Ustawa powinna jego zdaniem przewidywać "nawet bardzo daleko idące możliwości, bo sprawa jest całkowicie porównywalna z atakiem w Nowym Jorku i Waszyngtonie". Jarosław Kaczyński powiedział, że Amerykanie zastosowali "pewne nadzwyczajne metody" i te nadzwyczajne metody powinny być zastosowane także w sprawie katastrofy smoleńskiej. "Wtedy, jeżeli to śledztwo orzeknie, że wybuchu nie było, to ja się oczywiście z tym zgodzę" - dodał prezes PiS.
Podkreślił, że ma mnóstwo dowodów na to, że obecnie różne przesłanki w ogóle nie są brane pod uwagę i "dzieje się mnóstwo rzeczy niemożliwych do pogodzenia z zasadami polskiego kodeksu postępowania karnego". Dlatego - zdaniem prezesa PiS - potrzebne jest solidne śledztwo i zdecydowane metody dojścia do prawdy; w tym złożenie wraku jeśli to możliwe, przeanalizowanie zdjęć, które "z całą pewnością gdzieś są", dokładne przesłuchanie tych wszystkich, których przesłuchano, ale - jak mówił Kaczyński - nie wyciągnięto z tego żadnych wniosków. Prezes PiS wyjaśnił, że ma tu na myśli między innymi przesłuchanie załogi Jaka oraz bardzo intensywne śledztwo w sprawie - jak określił - "tych różnych dziwnych śmierci, które miały miejsce".
Jarosław Kaczyński powtórzył, że wiarygodność raportu MAK, oraz zbliżonego do niego jego zdaniem polskiego raportu Millera jest zerowa. Także ekspertyzy mówiące o tym, że wybuchu nie było mają - według prezesa PiS - "wiarygodność zera" i trzeba zacząć wszystko w normalnych warunkach".
IAR