| Opis |
Hej kolęda!
Tradycja kolędowania sięga XIII w. Niesione wraz z kolędnikami dobre słowo na Nowy Rok ma się spełnić wówczas, jeżeli do czynienia będziemy mieli z wzajemnością, czyli obdarowaniem śpiewaków między innymi jedzeniem.
W czasie Świąt Bożego Narodzenia oprócz kolęd często sięgamy po muzyczną klasykę. Związki jedzenia z operą są zaskakujące. Sam Liciano Pavarotti i jego przepisy stały się częścią książki kucharskiej „Opera cookbook”. W operach często bohaterowie ucztują, a najsłynniejszą ucztą z pewnością jest ta z „Don Giovanniego” Mozarta.
Jedzenie i picie często stanowią metaforę miłości, stąd liczne utwory „gastro-liryczne”, gdzie wspomina się o „pragnieniu” czy „głodzie” (Milk It Nirvany czy Starfish and Coffee Prince’a). Muzyka konkretna wykorzystuje pokarmy i naczynia kuchenne, skupiając się na doznaniach dźwiękowych związanych z gotowaniem, które zwykle uznajemy za drugorzędne – w „Cats in the Kitchen” Phillipa Bimsteina (2007) instrumenty muzyczne znakomicie współistnieją z hałasem rozbijania jajek oraz mruczeniem kota. Podobnym przykładem w muzyce popularnej może być „Psychodeliczne śniadanie Alana” Pink Floyd z płyty Atom Heart Mother (1970). Paul Lansky w „Table’s Clear” (1990) nagrał swoich synów „grających” na naczyniach kuchennych i trzeba przyznać, że 18-minutowa kompozycja trzyma w napięciu.
|