Paulina Bisztyga

Polskie Radio
migrator migrator 12.03.2010

Paulina Bisztyga polska kompozytorka i wokalistka urodzona w Krakowie. Pochodzi z domu gdzie zawsze królowała muzyka i poezja. Nostalgiczna, często smutna, i prawdziwa w tym co robi.

Jej mama, która kiedyś śpiewała w zespole folkowym zadbała o jej wykształcenie muzyczne posyłając córkę do szkoły muzycznej. Wtedy to artystka zaczęła układać wiersze, by w końcu zacząć pisać poezję przez duże P, a na dodatek zaczęła malować. Ten ostatni talent zaczęła realizować w Liceum Plastyczne w Nowym Wiśniczu w dziale ceramiki, nie porzucając jednak swojej poezji. W wieku 15 lat ukazał się pierwszy jej wiersz drukiem artystki pt. "Patrz Europo, to ja Polka", zaś w 1995 roku ukazał się 48 stronicowy tomik poezji wydany własnym sumptem zatytułowany "Nie nazywaj mnie mrokiem". Za ten tomik otrzymała od Macieja Słomczyńskiego (Joe Alexa) nagrodę specjalną w konkursie organizowanym przez Konsulat Austriacki w Krakowie. W roku 1997 ukazał się wydany przez profesjonalne wydawnictwo tomik pt. "Nie zdążysz się przestraszyć mój przyjacielu". Poezja była jest dla niej najważniejsza jednak artystka postanowiła swojej poezji nadać nie tylko żywot literalny, ale tchnąć w nią życie w postaci nut.

W wieku 14 lat poznała Romana Ślazyka, z którym do dziś komponuje swe utwory. Pierwszym owocem tej współpracy były nagrody im. Grechuty i trofea na Festiwalu FAMA w Świnoujściu w 1998 i 1999 roku. W 1999 roku zajęła II miejsce na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie za utwór "Nie ma co się bać". Ukoronowaniem sukcesów był wydany w 2000 roku prawdziwy album długogrający zatytułowany tak samo jak nagrodzona piosenka "Nie ma co się bać". W tym samym czasie udało się artystce ukończyć Historię Sztuki na UJ lecz do swojego wykształcenia ona sama ma dystans. Nie ma zamiaru pracować w wyuczonym fachu i dotąd nie odebrała jeszcze swego dyplomu, a do nowoczesnej sztuki wizualnej podchodzi z dystansem. Ona kocha śpiewać, pisać i grać na scenie - tak chce się realizować do końca nie rozdrabniając się na inne dziedziny. Kompozycje pierwszej płyty "Nie ma co się bać" i oryginalne instrumentarium: skrzypce, akordeon, gitara perkusja oraz (tak kochany przez artystkę bas) stylistycznie przypominały gatunek który można nazwać folkiem miejskim. Teksty napisane przez Paulinę, niekiedy bardzo zabawne jak "Dlaczego nie dajesz mi korali" czy "How many" jednak inne "Rozebrane Róże", "Ulicą idą do bram" były zapowiedzią powstania nowych bardziej dojrzałych i poważniejszych. Rok 2002 przyniósł artystce kolejny sukces, została pierwszą laureatką Nagrody Artystycznej Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego. W 2006 otrzymała wyróżnienie - została pierwszą laureatką stypendium imienia Marka Grechuty, przyznawanego najbardziej obiecującym spośród młodych artystów występujących na Studenckim Festiwalu Piosenki.

W 2007 roku wystąpiła na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie wykonując utwór "A my nie chcemy uciekać stąd". W czasie wykonania obecny był sam autor tego utworu Jacek Kaczmarski. W tym samym roku ukazała się druga płyta Pauliny pt. "Proste jest prawo miłości". Krążek autorski z dojrzałymi tekstami kobiety doświadczonej dobiegającej trzydziestki, klimatem przypominał dokonania grupy Dead Can Dance, ale najbardziej wokalistki grupy Cocteau Twins, Elizabeth Fraser. Na albumie nie brakowało smutnych, i zarazem prawdziwych tekstów o miłości jak "Nie chodzę już tam", "Poczekania", "Gdy cię zostawi miłość". O dawnych rytmach folku miejskiego przypominał tylko jeden utwór "Piosenka o chłopakach". Przez następne dwa lata Artystka wespół z basistą Romanem Ślazykiem postanowiła pójść drogą eksperymentu tworząc prawdopodobnie pierwszą na świecie płytę której instrumentem bazowym była gitara basowa, kontrabas i instrumenty, im pochodne.W listopadzie 2009 ukazała się kolejna trzecia płyta pt. "Z miłości" - firmowana jako duet Paulina Bisztyga i Romek Ślazyk. Do jej nagrania tak jak zadeklarowano użyto tylko instrumentów "basowych", a wszystkie dźwięki które słyszalne są na krążku pochodzą z kontrabasu, warr gitary i gitary basowej. Nawet dźwięki perkusji zostały imitowane przy pomocy tych instrumentów. Ku idei prostoty i ascezy artystycznej zostały napisane teksty złożone z prostych słów.

Tym razem obok kompozycji i tekstów Pauliny Bisztygi znalazły się trzy tekst autorstwa Anny Saranieckiej, znanej dotąd ze stałej współpracy z Renatą Przemyk. Ciekawostką jest także okładka płyty zaprojektowana przez Rosława Szaybo niegdyś dyrektora artystycznego w firmie fonograficznej CBS Records Great Britain mającego na swoim koncie ok. 2000 okładek płyt, m.in. dla Eltona Johna, Roya Orbisona, Judas Priest, Santany, Janis Joplin oraz Johna Williamsa. Na płycie "Z miłości" Paulina Bisztyga rozwinęła swe skrzydła jako wokalistka, gdyż trudno było jej się skryć z jakimikolwiek niedociągnięciami za skromnym instrumentarium. Sytuacja ta pozwoliła wyeksponować silny, nieco gardłowy i dość niski głos, który wspaniale współgra z instrumentami basowymi. Sfera tekstowa sprawia wrażenie, jakby artystka dzieliła się swoją prywatnością. Taka też jest Paulina na co dzień bezkompromisowa, wrażliwa na krzywdę innych, nostalgiczna, często smutna i prawdziwa w tym co robi. "...Chcę podążać własną drogą..." - mówi, dlatego nie tworzy pod publiczkę, wymaga od odbiorcy skupienia, wrażliwości i otwarcia się na różnorodności sztuki i całego świata. Ukoronowaniem dotychczasowych dokonań artystki był bardzo udany koncert, w Studiu im. Agnieszki Osieckiej 7 lutego 2010 roku, transmitowany przez Program Trzeci Polskiego Radia na całą Polskę. Artystka ma sporo planów koncertowych, i myśli już o nagraniu kolejnego albumu z pieśniami bałkańskimi, którego z niecierpliwością będziemy wyczekiwać.

Maciej Niemier

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!