Nieznośne obiady w Kancelarii Premiera?

Ostatnia aktualizacja: 11.07.2014 13:40
W kontekście ostatnich rozmów o oszczędnościach w rządzie, prezes PiS Jarosław Kaczyński wspomniał podczas konferencji prasowej, że polityk może oszczędzać na wiele sposobów, np. jedząc niedrogie obiady w swoim miejscu pracy. I choć obiady w Kancelarii Premiera wspomina jako "ohydne", nie rezygnował z nich.
Audio
  • Nieznośne obiady w Kancelarii Premiera? (Zapraszamy do Trójki - popołudnie))
Nieznośne obiady w Kancelarii Premiera?
Foto: Glow Images/East News

- Nie lubię mówić o takich rzeczach, ale ja jadłem, kiedy byłem premierem, wyjątkowo wręcz ohydne obiady w Kancelarii Premiera i chociaż twarz mi wykręcało, to jadłem - przyznał Kaczyński.

Premier Donald Tusk napisał na Twitterze, że jemu stołówkowe obiady smakują: - Jem w pracy, obiady z kancelaryjnej kuchni od siedmiu lat. Są skromne, ale bardzo dobre, domowe. Najlepsze są kotlety mielone, ziemniaki i mizeria - stwierdził premier.

W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego  też jest domowo.  - Krem z kalafiora, chłodnik, schabowy z frytkami, surówkami i jarzynkami, potrawka z kurczaka z ryżem i surówką, domowe placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym - wyliczała Beata Musiał z kuchni ministerstwa przyznając jednocześnie, że zdarzają się też i bardziej nietypowe potrawy, jak np. wymyślone przez nią samą danie: pierś kurczaka w marynacie z pesto.

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Lena Kolarska-Bobińska zauważyła w materiale Izabeli Woźniak, że panie pracujące w resortowym bufecie starają się urozmaicać posiłki i proponują np. włoskie tagliatelle ze szpinakiem czy tortille z kurczakiem. Sama minister gustuje jednak raczej w tradycyjnych pierogach.

Jan Węgrzyn, zastępca szefa Kancelarii Sejmu jest zadowolony z jakości jedzenia  w pracy. Wspominał znacznie gorsze czasy od obecnych. - Jeszcze kilka lat temu największe wzięcie miały w Sejmie czajniki elektryczne, w których dość duża grupa posłów odgrzewała sobie zupę przywiezioną z domu i ugotowaną przez małżonkę. Nie było to związane z tym, że nie gotowali tu smacznie czy też truli, ale chodziło o oszczędności - mówi Węgrzyn. Po korytarzach sejmowych krążyła nawet anegdota, że najłatwiej ugotować ziemniaki w umywalce, przy pomocy grzałki.

Porannego pasma "Zapraszamy do Trójki" można słuchać od poniedziałku do soboty między 6.00 a 9.00.

(fbi, ei)

Czytaj także

Koniec z pustą salą w Sejmie? "Posłowie zapominają, że to miejsce pracy"

Ostatnia aktualizacja: 18.02.2014 08:17
Marszałek Ewa Kopacz chce, by sejmowe komisje nie zbierały się w dniach obrad izby. Ale pomysł ma przeciwników nawet w Platformie Obywatelskiej - pisze "Rzeczpospolita".
rozwiń zwiń