Wdrapanie się w styczniu na oblodzoną Świętą Górę Polanowską to wyzwanie. Wymaga wysiłku, jak… dążenie do jedności chrześcijan. Porównał w ten sposób ojciec Janusz Jędryszek, gospodarz pustelni na szczycie góry. - Podejść pod górę jednak łatwiej. Tu przeszkodą są tylko fizyczne przeszkody - dodał.
- W dążeniu chrześcijan do jedności przeszkód jest wiele. Także tych mentalnościowych, psychologicznych, stereotypowych, wynikających i z zaszłości historycznych, i z nowych podziałów. Na to nie pomoże teologia sukcesu ani uściski i zapewnienia o wzajemnej miłości. To wielki trud i wysiłek. Tu potrzeba łaski, o którą wołamy do Boga - wyjaśnia franciszkanin.
- Jedno z wezwań brzmi: „Witaj, która jednoczysz, co niepojednane”. Zawsze na nie czekam. Sam Akatyst też pokazuje, jak bardzo bliskie są sobie tradycje wschodnia i zachodnia – przyznała jedna z uczestniczek nabożeństwa, której nie zabrakło determinacji, by dostać się na Górę Polanowską.
- Św. Jan Paweł II przypominał nam o dwóch płucach Kościoła. Żeby żyć intensywnie życiem duchowym, trzeba oddychać tymi dwoma płucami. Ta góra jest miejscem, w którym Wschód z Zachodem się spotyka. Pustelnia powstawała z takim zamysłem, żeby łączyć choćby okolicznych mieszkańców, którzy przecież przywieźli tu różne tradycje – mówił o. Jędryszek.