Section03

Antoni Jacek Jerz - zmarł nagle

10.12.2018 09:00
Antoni Jacek Jerz zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach 31 stycznia 1983 roku. Miał 38 lat. Jego pogrzeb stał się wielotysięczną manifestacją środowisk opozycyjnych w Polsce.
Antoni Jacek Jerz, ofiara śmiertelna stanu wojennego
Antoni Jacek Jerz, ofiara śmiertelna stanu wojennegoFoto: Michał Jerz/CC BY-SA 3.0

Był współzałożycielem Międzyzakładowego Komitetu Związkowego NSZZ "Solidarność" w Radomiu i delegatem na I Krajowy Zjazd Związku. CNależał także do władz krajowych Konfederacji Polski Niepodległej oraz władz ogólnopolskich Komitetu Więzionych za Przekonania.

Aresztowany został 13 grudnia 1981 roku, w nocy wprowadzenia stanu wojennego w kraju, pod zarzutem m.in. "nieprzestrzegania norm i zasad porządku prawnego oraz nawoływania do niepokojów społecznych". Przetrzymywano go w Ośrodku Odosobnienia w Kielcach-Piaskach, następnie w Radomiu, Gębarzewie, w szpitalu więziennym w Bydgoszczy, Kwidzynie. Tu, 14 sierpnia 1982 roku, został brutalnie pobity.

Tego dnia w Kwidzynie milicja i straż więzienna brutalnie spacyfikowała protest 80 internowanych działaczy opozycji, którzy zaprotestowali przeciwko ograniczeniu widzenia z rodzinami. Kilku mężczyzn dotkliwie pobitych oskarżonych zostało przez Prokuraturę Wojewódzką w Elblągu o czynną napaść na funkcjonariuszy służby więziennej. 23 maja 1983 Sąd Wojewódzki w Elblągu skazał sześciu z nich na dodatkową karę więzienia.

Wspomnienia tamtych wydarzeń jednego z więźniów politycznych Andrzeja Goławskiego cytuje w historycznym opracowaniu "Bunt w Kwidzynie" Karol Nawrocki z gdańskiego IPN:

"Po chwili zaczęli znów nas bić, rozpędzili nas, ja po raz drugi straciłem przytomność. Zdemolowali całą celę, niszcząc nasze rzeczy, pościel. Potem, jak odzyskałem przytomność, to byłem bity po raz trzeci, drewnianą pałką po nogach i całym ciele, a szczególnie po genitaliach. Znów straciłem przytomność, obudziłem się dopiero w szpitalu w Kwidzynie".

Ciężko pobito wtedy 50 internowanych. Jak podaje Karol Nawrocki, czterech z najcięższymi obrażeniami odwieziono do szpitala jeszcze tego samego dnia, a kolejnych dotkliwie pobitych odwieziono do szpitala dopiero kilka dni później po interwencji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Lekarze zdiagnozowali u więźniów wstrząśnienia mózgu, krwawe pręgi na ciele, uszkodzenia kręgosłupa, a jeden z więźniów przywieziony został w śpiączce mózgowej.

Po 1989 roku nikt z odpowiedzialnych za brutalne pobicia, nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

Antoni Jacek Jerz zwolniony został w ostatniej grupie internowanych 20 grudnia 1982 roku. Zmarł nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, 31 stycznia 1983 roku. Jego pogrzeb w Radomiu stał się kilkutysięczną manifestacją opozycyjną.