Poliamoria. W takich związkach ludziom nie grozi nuda?

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2014 16:30
- Z całą pewnością, świadomie mogę powiedzieć, że kocham kilkanaście osób - mówi w audycji "Świat zwariował" poliamorysta Grzegorz Andrzejczyk Bruno.
Audio
  • Poliamoria. W takich związkach ludziom nie grozi nuda? (Świat zwariował/Trójka)
Poliamoria. W takich związkach ludziom nie grozi nuda?
Foto: Glow Images/East News

Według popularnej definicji poliamoria to praktyka, chęć lub akceptacja zaangażowania w związek miłosny z więcej niż z jedną osobą w tym samym czasie, za zgodą i wiedzą wszystkich tworzących dany związek osób. Grzegorz Andrzejczyk-Bruno opowiada, że zanim został poliamorystą, postawił sobie pytanie: dlaczego jestem zobowiązany do kochania tylko jednej osoby? - Nic mnie nie powstrzymuje, żeby tak konstruować swoje życie, by uniemożliwić pokochanie innych osób. Uznałem, że to moralne i pozwoliłem sobie na otwartość - tłumaczy rozmówca Gabrieli Darmetko.
- Kiedy poznaję nowzch ludzi, mówię, że jestem poliamoryczny. Że w moim życiu są inne osoby, które darzę miłością - przyznaje. - Zdarza się, że ludzie w związkach poliamorycznych mieszkają razem, ale nie jest to regułą. To złożone sprawy, zarówno technicznie, jak i logistycznie, bo czas dla osób, które kochamy, musi się znaleźć. Dla mnie seks w poliamorii jest jednym ze sposobów wyrażania miłości. Nie uprawiam seksu z osobami, których nie kocham - dodaje.

Jak w takich związkach radzić sobie z zazdrością? - Podchodzę do niej jak do nauczyciela. Ona pokazuje, że mam coś do zrobienia. Ale nie z partnerem, tylko ze sobą. Wypracowałem techniki radzenia sobie z zazdrością. Moją metodą jest zadawanie sobie pytań i drążenie tematu - twierdzi gość audycji "Świat zwariował".

- W takich związkach jest niby więcej wsparcia. Zawsze można powiedzieć: mam kogoś, z kim mogę spędzić czas i zawsze ktoś ma dla mnie czas. Jednak czy ma dla mnie czas ta osoba o której myślę? - pyta dr Bartosz Zalewski, psycholog z SWPS. - Wyobrażam sobie, że w takich związkach ludzie mogą przeżywać bardzo dużo uczuć. Dużo więcej niż w związku dwojga osób. Nie grozi im nuda. Jednak trzeba umieć sobie radzić z wieloma uczuciami naraz - wyjaśnia psycholog.

W programie "Świat zwariował” podaliśmy też przepis na zrobienie trendy/jazzy/cool zdjęcia "z ręki", czyli tak popularnego ostatnio selfie. Zapytaliśmy psychologa, dlaczego ludzie tak bardzo lubią pokazywać swój wizerunek w internecie. Specjalista od mediów społecznościowych opowiedział o portalu Snapchat, gdzie zdjęcie widnieje tylko przez 60 sekund, po czym znika, a to prowokuje ludzi to coraz odważniejszych zachowań.

Posłuchaj innych audycji z cyklu "Świat zwariował" >>>

Zajęliśmy się też smutnymi, młodymi ludźmi. Z jednej strony mają wszystko, o czym ich rodzice mogli tylko zamarzyć, z drugiej nie potrafią się z tego cieszyć. Coraz częściej nie widzą sensu w życiu i nie wiedzą, co z nim robić. O tym, dlaczego tak jest i jak to zmienić, opowiedział psycholog Jacek Walkiewicz.

"Świat zwariował" to cykl programów Gabi Darmetko poświęconych współczesnemu człowiekowi, internetowi i łamaniu schematów.

(mp)

Czytaj także

Skąd się bierze cybernerwowość?

Ostatnia aktualizacja: 08.11.2013 22:36
Wielu z nas denerwuje się na telefony i komputery, które działają ospale. Irytują nas błędy w aplikacjach i programach. W stan podenerwowania wprowadza nas także samo korzystanie z Internetu. Dlaczego tak się dzieje?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Komputery w szkołach? "Dla dzieci są szkodliwe"

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2013 01:20
Czy używanie komputera prowadzi do głębszego zrozumienia świata? Czy raczej cyfrowa rzeczywistość uwstecznia nas i doprowadza do "cyfrowej demencji"? Odpowiedzi na to pytanie w "Klubie Trójki" szukał prof. Manfred Spitzer.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nienawiść w internecie. Oto, co na portalach robią młodzi ludzie

Ostatnia aktualizacja: 15.12.2013 16:19
Młodzi, a właściwie bardzo młodzi ludzie odwracają się od Facebooka. Nawet zarząd najsłynniejszego na świecie portalu społecznościowego musiał przyznać, że zauważa spadek liczby młodych użytkowników. Dokąd zatem przenoszą się nastoletni internauci?
rozwiń zwiń