X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Zbigniew Chlebowski

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2007 08:13
Tej partii i tego człowieka już dawno nie powinno być w rządzie, który dużo mówi o odnowie moralnej, o odnowie życia publicznego i społecznego.
Audio

- Gościem jest Pan Zbigniew Chlebowski - PO. Dzień dobry.

- Dzień dobry Państwu. Dzień dobry Panu.

- Ekspert PO od finansów, właściwie minister finansów w gabinecie cieni, tak? Dobrze mówię?

- Jeden ze współtwórców gabinetu cieni. Tak, odpowiedzialny za finanse.

- Prezes Marcinkiewicz - to jest chyba ładna nazwa. Ale prezes czego? Według "Dziennika" Kazimierz Marcinkiewicz zostanie szefem PKO BP. A według "Gazety Wyborczej" premier bardziej wolałby, żeby były szef rządu objął stanowisko prezesa Lotosu, niż PKO BP. Pana zdaniem, gdzie bardziej pasowałby Kazimierz Marcinkiewicz.

- Tak naprawdę Kazimierz Marcinkiewicz to sympatyczny polityk, który cieszy się zaufaniem. I to mówię z pełnym uznaniem. Natomiast jest to człowiek, który nigdy nie sprawował żadnej funkcji menedżerskiej, nigdy nie zarządzał żadną spółką, żadną korporacją. Niestety nie ma doświadczenia również w pracy w sektorze bankowym. Więc tak naprawdę - moim zdaniem - nie ma uprawnień, nie ma kompetencji, żeby kierować jednym z największych polskich banków. Mam duże wątpliwości czy poradziłby sobie z firmą Lotos. Ma duże doświadczenie polityczne, ale nigdy nie pracował na żadnym stanowisku, więc nie sprawdził się jako menedżer, czy ktoś, kto byłby w stanie kierować tak dużym bankiem.

- A której gazecie bardziej Pan wierzy? Dzisiaj mamy poznać decyzję rady nadzorczej banku. Ale czy to będzie decyzja na tak, czy na nie? Jak Pan sądzi?

- Źle się dzieje, że właściwie rozmawiamy o typach gazet, dziennikarzy, a przecież PiS w kampanii wyborczej zapowiadało, że obsada najważniejszych funkcji w państwie, również np. prezesów największych polskich spółek, polskich firm, będzie się odbywała na zasadzie otwartego konkursu, w którym będą się liczyć przede wszystkim merytoryczne przygotowanie, kompetencje, doświadczenie, wiedza. A tak nie jest.

- A czyż to nie jest konkurs? To, przez co przechodzi Kazimierz Marcinkiewicz?

- Tak. Tylko jeżeli popatrzymy np. na kandydatów, którzy startują w konkursie na prezesa PKO, to widać wyraźnie, że jest przynajmniej kilku, którzy mają zdecydowanie lepsze przygotowanie, wiedzę, doświadczenie i byliby bez wątpienia lepszymi prezesami tejże instytucji.

- Komu Pan bardziej wierzy? Będzie Kazimierz Marcinkiewicz szefem tego banku?

- To jest decyzja niestety nie merytoryczna, a polityczna. I wszystko na to wskazuje, że najprawdopodobniej tak.

- A jeżeli tak, to czy wtedy Kazimierz Marcinkiewicz może łączyć tę swoją funkcję z funkcją polityczną, z zasiadaniem w radzie politycznej, w komitecie politycznym PiS?

- Nie powinien tego czynić. Jeżeli zostałby prezesem banku, uważam, że powinien w jakimś sensie zawiesić swoją działalność polityczną. Pamiętajmy, że jest to spółka giełdowa i spółka, która jest ważna - strategiczna spółka. I dlatego tutaj powinien być prezes pozbawiony jakichkolwiek daleko idących powiązań politycznych. To może źle się odbijać na akcjonariuszach.

- Ale np. pan Jan Krzysztof Bielecki w jakiś sposób w życiu publicznym - to prawda, że trochę z oddali, to prawda, że nieco na marginesie - na pewno uczestniczy. Czy taka forma wypowiedzi publicznych np. na tematy bieżące jest dopuszczalna?

- Oczywiście, że tak.

- Jak to rozróżnić? Gdzie się zaczyna polityka, a gdzie się kończy to zaangażowanie w sprawy publiczne?

- Oczywiście, że to cienka linia. Natomiast jestem pewny, że pan Krzysztof Bielecki nigdy tej cienkiej linii nie przekroczył. Myślę, że to jest trudne gdzieś na końcu do oceny.

