W poniedziałkowym "Lecie z Radiem" towarzyszyliśmy polskim sportowcom na japońskich arenach. Wraz ze słuchaczami cofnęliśmy się również pamięcią do przeszłości. Podczas audycji przypomnieliśmy najpiękniejsze chwile olimpijskiej rywalizacji, oddając głos naszym rodakom zdobywającym złote medale.
Zobacz też:
Walka z rywalami i kibicami rywali - Moskwa 1980
Igrzyska Olimpijskie w Moskwie kibicom kojarzą się z jednym z najsłynniejszych polskich tyczkarzy, Władysławem Kozakiewiczem. Polak musiał mierzyć się nie tylko z rywalami, ale również z nieprzychylnymi reakcjami miejscowych kibiców. Po skoku na 5,78 m., pobiciu rekordu świata i zdobyciu tytułu mistrza olimpijskiego, Kozakiewicz zaprezentował słynny gest, który stał się symbolem, a zarazem początkiem dużego zamieszania. Ambasador ZSRR w Polsce domagał się nawet, by Polakowi odebrać złoty medal i zdyskwalifikować go dożywotnio za "obrazę narodu radzieckiego".
Początkowo sam bohater konkursu tłumaczył swój gest skurczem w ręce. Później jednak przyznawał otwarcie, że powód był inny. - Zrobiłem to przeciwko Rosjanom, bo gwizdali przeciwko mnie i przeciwko Polsce. W lekkiej atletyce jest akurat zasada, że się nie gwiżdże. Wyjątkiem jest sytuacja, w której sędzia oszukał, ale wtedy gwiżdże się na sędziego. Jeżeli ja byłem sam i atakuję rekord świata, to cały świat chce to zobaczyć. Ja byłem na tyle wkurzony, że jakby mi tam postawili sześć metrów, to może bym skoczył - mówił po latach w rozmowie z Polskim Radiem Kozakiewicz.
Podczas Igrzysk w Atenach Polska wywalczyła 10 medali: 3 złote, 2 srebrne i 5 brązowych. Wśród złotych był i ten zdobyty przez Otylię Jędrzejczak w wyścigu na 200 metrów stylem motylkowym. "Otylia Jędrzejczak zbliża się do Australijki, ale Australijka ucieka jak drapieżna barrakuda gdzieś tam wokół rafy koralowej" - krzyczał wówczas Jarosław Idzi z redakcji sportowej Polskiego Radia, nie tylko wzmagając emocje, ale również zapisując się na długo w historii polskiego komentarza sportowego
A jak tamte dni wspominała sama Otylia Jędrzejczak? - Medal olimpijski to jest największe trofeum każdego sportowca sportów olimpijskich. O to walczymy, o tym marzymy. Tego medalu nie dostaniemy za darmo, musimy na niego solidnie zapracować. Ci przyjaciele i te osoby, które były obok mnie rozumiały moje postępowanie, są ze mną do dzisiaj i wspólnie przeżywaliśmy moje momenty chwały i momenty upadków - mówiła w rozmowie z Polskim Radiem.
- 2:05:61. To jest jeden z nielicznych czasów, które pamiętam. Zawsze pytana przez dzieci jakie miałam czasy na ten, czy inny dystans odpowiadałam, że mój tata wiedział najlepiej. Pod względem sportowym szukałam za to wielu sportowców. Uważam, że nie ma sportowca idealnego. Wskakiwałam pod wodę i obserwowałam co robią inni zawodnicy. Obserwowałam jaką techniką płyną, jak podchodzą do nawrotu, uczyłam się od nich na miejscu - dodawała.
Zobacz też:
Do czterech razy sztuka - Atlanta, dwa razy Sydney i Ateny
Robert Korzeniowski to najbardziej utytułowany polski sportowiec pod względem zdobytych złotych medali olimpijskich. Korzeniowski tryumfował czterokrotnie w zawodach chodziarskich. Pierwszy krążek wywalczył w Atlancie w roku 1996, później dwukrotnie tryumfował w Sydney i raz w Atenach. O tym czy w ogóle da się porównać te medale, czy którykolwiek może zostać uznany za ważniejszy, opowiadał dziennikarzom Polskiego Radia.
- W roku 1996 zostałem po prostu mistrzem olimpijskim, to jest przekroczenie pewnego życiowego i sportowego progu. W Sydney zdobyłem dwa złote medale, ale czymże by było to osiągnięcie, gdybym jeszcze nie skwitował czwartym medalem na zakończenie kariery na swoich warunkach w Atenach? - mówił lekkoatleta. - W kategoriach sportowych, najważniejszy był ten pierwszy medal no bo wtedy zostałem mistrzem olimpijskim - dodaje.
Jednocześnie podkreśla, że największą energię na dalsze życie dał mu medal ostatni, zdobyty w Atenach w roku 2004. - Właściwie ja tym medalem ateńskim jestem niesiony do dzisiaj. Myślę, że to jest taki medal, który zdobywałem wbrew wszystkiemu, może nawet wbrew fizjologii bo startowało wielu młodszych rywali. To był taki medal bardzo wyczekiwany, dlatego, że ja właściwie wszystko co robiłem w ostatnim czteroleciu olimpijskim traktowałem jako coś ostatecznego - podsumowywał Robert Korzeniowski.
***
"Lato z Radiem" na antenie Programu 1 Polskiego Radia codziennie, od poniedziałku do soboty, w godzinach 9.00-12.00. Słuchaj też na stronie www.latozradiem.pl oraz w aplikacji mobilnej "Lata z Radiem".
***
Tytuł audycji: Lato z Radiem
Prowadzący: Roman Czejarek
Data emisji: 26.07.2021
Godzina emisji: 9.00 - 12.00
mg