X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Solidarność Walcząca
Solidarność Walcząca

Dlaczego ulica?

Ostatnia aktualizacja: 08.06.2017 11:30
Tylko wspólna manifestacja uliczna da nam siłę, poczucie godności i wiary w zwycięstwo.
Audio

Nie chowajmy głowy w piasek. Prowokatorzy byli, są i będą. Nie ich należy się bać, ale niekontrolowanych reakcji ludzi w masie. Prowokatorowi można przecież spuścić takie samo lanie jak gliniarzowi. Ich jest kilku przestraszonych – nas tysiące silnych i zwartych.

Zacznijmy od strat: pobicia, łzy od gazu, rozbrukowane ulice i chodniki, wybite szyby, barykady z kubłów i ławek. Podobno były ofiary śmiertelne, ale tego nikt nie potwierdził. W naszym regionie praktycznie walk ulicznych nie było. Apele RKS o pięcio- czy piętnastominutowe strajki oraz składanie kwiatów (pod tablicą przy ul. Grabiszyńskiej lub gdzie, kto chce) przyczyniły się jedynie do wygarnięcia najlepszych. Takie akcje nie konsolidują społeczeństwa, a wręcz przeciwnie – ułatwiają zastraszenie. Na naszych oczach ubecy zabierają naszych kolegów w chwilę po parominutowej przerwie w pracy.

Czy będę strajkował następnego 13.? A jak wygląda składanie kwiatów bez obstawy parotysięcznego tłumu?
Tak jak chce policja: delikwenta z wiązanką goździków wysiadającego z tramwaju na Grabiszyńskiej bierze się pod ręce i zaprasza do stojącej opodal suki. Tam może spokojnie złożyć kwiaty i po spisaniu danych personalnych odejść. Jeśli jest krnąbrny – dostaje pałą.

A w innych miastach? Lublin – pl. Litewski, 3 i 13 maja – pod pomnikiem upamiętniającym Konstytucję 3 maja tłumy. Władze miasta zlikwidowały przystanki trolejbusu i autobusu obok, by nie dawać pretekstu do gromadzenia się. Nie pomogło. Wspólne pieśni, stosy kwiatów. I oczywiście ZOMO z gazami – rzucają petardy z jeżdżących dookoła gazików. Próbują bić nastolatków – uczestników demonstracji. Są i ubecy – prowokatorzy. Niech prowokują! Nikt nie zwraca na to uwagi – dba się tylko o to, by nie poszły szyby w okolicznych sklepach. Czuje się jedność i solidarność ludzi. Okrzyki przeciw WRON-ie, żądania uwolnienia więzionych, poczucie siły, zwartości i wspólnego ducha.

Warszawa, 3 maja. Starówka. Naoczni świadkowie podają, że podczas walk prowokatorzy mieszali się z tłumem i podjudzali do walki, wracali do zaparkowanych niedaleko samochodów i po chwili szli w inne miejsce tego samego tłumu. Inni naoczni świadkowie twierdzą, że spuścili manto zomowcom, że ci uciekali, opróżniając ładownice, a tłum ryczał, że zabije każdego, u którego znajdzie ostre naboje. Czy te relacje są sprzeczne? Nie. W Warszawie rzeczywiście spuszczono tęgie lanie policji. A że byli prowokatorzy…? Nie chowajmy głowy w piasek. Prowokatorzy byli, są i będą. Nie ich należy się bać, ale niekontrolowanych reakcji ludzi w masie. Prowokatorowi można przecież spuścić takie samo lanie jak gliniarzowi. Ich jest kilku przestraszonych – nas tysiące silnych i zwartych.

Czego się boimy?

Czy walka powinna toczyć się na ulicy, czy w zakładach pracy? Twierdzę, że na ulicy. W zakładach przegraliśmy ją 13 XII 1981 r. i przegrywamy każdego 13. kolejnego miesiąca. W każdym zakładzie jest dość szpicli, by donieść, kto strajkował, kto co powiedział i kogo trzeba zamknąć. Na ulicy jesteś bezimienny. Jeśli cię rozpozna znajomy konfident, to zawsze możesz powiedzieć, że właśnie przechodziłeś obok i wciągnął cię tłum. Ulica daje możliwość skutecznych działań bez dużych strat. Oczywiście jeśli oni nie zaczną strzelać. Ale nie zaczynają – sami się tego obawiają. Lepiej dostać pałą na ulicy i zapłacić nawet wysoką grzywnę, niż zostać zamkniętym po 5 minutach palenia papierosa – trzynastego o 12.00 w zakładzie pracy. Demonstracje uliczne mają jeszcze jeden ogromny plus: widzimy się wszyscy razem i widzi nas świat. Każdy, kto był w Sierpniu ’80 pod zajezdnią na Grabiszyńskiej na mszy św., wie to doskonale. W zakładach pracy strajkują zawsze te same osoby – tzw. ekstrema. Pozostali albo wspomagają, albo nie. Po prostu się boją. Nikt z zewnątrz tego nie widzi. Ludzie
duszą się we własnym sosie. Na ulicy jesteśmy razem – obce twarze, a jakże solidarne; razem śpiewamy, razem składamy kwiaty. Kto na Twoim wydziale w pracy zaintonuje "Boże, coś Polskę" podczas 15-minutowego strajku? Kto krzyknie: "Uwolnić Wałęsę!"?

Tylko wspólna manifestacja uliczna da nam siłę, poczucie godności i wiary w zwycięstwo. Apelujemy zatem, by 13 VI składać kwiaty przy tablicy przy ul. Grabiszyńskiej o godz. 12.00, a nie w dowolnych porach. Zobaczymy się tam razem. Nie bójmy się ZOMO, to oni niech boją się, że im spalimy samochody. Nas naprawdę jest więcej. Okażmy naszą siłę.

Paweł Falicki


Źródło: "Solidarność Walcząca" 1982, nr 1, z: "Solidarność Walcząca 1982-1990" t. II, cz.1 opracowanie Kamil Dworaczek, Grzegorz Waligóra, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2016