Polskie Radio

Dawid Bowie. Pięć albumów na 75-lecie urodzin artysty

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2022 08:45
26 studyjnych płyt zdążył wydać David Bowie w trakcie trwającej pół wieku kariery. Niektóre z nich były arcydziełami, inne oznakami artystycznego spadku formy, który dopada każdego artystę o tak długim scenicznym stażu. Przypominamy pięć albumów, które z różnych powodów zajmują wyjątkowe miejsca w dyskografii wokalisty, który dziś skończyłby 75 lat.
David Bowie w jednym ze swych licznych wcieleń
David Bowie w jednym ze swych licznych wcieleńFoto: Forum / Zuma Press

Pierwszy

Debiutancki album Davida Bowiego ukazał się 1 czerwca 1967 roku i nie zachwycił szczególnie ani krytyków, ani fanów. 20-letni artysta dopiero szukał własnego stylu, miotając się między rockiem psychodelicznym, muzyką wodewilową a klasycznym rock and rollem. – Nie wiedziałem, czy chcę być Maxem Millerem, czy Elvisem Presleyem – wyznał po latach.

Już wtedy jednak można było zauważyć pierwsze, wyraźne oznaki talentu Bowiego, który sam napisał piosenki na płytę. Podczas sesji nagraniowych zaprezentował też etos pracy, któremu hołdował przez większość późniejszej kariery – polegał on na dawaniu dużej swobody towarzyszącym mu muzykom, którzy w twórczy sposób rozwijali jego pierwotne pomysły.

Przełomowy

Wydany 16 czerwca 1972 roku longplay "The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars" nie tylko wyznaczał nowy kierunek w karierze Bowiego, ale stał się też jednym z kamieni milowych muzyki popularnej lat 70. Wokalista nie poprzestał na nagraniu samej muzyki, lecz wymyślił cały projekt, którego głównym bohaterem był on sam jako Ziggy Stardust, tajemniczy przybysz z kosmosu oferujący Ziemianom ratunek przed niechybną zgubą. To było pierwsze tak wyraziste z licznych wcieleń artysty, który często bywa określany mianem "muzycznego kameleona".  

Odważny

14 stycznia 1977 roku miał premierę album "Low", będący pierwszą odsłoną tzw. trylogii berlińskiej, na którą składają się też krążki "Heroes" z tego samego roku oraz wydany dwa lata później "Lodger". Bowie mieszkał wtedy w Berlinie Zachodnim, dokąd przeprowadził się w poszukiwaniu artystycznych inspiracji. Zafascynowany kraut rockiem i dokonaniami takich zespołów jak Kraftwerk czy Neu! stworzył zestaw 11 utworów, z których tylko dwa – "Sound and Vision" i "Be My Wife" – jako tako nadawały się na single. Resztę albumu wypełniła eksperymentalna muzyka stworzona z pomocą producentów Tony'ego Viscontiego i Briana Eno.

Na płycie znalazł się również polski akcent w postaci kompozycji "Warszawa", muzycznie zainspirowanej luźno albumem Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk", który wpadł Bowiemu w ręce, gdy ten przez chwilę gościł w stolicy Polski w kwietniu 1976 roku.

Bestsellerowy

Choć pod względem artystycznym nie jest szczytowym dziełem Bowiego, album "Let's Dance" z 1983 roku okazał się największym komercyjnym sukcesem w karierze Brytyjczyka. Spora w tym zasługa przebojowych singli: tytułowego oraz stworzonego do spółki z Iggym Popem "China Girl". Nakręcono do nich atrakcyjne teledyski, które trafiły na wysokie rotacje w stacji MTV, zaczynającej już wtedy odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu muzycznych gustów milionów fanów.

źródło: YouTube / David Bowie

Album został nagrany błyskawicznie, w ciągu zaledwie 17 dni, nie czekał też długo na zawojowanie list bestsellerów – na szczyt UK Albums Chart wskoczył już w pierwszym tygodniu po premierze. Jego nakład na całym świecie przekroczył 10 milionów egzemplarzy.

Pożegnalny

Zagadkowy, niepokojący, hipnotyzujący – taki był longplay "Blackstar", który ukazał się 8 stycznia 2016 roku. Dwa dni później David Bowie niespodziewanie zmarł, pozostawiając fanów w stanie szoku i niepewności, czy finał jego życia nie był aby kolejną odsłoną starannie wyreżyserowanego spektaklu, który ten mistrz autokreacji odgrywał przez niemal całą karierę. Faktem jest, że tuż przed śmiercią artysta nagrał płytę zgodnie uważaną za jego najlepsze dzieło od wielu lat, stawiając mocną pieczęć na swej studyjnej dyskografii, która zatrzymała się na liczbie 26.

kc/kr