Malezyjski samolot pasażerski rozbił się na Ukrainie. Zginęło 295 osób

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2014 18:16
W katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie samolotu lecącego z Amsterdamu do Kuala Lumpur - twierdzi doradca szefa MSW Ukrainy.
Audio
  • Malezyjski samolot pasażerski rozbił się na Ukrainie. Relacja Piotra Pogrzelskiego z Kijowa (Serwis informacyjny Trójki)
  • Jarosław Ćwiek-Karpowicz z PISM: katastrofa boeinga nie jest na rękę ani rządowi rosyjskiemu, ani ukraińskiemu (Serwis informacyjny Trójki)
17 lipca 2014, godz. 12.31. Samolot malezyjskich linii lotniczych (lot numer MH17) startuje z lotniska Schiphol pod Amsterdamem
17 lipca 2014, godz. 12.31. Samolot malezyjskich linii lotniczych (lot numer MH17) startuje z lotniska Schiphol pod AmsterdamemFoto: PAP/EPA/FRED NEELEMAN

Doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko poinformował, że wśród ofiar jest 280 pasażerów i 15 członków załogi. Według niego za katastrofą stoją separatyści, którzy strzelali z przekazanego przez Rosję systemu rakietowego Buk - może on atakować cele nawet na wysokości 20 kilometrów. Rano zaobserwowała go miejscowa ludność w okolicach miejscowości Sniżne i Torez. Informacje o tej broni potwierdziła Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.
Samolot wyleciał o godzinie 12.14 z Amsterdamu. Trasa jest obsługiwana przez Malaysian Airlines wspólnie z holenderskimi liniami KLM. Boeing 777-200 zniknął z radarów o 16.20, gdy znajdował się na wysokości przelotowej ponad 10 tysięcy metrów.
Jeden z przywódców separatystów, obywatel Rosji i - według władz w Kijowie - funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu wojskowego Igor Girkin, znany także jako Striełkow, tuż przed pojawieniem się informacji o zestrzelonym samolocie pasażerskim napisał, że bojówkarze zestrzelili pod Torezem wojskowy samolot An-26.
We wtorek bojówkarze zestrzelili samolot wojskowy An-26, który leciał na wysokości 6,5 tysiąca metrów. Ukraińskie władze nie wykluczały wtedy, że strzelano z terytorium Rosji, ponieważ wówczas jeszcze wątpiono, że separatyści mają taką broń.

Katastrofa malezyjskiego samolotu - serwis specjalny >>>

Premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej twierdzi, że katastrofa Boeinga 777 to "prowokacja ukraińskiego wojska". Aleksander Boroday mówił, że separatyści nie mają odpowiedniego sprzętu, aby zestrzelić samolot, który był na takiej wysokości.

Separatyści domagają się, by śledztwo w sprawie katastrofy samolotu na Ukrainie przejął MAK. O przekazanie "czarnych skrzynek" Międzynarodowemu Komitetowi Śledczemu zaapelował pierwszy wicepremier Donieckiej Republiki Ludowej Andrij Pugin.

Pod koniec czerwca ITAR-TASS podawał, że siły Donieckiej Republiki Ludowej zajęły ukraińską bazę wojskową, która dysponowała rakietowymi kompleksami Buk. Pozwalają one na zestrzelenie samolotów lecących na dużych wysokościach. Nie wiadomo było jednak, czy były one w stanie możliwym do użytku.
W pobliżu rozbitego samolotu rozrzucone są dziesiątki ludzkich szczątków. Do tej pory znaleziono co najmniej sto ciał, które - jak podaje Reuters - rozrzucone są w promieniu 15 kilometrów od wraku maszyny.
O katastrofie malezyjskiego samolotu rozmawiali już prezydenci Rosji i USA - Władimir Putin oraz Barack Obama.

(IAR, Trójka, mk)

Czytaj także

Na Ukrainie rozbił się malezyjski samolot pasażerski. Na pokładzie było około 300 osób

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2014 19:30
Do katastrofy doszło w pobliżu granicy z Rosją. Maszyna leciała z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Według ukraińskich władz, pasażerowie i załoga zginęli.
rozwiń zwiń

Czytaj także

MSW Ukrainy: malezyjski boeing 777 został zestrzelony w rejonie Doniecka

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2014 18:42
Wszyscy pasażerowie malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który rozbił się w obwodzie donieckim, zginęli w katastrofie - twierdzi doradca szefa MSW Ukrainy. Na pokładzie było 280 pasażerów i 15 osób z załogi.
rozwiń zwiń