"Lapidaria" Ryszarda Kapuścińskiego

Polskie Radio
Agnieszka Szydłowska 20.01.2012
"Lapidaria" Ryszarda Kapuścińskiego
Ryszard Kapuściński, foto: fot :PAP/Photoshot

Dziś przypada 5. rocznica śmierci Ryszarda Kapuścińskiego. Z tej okazji przypominamy zapiski pisarza, które ukazały się w 6 tomach pod wspólnym tytułem "Lapidaria".

Ryszard Kapuściński był (choć bardzo trudno pisać o Nim w czasie przeszłym) reportażystą, pisarzem i fotografem. Rok 1956 był ważny w jego karierze z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze za reportaż "To też jest prawda o Nowej Hucie" dostał Złoty Krzyż Zasługi, po drugie po raz pierwszy wyjechał za granicę - do Indii. 24-letni Kapuściński połączył wtedy (na całe życie) swoje dwie pasje - reporterski ogląd świata z poznawaniem jego najdalszych zakątków. W 1962 roku został korespondentem PAP-u, pisał teksty z Ameryki Łacińskiej, Azji i Afryki. Jego "Wojna futbolowa" o podróżach po Afryce i Ameryce Łacińskiej, "Cesarz" o Etiopii czy "Szachinszach" o Iranie weszły do kanonu polskiej literatury i przyniosły mu dużą popularność za granicą, tłumaczono je na wiele języków. Ryszard Kapuściński jest znany na całym świecie.

"Lapidaria" Ryszarda Kapuścińskiego to zapiski i notatki autora obejmujące lata 1980-2006. Spontaniczne, łapiące moment, nie stanowią spójnej całości. Kapuściński notował, zapisywał swoje myśli, spostrzeżenia, wypisywał najciekawsze fragmenty z przeczytanych w ciągu całego życia książek. Opublikowano je w 6 tomach, ostatni ukazał się w roku 2007.

W tekście poświęconym "Lapidariom" pisał między innymi:

- "Lapidarium" jest tekstem pisanym spontanicznie od przypadku do przypadku – jest to rodzaj pisania spontanicznego. "Lapidaria" stanowią taki odrębny nurt, nie powiązany innymi moimi książkami. Jest to rodzaj zapisu stanu, zapisu wrażeń i refleksji. Czasami to jest jakiś cytat, czasami fragment rozmowy, czyichś wypowiedzi. To jest luźny zbiór w formie bardzo różnych rzeczy, bo takie, jak powiadam, jest nasze myślenie – bardzo różnorodne, bardzo nieskładne, często bardzo niepowiązane. I to jest technika i forma "Lapidarium". (…) To jest książka, którą można w dowolnym miejscu otworzyć i w dowolnym miejscu przerwać czytanie. [za: www.kapuscinski.info]


Czytane – między innymi przez Julię Hartwig, ks. Adama Bonieckiego, Jurka Owsiaka i prof. Andrzeja Zolla – pojawiły się na antenie radiowej Trójki w pierwszą rocznicę śmierci "Cesarza reportażu", 23 stycznia 2008 roku. Pochodzą ze wszystkich sześciu tomów. Zapraszamy do słuchania!

