Rock w PRL - o paradoksach współistnienia

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2008 14:51
W 1982 roku z powodu stanu wojennego nie odbyły się festiwale w Opolu i Sopocie, a Jarocin się odbył. Jak to się stało? "Może artyści, którzy mieli wystąpić na tych festiwalach nie mieli nic ciekawego do powiedzenia" - powiedział Lech Janerka.

Tak rozpoczął się panel dyskusyjny o współistnieniu z komunistyczną władzą muzyków rockowych w PRL. Dyskusja, która odbyła się w Studiu im. Agnieszki Osieckiej w czwartek 11 września, była częścią zorganizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej konferencji "Twórczość obca nam klasowo - aparat represji wobec środowisk twórczych w okresie Polski ludowej.

Środowiska twórcze przez cały okres PRL znajdowały się w centrum uwagi  komunistycznych decydentów. Jedni starali się podporządkować je metodami siłowymi, inni - pozorami liberalizacji systemu. Cel był zawsze ten sam - poparcie dla władzy. We wszystkich przypadkach parasol ochronny zapewniał aparat bezpieczeństwa.

W dyskusji prowadzonej przez Dariusza Bugalskiego z Trójki i doktora Tomasza Toborka z IPN wzięli udział muzycy, których największa aktywność twórcza przypadła na lata 80. - Lech Janerka, Tomasz Lipiński, Krzysztof Grabowski (lider grupy Dezerter) i Grzegorz Markowski. Ich refleksji słuchacze mogli wysłuchać w "Klubie Trójki" tego samego dnia. [Posłuchaj "Klubu Trójki]

Dyskusję rockmanów poprzedziły referaty  dr Anny Idzikowskiej Czubaj z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, dr. hab. Jacka Sawickiego i prof. Zbigniewa Zaporowskiego. (jp)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czytaj także

PRL to nie była czarna dziura

Ostatnia aktualizacja: 08.05.2010 12:25
- Minęło 20 lat, a cięgle jest ukrywana prawda o PRL-u - powiedział w Jedynce Adam Gierek z Unii Pracy.
rozwiń zwiń