Szalone lata dwudzieste, czyli muzyczne dzieje prohibicji

– Prohibicja została wprowadzona w związku ze szlachetnymi celami. Chodziło o to, żeby Amerykanie przestali pić, bo pili bardzo dużo. Być może amerykański rząd osiągnął w tym czasie jakieś sukcesy, ale głównym skutkiem prohibicji był rozwój gangsterstwa i muzyki – mówi Dariusz Rosiak na trzy dni przed 101. rocznicą wprowadzenia prohibicji w USA.
Agenci federalni ds. prohibicji pozują z przechwyconym przez nich sprzętem używanym do destylacji alkoholu, Waszyngton 11 listopada 1922 roku
Agenci federalni ds. prohibicji pozują z przechwyconym przez nich sprzętem używanym do destylacji alkoholu, Waszyngton 11 listopada 1922 rokuFoto: shutterstock.com/Everett Historical
O Audycji

Tytuł Muzyczna historia świata 14.01.2020 10:38
Prowadzi Dariusz Rosiak
Opis

Prohibicja, nazywana także The Noble Experiment ("Szlachetny Eksperyment") wprowadzona przez 18. poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, była jednym z najbardziej niezwykłych okresów w dziejach tego kraju. Od 17 stycznia 1919 do 5 grudnia 1933 sprzedaż, produkcja oraz transport alkoholu były zabronione we wszystkich stanach. 

Nielegalne beczki z piwem były natychmiast niszczone i zrzucane do miejskiego wysypiska śmieci. Nowy Jork, 1931 rok  Nielegalne beczki z piwem były natychmiast niszczone i zrzucane do miejskiego wysypiska śmieci. Nowy Jork, 1931 rok  Foto: PAP/UPPA/Photoshot

Jak to zwykle bywa z tego rodzaju zakazami, Amerykanie szukali nielegalnych źródeł ulubionych trunków. Pomagała im w tym mafia, która dostarczała alkohol "tylnymi drzwiami" i chcąc, nie chcąc, rozpoczęła erę jazzu.

Pomnik Duke'a w dzielnicy Harlem w Nowym Jorku  Foto: shutterstock.com/stockelements
Pomnik Duke'a w dzielnicy Harlem w Nowym Jorku Foto: shutterstock.com/stockelements

– Wtedy rozpoczęły się szalejące lata 20. Powstawała piękna muzyka i piękne piosenki. Jednym z wykonawców, który wówczas śpiewał o smutku, który go ogarniał w związku z tym, co się stało, był Billy Murray, jedna z pięknych postaci tamtych czasów. Większość artystów była finansowana przez gangsterów, dlatego że występowali w podziemnych lokalach, w których rozwijał się jazz. To był czas, kiedy artyści tacy jak Count Basie, Jimmy Dorsey, Duke Ellington, Benny Goodman, paradoksalnie, wychodzili na powierzchnię. Ludzie przychodzili, by tańczyć przy ich muzyce. Wtedy również pojawiły się standardy jazzowe, które są słuchane i grane do dzisiaj – opowiada autor audycji.

kr
Playlista