mn/as

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
13 komentarzy
  1. XTPLT
    (gość) 2012-01-23 16:46:45
    Mam książkę Ryszarda Kapuścińskiego "Lapidarium " z jego osobistą i bardzo ciepłą dedykacją napisaną w Warszawie w sierpniu 1993 r.Był wtedy już sławnym i poczytnym pisarzem .Przysłał mi ją osobiście pocztą do domu po napisaniu do niego listu .Przyznam się,że byłem zaskoczony ,tym że m i odpowiedział, jak również prezentem w postaci swojej najnowszej książki .Nie spodziewałem się bowiem ,że mi odpisze ani też tym bardziej takiego gestu . To świadczyło mam wrażenie o jego dużej skromności i wielkiej klasie
  2. XTPLT
    (gość) 2012-01-23 16:46:44
    Mam książkę Ryszarda Kapuścińskiego "Lapidarium " z jego osobistą i bardzo ciepłą dedykacją napisaną w Warszawie w sierpniu 1993 r.Był wtedy już sławnym i poczytnym pisarzem .Przysłał mi ją osobiście pocztą do domu po napisaniu do niego listu .Przyznam się,że byłem zaskoczony ,tym że m i odpowiedział, jak również prezentem w postaci swojej najnowszej książki .Nie spodziewałem się bowiem ,że mi odpisze ani też tym bardziej takiego gestu . To świadczyło mam wrażenie o jego dużej skromności i wielkiej klasie
  3. Marcin
    (gość) 2012-01-23 12:07:58
    Ja nie oceniam - napisałem jeszcze raz, lubię autentyczność w każdych przejawach sztuki danego twórcy. Mnie jest dobrze we własnej skórze, nie silę się na kogoś kim nie jestem. Co do ambicji literackich - to takowych nie mam i całe szczęście dla mnie i dla innych Literatura czy inny kierunek sztuki nie może rodzić się kosztem innych. Nie zazdroszczę, ani Talentu, ani poklasku, ani zachwytu kobiet - bo to świadczy o ich pustce a nawet głupocie Patrzę na Jego twórczość z innej perspektywy - odbiorcy, który szuka prawdy popartej czynami i postawą i chcę zobaczyć co kryje się za tą literaturą, czy pozerstwo i uwielbienie milionów ? Nie chcę takiego Pisarza, który "wycisnął soki" z najbliższych po to tylko by spełnić Swoje ambicje. To bardzo egoistyczna i niedojrzała postawa. Akurat, miałem nieprzyjemność mieć w swoim najbliższym otoczeniu, osobę, która za swoje spełnienie, poklask, uznanie realizowała się na zewnątrz. Tylko za taką cenę zapłacili wszyscy i płacą po dzień dzisiejszy. Chcę literatury organicznej, naturalnej, nie silącej się na siłę. Jeżeli ma być tak perfekcyjna i wspaniała - dobrze ale wtedy niech twórca sam ponosi konsekwencje, sam gotuje, sam sobie radzi z samotnością - bo każdy artysta musi być samotny, musi stać na boku - w jakimś tam etapie pisania dzieła, niech sam załatwia logistykę i swoje niepokoje zostawia dla siebie. Jeżeli nie potrafi, przejąć stery za swoją Osobę, to niech będzie chociaż lojalny wobec osoby, która mu pomagała na tych płaszczyznach. Niech zachowa resztki czowieczeństwa i odpłaci się lojalnością, skoro nie stać go na miłość...
  4. Mariusz
    (gość) 2012-01-23 09:25:32
    Panie Marcinie, również czytałem "Kapuściński Non-Fiction" A.Domosławskiego.Ale czy na podstawie paru zebranych informacji zyciorysu można oceniać w taki sposób jak pan w pierwszym poście? bo w następnych pan płynnie "miękł"... Czytam Pana wypisy tutaj i wniosek taki ze zazdrości Pan "tego poklasku i tych kobiecych wzydchań" Jakaś część intelektualistów ,z czasem pragnie sama być obiektem podziwu jakim sami obarczyli przez siebie czytanych,cytowanych i znznych pisarzy.Kompleks małego penisa? Bukowski by zapytał...
  5. zbig9
    (gość) 2012-01-23 00:49:21
    Panie Marcinie, niechże Pan wyda własną książkę, niechże się Pan pochwali światu znajomością z RK, z jego rodziną, niechże Pan publicznie oceni jego morale. Śmiem twierdzić, że Pan się opiera na części dostępnych informacji. Naprawdę, więcej pokory w ocenianiu innych. Pan się narodził jako wzorzec z Sevres?
  6. Marcin
    (gość) 2012-01-23 00:32:54
    Śmiem twierdzić i dążę do ostatecznej konkluzji, że słowa, które cyzelował przerosły Jego Osobę
  7. Marcin
    (gość) 2012-01-23 00:20:44
    Mnie chodzi o coś innego. Nie twierdzę, że gro zdarzeń było fikcją - to nie tak, tak odważnej tezy bym nie postawił. Chodzi mi o pewne przejaskrawianie rzeczywistości, jej podkoloryzowanie,może niewspólmierne jej kształtowanie na rzecz perfekcji formy i treści zarazem. I to co czuł pisząc to. Czy jego odczucia w słowach, czy między słowami były autentyczne. Ale też jakim kosztem osiągał ten cel i dokładnie kogo kosztem i w jakim celu. Był człowiekiem, który lubił poklask, komplementy,podziw, ciekawość ze strony płci przeciwnej. To takie niuanse, niby detale nic nie znaczące. Ale jeżeli asymptotą, do której dążył w swej twórczości było miedzy innymi zaspokojenie swojego ego, to dla mnie pojawia się pewna skaza. I zmierzam też do pewnej postawy moralnej pisarza. Jego żona poświeciła bardzo dużo dla jego kariery, była sekretarką, kucharką, logistykiem, przyjaciółką, najbliższą osobą, która go wspierała. Dalej - oziębłe kontakty pisarza z córką. I kontakt z tą Trzecią - z którą sponiewierał te dwie najbliższe osoby. Nie cenię wysoko takiej twórczości, ba nawet nie chce, która rodzi się aż takim kosztem, bo nie jest spontaniczna , naturalna i organiczna.
  8. LuiGy
    (gość) 2012-01-22 22:11:25
    "Jeżeli ktoś piszę o tym czego nie dotknął, bądź opisywanie rzeczy rozjeżdźa się z jego postawą życiową" - Czy naprawdę uważa pan, że szanowny Ryszard Kapuściński nie doświadczył, nie dotknął problemów o których pisał. Może warto najpierw przeczytać dzieła tego wybitnego reportażysty,a nie zaczynać o życiorysu autora
  9. LuiGy
    (gość) 2012-01-22 22:07:04
    Nie jestem pewien czy warto rozmawiać z takimi ludzmi jak pan poniżej. Ubolewam, że na stronie przedstawiającej tak dużą wartość kulturalna pojawiają się tego typu opinie.
  10. Marcin
    (gość) 2012-01-22 19:01:38
    Jeżeli napisałby w ten sposób: Opiszę jeszcze dosadniej bardziej barwnie, jak mi karabin przykładają do skronii, by jeszcze bardziej nasycić treść, wyraz, napełnić swoje ego, wzbudzić podziw, i zachwyt wśród kobiet - to jest to wspaniała literatura, bo prawdziwa, autentyczna. Ba nawet, może byłaby syntezą literatury faktu z twórczością Charlesa Bukowskiego. Nawet nowy gatunek literacki może by powstał, kto wie...? A gdy śmierć zagląda w oczy to do żony się dzwoni, a czemu nie do kochanki?

Kultura na antenach

"Literatura baskijska to... fałszerstwo"

- A to dlatego, że tworzymy tradycję, której nie ma - wyjaśniają w Dwójce Rikardo Arregi i Harkaitz Cano, poeci, którzy niedawno gościli w naszym kraju na zaproszenie Instytutu Cervantesa.

Pałeczkami i palcami, czyli "Jiro śni o sushi"

- Dla mnie największym przesłaniem tego filmu jest idea stałego doskonalenia się, stawiania sobie celów wyższych. I mam nadzieję, że dokument spowoduje, że wrócimy do prawdziwej formy sushi - mówi Jacek Wan i zaprasza do kin.