- Może Kazimierz Marcinkiewicz też nie przekroczy?

- No zobaczymy. Zobaczymy.

- Ale jak Pan myśli, będzie miał z tym problemy?

- W tej chwili widać wyraźnie, że w jakimś sensie politycy PiS-u, szefowie PiS-u dystansują się od Kazimierza Marcinkiewicza - przynajmniej ja mam takie wrażenie. Sądzę, że podobnie jest z samym Kazimierzem Marcinkiewiczem. Więc mam nadzieję, że nie będzie miał z tym problemu.

- Jedni twierdzą, że to Marcinkiewicz dystansuje się od swoich byłych kolegów. Ale zgadzam się i chyba słuchacze też, że efekt jest bardzo podobny. Kazimierz Marcinkiewicz nie podlega już przeglądowi resortów. Przeglądowi, który się opóźnia i który premier Jarosław Kaczyński przesunął o kilka dni. A jak Pan dokonuje takiego przeglądu resortów, tych PiS-owskich, tych rządowych, to kogo by Pan w pierwszym rzędzie pogonił?

- Na pewno PO złożyła wniosek i konsekwentnie będziemy dążyli do odwołania przede wszystkim wicepremiera Andrzeja Leppera - ministra rolnictwa. Na pewno bardzo słabo oceniamy funkcjonowanie i rozważamy możliwość złożenia takiego wniosku, jeżeli chodzi o ministra transportu, ministra Polaczka. Ten rok, jeżeli chodzi o budowę dróg w Polsce, autostrad, to absolutnie czas stracony. Podobnie źle też oceniamy panią minister Kalatę, która z jednej strony korzysta z tego, że polska gospodarka dobrze się rozwija, że spada bezrobocie, ale z drugiej strony wiemy o tym doskonale, że ten resort przez nią kierowany ma ciągle jakieś złe, nieodpowiedzialne pomysły. I to jest również jeden z najsłabszych ministrów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

- A kto najlepszy w takim razie?

- Bez wątpienia w jakimś sensie wybija się minister rozwoju regionalnego, pani minister Gęsicka. Jednak sprawa wykorzystania funduszy europejskich w 2006 roku, to był jeden z najlepszych okresów od momentu, kiedy jesteśmy w UE. Zarówno jeżeli chodzi o wykorzystanie środków przez samorządy, jak i przedsiębiorców. Dużo w tym zakresie zrobiono - ułatwiono procedury. Jeszcze trochę trzeba zrobić, ale bez wątpienia wydaje się, że ten resort jest najlepszy.

- To była ta europejska górka. Ale czeka nas świńska górka. I ciekawa sytuacja, bo jeszcze w poniedziałek, pani wicepremier Zyta Gilowska mówiła w "Salonie Politycznym Trójki", że ona sobie nie wyobraża dodatkowych pieniędzy na skup żywca, ale teraz się okazuje, że być może wyrazi zgodę i chyba te pieniądze pojawią się. 70-80 tys. ton żywca ma zostać skupionych. Czy stać nas to? Skąd te pieniądze? Może one są w tym budżecie? Jak Pan ocenia?

- Przypomnę, że pani prof. Zyta Gilowska często zmienia zdanie. Często niestety składa pewne deklaracje, które odpuszcza. Tak było, kiedy rok temu obiecała, że będą w Polsce mniejsze podatki, mniejsze koszty pracy, a później słowa nie dotrzymała i wycofała się i rząd się wycofał z tych propozycji. Sytuacja nie tylko trudna jest w tej chwili w rolnictwie. Przede wszystkim uważam, że równie trudna, a może znacznie ważniejsza jest również jeżeli chodzi o służbę zdrowia, o to, co się dzieje po decyzji TK, kiedy komornicy weszli na drugi dzień na konta szpitali i wiele szpitali np. klinicznych na Dolnym Śląsku, ale również w Łódzkiem, w Lubuskiem, wiele szpitali wojewódzkich czy powiatowych stoi na skraju natychmiastowego zamknięcia.

- Bo działa rynek.

- To nie jest rynek. To jest bardzo poważny problem. Uważam, że to jest problem zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego.

- Ale czy minister Religa powinien zmienić swoje zdanie i jednak postarać się o oddłużenie tych szpitali? Bo dziś w prasie mówi, że nie ma o tym mowy.

