Polskie Radio

Rozmowa dnia: Ryszard Kalisz

Ostatnia aktualizacja: 18.02.2014 07:15

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Ryszard Kalisz, Stowarzyszenie „Dom Wszystkich Polska”, gość Sygnałów dnia. Witamy, panie pośle, dzień dobry.

Ryszard Kalisz: Dzień dobry.

Sądzi pan, że obecny premier spotka się z byłym premierem i porozmawiają na temat służby zdrowia w naszym kraju i jej stanu?

Wątpię. Wątpię, dlatego że to jest ten cały teatr, który wynika z tego, że żaden z nich bez drugiego żyć nie może. Podobnie jak Platforma nie może żyć bez PiS-u. PiS napędza swoje często bardzo konserwatywne, wykluczające żądania w opozycji do Platformy, a Platforma buduje swoją pozycję na strachu przed PiS-em. To samo Tusk mówi o Kaczyńskim, że nie można żyć w jednym kraju, a Kaczyński o Tusku, że jest mordercą. I wzajemnie się buzują, buzują, buzują. Tak samo dzisiaj ta cała debata o debacie to jest takie podgrzewanie atmosfery, ale przecież zarówno żaden z nich nie ma interesu w tym, żeby się bezpośrednio spotkać, jak i, szczerze mówiąc, mam wrażenie, że nie mają sobie nic do powiedzenia, bo jakby mówią zupełnie innymi językami. Ale mają interes w tym, żeby podgrzewać ten stan napięcia, który jest destrukcyjny dla spraw państwa, bo nie rozwiązuje żadnego problemu, a tylko zajmuje ludzi właśnie tą debatą o debacie.

Ale liczba chętnych do wzięcia udziału w takiej debacie rośnie. Jak pan wie, i Leszek Miller się zgłosił jako były premier...

A to wynika...

...i Zbigniew Ziobro zasugerował, że on też chętnie by spotkał się z panami.

Oczywiście, że debata jest solą demokracji, debata jest zawsze w Sejmie, każda ustawa w pierwszym czytaniu jest debatowana, przeprowadza się debatę nad tym projektem ustawy, debaty mamy codziennie w mediach, politycy się sprzeczają, natomiast przez to, że mamy ten system dwupartyjny, który oczywiście się kończy, to jest na inną dyskusję, to inne partie chcą się jakby załapać na ten moment, kiedy on się skończy, i nie mogą być nieobecne. Dlatego też Miller mówi, że on jest premierem i znajduje ten wyznacznik, że to byli premierzy powinni debatować, a Ziobro, że on jest szefem partii parlamentarnej i to szefowie partii parlamentarnych powinni debatować. To jest wszystko śmieszne, tak jak mieliśmy debatę o Mariuszu T., zupełnie, jak państwo widzicie, i o ustawie, która stała się całkowicie niepotrzebna, teraz mamy debatę o debacie, tylko że to nie rozwiązuje żadnego problemu.

Skoro wspomniał pan o Mariuszu T., nie będzie izolowany w ośrodku do czasu rozstrzygnięcia czy ewentualnie będzie umieszczony właśnie w ośrodku w Gostyninie jako osoba niebezpieczna, to Sąd Apelacyjny w Rzeszowie. Ale oczywiście w tej sprawie jest ciąg dalszy. Nie wiem, czy pan poseł miał okazję dziś zerknąć do Super Expressu...

Nie, nie czytałem Super Expressu, co do zasady, jak czytam o Mariuszu T. w Super Expressie czy w Fakcie, to kompletnie nie przywiązuje do tego wagi.

„Mleczne zęby i wyuzdane zdjęcia dzieci w celi potwora” i tutaj Super Express powołuje się na wiceministra sprawiedliwości Michała Królikowskiego.

Królikowskiego, no wie pan, no przecież to Królikowski od samego początku twierdził, że tak jest, jak Super Express się powołuje. Królikowski był głównym autorem tej haniebnej ustawy, tak że szczerze mówiąc nie jest to dla mnie dobre źródło. Ale powiem od razu coś innego, bo tu też odbędzie się pewnie dzisiaj debata, dlatego jest takie zabezpieczenie sądu apelacyjnego, jakie jest, a to dlatego, że tenże Królikowski, pan minister Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości, bojąc się zarzutu podwójnego karania, wymyślił, że ta cała procedura na podstawie tej ustawy to będzie procedura cywilna nieprocesowa. Tam nie ma oskarżonego, tam jest wnioskodawca i uczestnik, Mariusz T. jest uczestnikiem. I tam się stosuje kpc, czyli kodeks postępowania cywilnego, a nie kodeks postępowania karnego. W związku z tym tak jak w kodeksie postępowania karnego można zastosować tymczasowe aresztowanie i to jest też pozbawienie wolności przecież, to w kodeksie, w kpc nie można zabezpieczyć roszczenia, czyli tego wniosku, w sposób, który by już zaspokajał wniosek. I tu Królikowski wpadł we własną pułapkę i sąd zarówno okręgowy, jak i apelacyjny w Rzeszowie doskonale to powiedzieli, że w procedurze cywilnej nie może być tak, że się go izoluje na czas procesu, bo tego rodzaju zaspokojenie całkowite roszczenia w procedurze cywilnej nie może mieć miejsca. I dlatego Trynkiewicz nie może być izolowany, bo Królikowski przygotował takie prawo, a świadczy to po prostu o tym, że nie ma pojęcia o procedurze cywilnej.

