Włoski realizm przed finałem z Hiszpanią

PAP
Marcin Nowak 01.07.2012
Reprezentacja Włoch
Reprezentacja Włoch, foto: Flickr

Przed niedzielnym finałowym meczem Euro 2012 w Kijowie Włochy-Hiszpania nad dominującym dotychczas entuzjazmem i optymizmem przeważa w mediach Półwyspu Apenińskiego realizm.

Do zdecydowanej mniejszości należą głosy pełne przekonania o szansach na zwycięstwo.
Słowom otuchy dla reprezentacji Azzurri i wyrazom uznania za to, co dotychczas osiągnęła na Euro towarzyszą w mediach opinie, że tym razem mecz o wszystko będzie zarazem spotkaniem skrajnie trudnym. Co ciekawe taki nastrój nie panował przed zakończonym remisem 1:1 pojedynkiem z Hiszpanami, którym 10 czerwca Włosi zainaugurowali swój udział w turnieju. Trzy tygodnie później kończą mistrzostwa konfrontacją z tą samą drużyną jeszcze bardziej świadomi skali wyzwania.
Komentatorzy podkreślają, że trener Cesare Prandelli wie, jak trudno będzie wygrać z mistrzami świata i Europy. Przytacza się opinię selekcjonera, że niełatwo będzie znaleźć u nich słabe strony.
"Stajemy naprzeciwko reprezentacji, która jest punktem odniesienia na wszystkich poziomach" - oświadczył Prandelli, którego słów i obietnic, że piłkarze dadzą z siebie wszystko, słuchają z zapartym tchem całe Włochy.
W atmosferze ogromnego napięcia, jakie towarzyszy oczekiwaniu na niedzielne spotkanie w Kijowie już dokonuje się pierwszego bilansu Euro 2012, który dla Włochów w zgodnej opinii wypada znakomicie i to bez względu na to, jak zakończą turniej.
Na początku czerwca żegnani byli wśród wielu głosów wątpiących nawet w to, czy zdołają w ogóle wyjść z grupy. Zanim to się udało, piłkarze zafundowali kibicom ogromne nerwy, ponieważ do ostatniej minuty pierwszej rundy rozgrywek nie było pewności, czy zapewnią sobie awans.
Prandelli wyjaśnił potem, że drużyna dojrzewała. Podczas gdy jedni mówią o ewolucji, prasa uważa, że była to "rewolucja Prandellego", która według dziennika "Il Tempo" została zakończona wraz z wprowadzeniem poważnych zmian taktycznych. Dzięki niej, dodaje gazeta, Azzurri nie muszą się już "chować", lecz po paśmie sukcesów z podniesioną głową wyjść na boisko.
- Przywróciliśmy godność i radość naszemu krajowi- ocenił bramkarz Gianluigi Buffon, cytowany na kilkanaście godzin przed meczem.
Komentator dziennika "La Stampa" zwraca uwagę, że bez względu na to, jaki będzie wynik, w drużynę Prandellego wierzy prezydent Giorgio Napolitano, który zaprosił już piłkarzy na uroczystość w Kwirynale. Ale, jak zauważa, tę drogę do Pałacu Prezydenckiego reprezentacja, stojąca w obliczu szansy obrony tytułu, "chce zamienić w triumfalne przejście".
Włoska prasa pisze także o tym, że po trwających tygodnie dyskusjach na temat zasadności ewentualnego bojkotu ukraińskiej części Euro z powodu losu uwięzionej byłej premier Julii Tymoszenko, władze w Rzymie definitywnie odstąpiły od takiego rozwiązania. Nie ma żadnego bojkotu, premier Mario Monti jedzie na finał do Kijowa - informują gazety.
W mediach podkreśla się, że szef rządu będzie być może zmuszony do dyplomatycznych "manewrów", by siedząc obok premiera Hiszpanii Mariano Rajoya uniknąć kontaktu z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką, który również ma być na Stadionie Olimpijskim w Kijowie. Początek meczu o godz. 20.45.

man

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!