- Minister Religa musi pamiętać, że w 2001 roku oddano np. szpitale kliniczne akademiom medycznym z ogromnymi długami. I od tego czasu ciągną się problemy szpitali klinicznych, wojewódzkich.

- Panie pośle, czyli Pan jest za oddłużeniem szpitali, a przeciwko skupowi - rozumiem, tak? Te pieniądze przesunąć?

- Nie. Ja jestem za naprawą sytuacji w służbie zdrowia. Natomiast również za mądrą polityką w zakresie rolnictwa i polityką zwłaszcza skupową. Dziwię się tylko, że ministerstwo rolnictwa i wicepremier Lepper nie był w stanie przewidzieć tej trudnej sytuacji, którą dzisiaj rolnicy mają.

- Czyli to on zawinił?

- W dużej mierze resort rolnictwa, który powinien monitorować sytuację. Wiem o tym doskonale, że nie potrafimy sobie poradzić z eksportem do Rosji. Ciągle nie potrafimy udrożnić naszej wschodniej granicy.

- Nie chcę być złośliwy, ale mam wrażenie, że żaden minister nie poradziłby sobie z eksportem do Rosji, bo żaden minister rolnictwa - i tutaj słowo obrony dla Andrzeja Leppera. Powrócę do wcześniejszego pytania. Czy my mamy pieniądze na ten skup? Skąd weźmiemy te miliony?

- Według moich informacji wiem, że takich pieniędzy w budżecie nie ma. Jest pewna rezerwa w dyspozycji Rady Ministrów, jest też pewna rezerwa w dyspozycji niektórych ministrów. Ale na skup - tak, jak Lepper żąda 80 tys. ton - takich pieniędzy nie ma, bo to wymaga ok. 400 mln zł. Przyznam się szczerze, że nie wiem, skąd rząd te pieniądze chce wziąć.

- Czy Pana zdaniem Andrzej Lepper wychodzi z seks afery? Będzie badanie jego DNA przez prokuraturę. Ale wydaje się, że sondaże też nieco drgnęły. Plus 3 punkty dla Samoobrony. Jak będzie dalej z tą partią?

- Społeczeństwo już trochę się przyzwyczaja już do tej sprawy. Dla mnie jest ona wielce bulwersująca. Dla mnie w ogóle podejrzenie wicepremiera rządu o udział w seks aferze, zamieszanie i poważne zarzuty, które stawia prokuratura i jego najbliższych współpracownikom, to dowód na to, że tej partii i tego człowieka już dawno nie powinno być w rządzie. I to w rządzie, który dużo mówi o odnowie moralnej, o odnowie życia publicznego, społecznego. A tak naprawdę w najbliższym otoczeniu tego rządu właśnie takie osoby się znajdują.

- Ale jest i będzie? Pytałem raczej o ten efekt.

- Niestety najprawdopodobniej jest i będzie.

- Dziękuję bardzo. Zbigniew Chlebowski był dziś gościem "Salonu Politycznego Trójki".

- Dziękuję.

Czytaj także

"Król hazardu" mówi co innego niż politycy PO?

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2010 07:13
Zeznania złożone w prokuraturze przez Ryszarda Sobiesiaka - biznesmena branży hazardowej róznią się od zeznań polityków Platformy Obywatelskiej przed sejmową komisją sledczą do spraw afery hazardowej – donosi „Rzeczpospolita”.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Rz": Co politycy PO zataili przed komisją?

Ostatnia aktualizacja: 16.02.2010 06:13
Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski pomagali Sobiesiakowi w sprawie jego inwestycji w Zieleńcu - wynika z analizy materiałów CBA dla wrocławskiej prokuratury, do których dotarła "Rzeczpospolita".
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Rz": Sobiesiak i Kosek pytani tylko o przeciek

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2010 06:22
"Rzeczpospolita" ustaliła, że lobbyści starający się u polityków PO o zapisy korzystne dla branży hazardowej złożyli zeznania w prokuraturze. Jan Kosek i Ryszard Sobiesiak nie byli jednak pytani o samą aferę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Lukratywny biznes Sobiesiaka, pomagał Chlebowski

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2010 12:14
Jeden z bohaterów afery hazardowej biznesmen Ryszard Sobiesiak w ekspresowym tempie otrzymywał urzędowe decyzje, które pozwoliły mu na zbudowanie wyciągu narciarskiego koło Dusznik-Zdroju - ujawnia "Rzeczpospolita".
rozwiń zwiń