Wojenna droga przez świat

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2019 18:45
Maria Gordziejko podczas II wojny światowej wraz z innymi Polakami trafiła do Iranu. Jej wojenna historia zaczęła się w listopadzie 1939 roku.
Audio
II wojna światowa
II wojna światowaFoto: U.S. National Archives and Records Administration

Wtedy NKWD wkroczyło do jej domu i zabrało ojca – byłego legionistę. W lutym 1940 roku siedmioletnią Marię, jej matkę i dwie siostry załadowano na sanie i wywieziono na stację kolejową w Iwacewiczach. Trafiły do Specposiołku Szubunia. Następnym etapem tułaczki było Czirak-Czi.

To tam po raz pierwszy spotkały polskich żołnierzy. Niedługo potem mama zachorowała na tyfus. Dziewczynkami zaopiekowali się żołnierze, którzy zorganizowali im transport do Krasnowocka. Przepłynęły Morze Kaspijskie i znalazły się w perskim porcie Pahlavi, tam trafiły do sierocińca. Dalsza droga prowadziła przez Teheran do Isfahanu. W Isfahanie odnalazła je mama. Do Polski wróciły w 1947 roku.

Zapraszamy do wysłuchania reportażu. 

***

Posłuchaj także innych reportaży emitowanych w Trójce >>>

***

Tytuł audycji: Reportaż w Trójce
Tytuł reportażu: "Tułacze życie"
Autorka reportażu: Joanna Bogusławska
Data emisji: 18.03.2019
Godzina emisji: 18.45

Czytaj także

Co to są śmieciogrzebki?

Ostatnia aktualizacja: 11.03.2019 19:00
Około 300 kilogramów – tyle śmieci rocznie produkuje przeciętny Polak. Jak dużo z tych odpadów to zmarnowane produkty żywnościowe?
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Misja Łódź". Pomoc naturalnym odruchem

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2019 20:30
– Na polanie paliło się z pięć ognisk, czyli musieli do nas przyjść wieczorem. Czekali na nas, choć wiedzieli, że nie przyjmiemy nie wiadomo jakiej ilości ludzi. Pracowaliśmy cały dzień, do zmierzchu, bo prądu nie ma – opowiadają bohaterzy reportażu. Ostatnie zabiegi przeprowadzane są często już przy użyciu latarek-czołówek.
rozwiń zwiń

Czytaj także

O kobietach, które chcą się rozwijać

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2019 19:00
– Wróciłam po kilkuletnim pobycie zza granicy i zorientowałam się, że mnie jako inżyniera-elektryka nikt nie potrzebuje, a nie jestem osobą, która spędzi dużo czasu na kanapie. Pomyślałam sobie, trzeba robić to na czym się człowiek zna. Na czym ja się jeszcze mogę znać? Chyba tylko na starzejących się kobietach, tak to się zaczęło – opowiada jedna z bohaterek reportażu. 
rozwiń zwiń