Historia

Kazimierz Dejmek – sztuką zrobił rewolucję

Ostatnia aktualizacja: 17.05.2017 06:08
– Nie jest to postać obojętna, można go po prostu bardzo kochać jako artystę, dyrektora, człowieka – mówił aktor Zdzisław Mrożewski. – Natomiast, można go także nienawidzić w jakimś sensie.
Audio
  • O Kazimierzu Dejmku mówią Jan Kobuszewski, Zdzisław Mrożewski i Andrzej Szczepkowski, aud. Anny Retmaniak z cyklu "Portret słowem malowany" (PR, 20.09.1978)
Kazimierz Dejmek - aktor i reżyser, Warszawa, 16.10.1989
Kazimierz Dejmek - aktor i reżyser, Warszawa, 16.10.1989Foto: PAP/CAF/Andrzej Rybczyński

17 maja 1924 urodził się Kazimierz Dejmek, wybitny reżyser teatralny, reżyser słynnej inscenizacji "Dziadów" Mickiewicza, która została zdjęta z afisza na polecenie władzy ludowej. Spektakl o podtekście politycznym był przyczynkiem do wybuchu fali strajków studenckich w marcu 1968 roku.

Spotkanie z teatrem

W czasie II wojny światowej był partyzantem w oddziałach związanych z ruchem ludowym. W 1943 wstąpił do Armii Krajowej. Egzamin aktorski zdał w 1946 roku, wtedy też rozpoczął pracę w Teatrze Wojska Polskiego w Łodzi.
Jak oceniał swoje wcielenie aktorskie, dojrzały już reżyser Kazimierz Dejmek? – Myślę, że sprawiedliwie i dość obiektywnie, ponieważ to było tak dawno i właściwie nie wiadomo o kogo chodzi, tyle, że to miał samo imię i nazwisko, ale to zupełnie ktoś inny – mówił. – Wydaje mi się, że ów młody człowiek miał sporo teatralnego temperamentu i tego, co się potocznie zwie zdolnościami aktorskimi.
Porzucenie fachu aktorskiego nie mogło się jednak wiązać z całkowitym porzuceniem teatru, który pozostał w życiu Dejmka już na zawsze.

Kariera reżysera

W 1949 roku Kazimierz Dejmek wraz z kolegami powołał Teatr Nowy w Łodzi, którego wkrótce został dyrektorem i kierownikiem. Teatr miał w nowoczesny sposób realizować ideę realizmu socjalistycznego. Cieszący się poparciem władz teatr reprezentował mimo wszystko wysoki poziom artystyczny. Czas odwilży dotknął również teatr Dejmka i stopniowo zaczął tracić swój socrealistyczny charakter.

Kazimierz Dejmek tworzył wśród zespołu, z którym pracował niezwykłą atmosferę. – Miałem taki okres, kiedy nie miałem specjalnej styczności z dyrektorem Dejmkiem, kiedy atmosfera teatru przez niego wytworzona i teatr przez niego prowadzony śniły mi się po nocach – wspominał Zdzisław Mrożewski w aud. Anny Retmaniak w 1978 roku. – Myśmy przychodzili do tego teatru i niechętnie z niego wychodziliśmy. Nawet jak się nie grało to w teatrze przebywał się z wielką przyjemnością.

"Dziady"

W 1962 objął funkcję dyrektora naczelnego i artystycznego Teatru Narodowego w Warszawie. W stolicy, podobnie jak w Łodzi, wystawiał głównie klasykę polskiego dramatu. Najbardziej znanym przedstawieniem Dejmka są "Działy" Mickiewicza, które ze względu na podtekst polityczny były czymś więcej niż zwykłym spektaklem.

– Wszelkie jego inscenizacje są służebne w stosunku do dzieła – mówił aktor Jan Kobuszewski. – Nigdy inscenizacja nie przerasta dzieła, a jeśli przerasta to nie jest to chęć popisu, tylko chęć usłużenia dziełu.

Premiera "Dziadów" odbyła się 25 listopada 1967 i miała uświetnić obchody rocznicy rewolucji październikowej. Spektakl został uznany przez władze PRL jako antyrosyjski i 30 stycznia 1968 został zdjęty z afisza. Wówczas rozpoczęła się fala protestów studenckich, które poprzedziły wydarzenia Marca 68. Dejmka usunięto z PZPR i pozbawiono posady w Teatrze Narodowym.

Kazimierz Dejmek nigdy nie zabiegał o popularność. Starał się po prostu robić swoje. – On był nieufny w pewnym sensie wobec tzw. sławie – podkreślał aktor Andrzej Szczepkowski. – On uważał, że to jest po prostu jego praca.

Obsesje Dejmka

Słynął z ogromnej pracowitości. Praktycznie całymi dniami przesiadywał w teatrze, do domu chodził tylko spać. Bardzo nie lubił nieporządku, nie tylko na samej sali prób, ale i choćby na przylegającej do niej stołówki. Mówił, że przygotowując spektakl trzeba zachować porządek nie tylko wewnętrzny, duchowy, ale i w przestrzeni wokół siebie. Reżyser nie tolerował również spóźnień.

– Spóźnić się do dyrektora Dejmka to była sprawa wręcz tragiczna, nawet 2 minuty – podkreślał Jan Kobuszewski. – Można się było wyłgać wyłącznie jakimś żartem, ale nie daj Boże, jeśli się nie trafiło na odpowiedni moment. Był taki czerwony notes, gdzie on zapisywał spóźnionych nawet po pół minuty.

– Jest coraz mniej osób, które chciałyby tego samego, co ja – mówił Kazimierz Dejmek w 1978 roku. – Tu pewnie się jakoś tragicznie rozmijam, ja przedstawiciel swojej generacji z generacjami innymi.

Kazimierz Dejmek zmarł 31 grudnia 2002.

Posłuchaj, co o Kazimierzu Dejmku mówią jego aktorzy i jednocześnie przyjaciele.

mb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Halina Mikołajska nie chciała, by nazywano ją bohaterką

Ostatnia aktualizacja: 22.06.2017 07:01
– Myślę, że Halina Mikołajska była chodzącym wyrzutem sumienia naszego środowiska – mówił o aktorce Andrzej Łapicki. 22 czerwca 1989 zmarła Halina Mikołajska.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wilam Horzyca – dominacja treści nad formą

Ostatnia aktualizacja: 02.03.2014 06:00
– Uważał, że teatr kształci społeczeństwo – mówiła aktorka Wilama Horzycy, Maria Mincerówna. – Dlatego każda jego sztuka musiała być sztuką o ogromnym poziomie pod każdym względem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tadeusz Kantor: artysta jest poza społeczeństwem

Ostatnia aktualizacja: 06.04.2017 06:15
- Moja sztuka nie jest wizerunkiem rzeczywistości, jest odpowiedzią na rzeczywistość - tłumaczył Tadeusz Kantor.
rozwiń zwiń