stan wojenny.
Ja uważam, że osąd historyczny ma miejsce i pewnie po wsze czasy historyczny osąd twórców stanu wojennego będzie miał miejsce, natomiast jest pytanie o osąd sądowy, karny. W moim przekonaniu, jeśli było naruszenie prawa, to powinien być także poza historycznym osąd karny absolutnie, bo jeśli osoby poniosły winę, to powinny także ponieść osąd karny. Tu już nie chodzi o wielkie wyroki, ale chodzi o wymiar jak gdyby historyczny i moralny.
Bardzo dziękuję. Poseł Jan Bury, szef klubu PSL-u. Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo, do widzenia pani.
(J.M.)