"Ryk kamiennego lwa", czyli powrót Rafała Króla

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2018 13:17
Ku radości sympatyków sensacyjnej powieści pod tytułem "Czarny mercedes" Rafał Król powraca, ale już jako bohater "Ryku kamiennego lwa".
Rafał Królikowski i Przemysław Bluszcz w studiu radiowej Trójki
Rafał Królikowski i Przemysław Bluszcz w studiu radiowej Trójki Foto: Wojciech Dorosz/PR

"W kącie zatłoczonego przedziału… Siedział mężczyzna i czytał gazetę… Ktoś mógłby w nim rozpoznać nadkomisarza Rafała Króla, nazywanego pieszczotliwie Królikiem, a nawet Króliczkiem, co było wyrazem sympatii i do niego, i do fikcyjnego detektywa z popularnych powieści Marczyńskiego. Ale to było przed wojną i nikt o tym nie pamiętał, za to domowe hodowle królików weszły w modę i były dowodem na przedsiębiorczość tego dzielnego narodu, który nie przechowuje zbyt długo pamięci po bohaterach, zwłaszcza fikcyjnych, ale nawet w najgorszych czasach potrafi się wyżywić. Pociąg do Lwowa rozpędzał się dziarsko, wydawszy na pożegnanie Warszawy Głównej szyderczy gwizd. Także w imieniu nadkomisarza, który wzruszył ramionami i zniknął za rozpostartą gazetą".


Rafał Królikowski, Barbara Marcinik i Przemysław Bluszcz w studiu radiowej Trójki Rafał Królikowski, Barbara Marcinik i Przemysław Bluszcz w studiu radiowej Trójki

Ku radości sympatyków sensacyjnej powieści pod tytułem "Czarny mercedes", pociąg ów do Lwowa dojeżdża i dezerter z granatowej policji – Rafał Król – wysiada na jego dworcu po kilku godzinach, ale już jako bohater… "Ryku kamiennego lwa", czyli kontynuacji "Czarnego mercedesa" (a raczej, jak autor podkreśla, jednego z jego wątków). Autor obu powieści jest słynnym reżyserem filmowym, także teatralnym, który nie często, ale od bardzo dawna również pisze własne opowieści, nie licząc adaptacji powieści kolegów. To Janusz Majewski. W kategorii "sensacja" ma on pewne doświadczenie, pod pseudonimem Patrick G. Clark już w młodości napisał bowiem "Upiora w kuchni", którego dwukrotnie wyreżyserował, po raz pierwszy w 1976 roku w Teatrze Sensacji "Kobra".

Zacytowany powyżej fragment "Czarnego mercedesa" to zarazem charakterystyka w pigułce stylu Janusza Majewskiego. Jedną z jego cech jest humor i skłonność do subtelnej gry z czytelnikiem. Odnajdziemy je także w nowej powieści. Akcja naturalnie przenosi się do Lwowa, obecnego w tle poprzedniej książki, ale teraz mamy szansę w pełni poczuć atmosferę tego miasta, udręczonego co prawda przez okupantów, ale pamiętającego czasy sprzed wojny, a tamten Lwów był miastem dzieciństwa i wczesnej młodości (?) Janusza Majewskiego. Pamięć owych czasów pobudzana jest przelotnym smakiem ("magdalenka" Prousta, kminek Majewskiego), zapachem, fragmentami obrazów etc. Janusz Majewski odtwarza także dźwięki przedwojennego Lwowa, "zapisane" w bałaku. Przywołuje nazwy ulic, dzielnic (Zamarstynów), politechnikę, operę. Mieliśmy szansę być w tym Lwowie ostatnio, czytając biografię Stanisława Lema (Wojciech Orliński – "Życie nie z tej ziemi").

Tamten Lwów już nie istnieje, w relacjach swoich mieszkańców sprzed wojny – "jakby mniejszy", pozbawiony swojego niepowtarzalnego uroku. Wśród współczesnych przyjezdnych są wszak i tacy, którzy pozostają pod wrażeniem tego miasta "spod znaku lwa". Lew naturalnie powraca także jako ważny motyw w nowej powieści Janusza Majewskiego. 

Czytelnikom "Czarnego mercedesa" może brakować wykreowanych przez wyobraźnię autora jego bohaterów, których bezlitośnie "uśmiercił", ale "powołuje tu do życia" cały zastęp lwowskich żołnierzy podziemia, Ukraińców i ukrywających się (ukrywanych) Żydów. Ci ostatni stanowili ważne postaci z pejzażu Lwowa przedwojennego. Lwów, Galicja to z kolei ważne elementy naszego romantycznego pejzażu.

Rafał Królikowski i Przemysław Bluszcz w studiu radiowej Trójki Rafał Królikowski i Przemysław Bluszcz w studiu radiowej Trójki

Niełatwo jest idealnie zrealizować lekturę w dźwięku tak skonstruowanej powieści. Nie sposób nie przyjąć zaproszenia do gry. Próbujemy jednak choć w części oddać atmosferę powieści Janusza Majewskiego, zachęcając aktorów (niestety tylko dwóch) do "postaciowania".

Przemysława Bluszcza długo nie musieliśmy namawiać, by zechciał "pobawić się" bohaterami książki. On to potrafi czynić, nieraz wyruszaliśmy wspólnie w lekturową podróż/przygodę. Naszą odpowiedzią na "prowokacje" autora jest jednak nade wszystko zaproszenie do zagrania roli głównego bohatera Rafała Królikowskiego. Trudno, Panie Januszu, trzeba było nie "kusić"!

Oprawa muzyczna z kolei nie jest tak oczywista. Nie będzie tu nuty żydowskiej, ani klasycznie wojennej, ani też ukraińskiej. Jest natomiast ilustracja metaforyczna. Poprosiliśmy o nią Piotra Salabera, który m.in. tworzył muzykę do adaptacji powieści Dostojewskiego. Nie wprost przywoływał on w teatrze Wschód i to wydało się nam inspirujące.

Zapraszamy w porze przedpołudniowej od 23 kwietnia (Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich 2018) – 30 fragmentów (zaledwie!). Powieść czytamy od poniedziałku do piątku, ok. godz. 11.50.

Nasza lektura powstała we współpracy z Wydawnictwem Marginesy, które premierę powieści zaplanowało na maj.

Baszka Marcinik oraz ekipa w składzie: Renata Szewczak, Olena Hrushevska i Janusz Deblessem.