Angela Merkel i polityczny chaos

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2017 08:00
Jak podkreśla autor książki "Angela Merkel i kryzys migracyjny. Dzień po dniu" decyzje kanclerz w 2015 roku były chaotyczne i nieprzemyślane – Na początku chodziło o kilka tysięcy osób, co wkrótce zmieniło się w całkowicie otwarte granice i wpuszczanie wszystkich, którzy chcieliby do Niemiec wjechać. Jedna zła decyzja owocowała kolejnymi – opowiada Robin Alexander.
Audio
Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjneFoto: Istvan Csak/Shutterstock.com

Okładka książki "Angela Merkel i kryzys migracyjny. Dzień po dniu", Wydawnictwo Teologia Polityczna Okładka książki "Angela Merkel i kryzys migracyjny. Dzień po dniu", Wydawnictwo Teologia Polityczna

– Ta książka na pewno była zaskoczeniem o tyle, że wchodziła mocno w niemiecką politykę, niuanse podejmowania lub niepodejmowania pewnych decyzji. Dla niemieckiego odbiorcy to musiał być szok dowiedzieć się, jak wygląda polityka jego kraju – mówi dr Agnieszka Łada. – Pojawiało się wiele teorii na temat decyzji pani kanclerz z 2015 roku. Było mnóstwo domysłów, węszenia spisków, szukano celowości tego działania i ta książka nagle pokazała, że było zupełnie inaczej ˜– dodaje Aleksandra Rybińska.

Co spowodowało, że konsekwentnie i metodycznie działająca polityka Berlina, nagle zrobiła zwrot ku działaniom impulsywnym i nieprzemyślanym? Jaka była w tym rola Angeli Merkel? I jak w ciągu tych dwóch lat zmieniły się Niemcy? Zapraszamy do wysłuchania audycji.

***

Tytuł audycji: Klub Trójki
Prowadzi: Dariusz Rosiak
Goście: dr Agnieszka Łada (Dyrektor Programu Europejskiego, Instytut Spraw Publicznych), Aleksandra Rybińska (dziennikarka, tygodnik "Sieci"), Robin Alexander (dziennikarz, autor książki "Angela Merkel i kryzys migracyjny. Dzień po dniu")
Data emisji: 19.12.2017
Godzina emisji: 21.09

ml/gs

Zobacz także

Czytaj także

Europa przyjmie kolejne miliony imigrantów? "To fantasmagoria"

Ostatnia aktualizacja: 22.11.2017 09:35
Władze Węgier zarzucają George’owi Sorosowi stworzenie planu, zgodnie z którym chce on nakłonić Brukselę do sprowadzania co roku co najmniej miliona imigrantów do UE oraz doprowadzić do zburzenia ogrodzeń granicznych i otworzenia granic. Sam finansista zarzucił rządowi Węgier "kłamstwa i wypaczenia". W Debacie Dnia komentarz Elizy Olczyk z Wprost i Adriana Stankowskiego z Gazety Polskiej Codziennie.
rozwiń zwiń