A czy nie jest formą izolacji zakaz opuszczania miejsca zamieszkania w nocy?

Izolacja to izolacja. Izolacja to jest to, jak ktoś siedzi w pokoju i nie może wyjść.

Pod kluczem, krótko mówiąc.

Dokładnie. Natomiast to jest ograniczenie oczywiście prawa wolności, ale celem tej ustawy jest właśnie izolacja, to, co powiedziałem, ograniczenie prawa wolności, możliwość swoistego rodzaju monitorowania. I sąd powiedział również o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Drodzy państwo, proszę zwrócić uwagę, że na to wszystko, o czym mówi sąd, ta cała ustawa o psychuszkach nie była potrzebna. W ogóle sąd nie stosuje dzisiaj tak naprawdę żadnego środka z tej ustawy o psychuszkach. Czyli okazuje się, że to ja miałem rację, że policja w warunkach prawnych bez tej ustawy jest przygotowana do monitorowania tego rodzaju osób.

Czy potrafi pan, panie pośle, określić mniej więcej horyzont czasowy, kiedy ta sprawa zostanie ostatecznie rozwiązana?

O, moim zdaniem to może być kwestia pół roku, roku. Proszę pamiętać, że to... jeszcze raz powtórzę, to jest procedura...

Cywilna.

...to jest procedura cywilna, postępowanie nieprocesowe. Tutaj, jak nawet biegli zostali... złożą swoją opinię, to może być wniosek o kolejnych biegłych. Mogą być również zgłaszane różne inne dowody. W normalnym czasie merytoryczne czy zażalenie, czy apelacja rozpatrywane są przez sądy apelacyjne mniej więcej po 8-10 miesiącach, w Warszawie to jest dużo dłużej, w Rzeszowie pewnie trochę krócej. Tak że widać wyraźnie, że to są nie kwestie dni, nie kwestie tygodni, a to jest kwestia miesięcy.

Chyba czuł się pan wczoraj skomplementowany, tak sądzę, jeśli oczywiście zapoznał się pan z wywiadem byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego dla Gazety Wyborczej.

Przyjechałem do Warszawy, bo byłem na mistrzostwach Polski adwokatów w narciarstwie i na bardzo niezwykle interesującym zjeździe firm rodzinnych polskich, tak że jeszcze wczoraj nie miałem za bardzo czasu czytać wywiadu, ale to niech pan powie, jak mnie komplementował.

„Jeśli w wyborach prezydenckich, mówi prezydent Aleksander Kwaśniewski, centrolewica zdobędzie się na wspólnego kandydata, to szanse walki o drugą turę będą większe niż gdyby wystawiła dwóch czy trzech. Ja widzę dwóch, mówi Aleksander Kwaśniewski, kandydatów centrolewicy: Ryszard Kalisz i Włodzimierz Cimoszewicz”.

Zgadzam się całkowicie z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Zgadza się pan z tym, że wymienił pana nazwisko?

Po pierwsze to nie pytał się o to, ale zgadzam się, dokonując pełnej analizy rzeczywistości politycznej, poparcia, sondaży, że to jest uprawniony wniosek, po pierwsze – że te dwa nazwiska, ci dwaj ludzie moim zdaniem, mówię o sobie bez fałszywej skromności, są przygotowani do pełnienia tej funkcji, i dwa – lewica musi w końcu zrozumieć, a w szczególności SLD, a tym bardziej Leszek Miller, że nie może być wykluczenia na lewicy, bo wykluczenie na lewicy powoduje, że lewica zawsze będzie marginalizowana. Lewica musi działać wspólnie, musi budować koalicje, acz mam świadomość, że w kategoriach ideowych rozchodzi się już lewica socjalna, taka populistyczna reprezentowana przez SLD, i lewica światopoglądowa reprezentowana chociażby przez Dom Wszystkich Polska. Natomiast dla celów politycznych, dla możliwości prowadzenia spraw lewicy moim zdaniem powinniśmy jednoczyć swoje działania, czyli mieć wspólne działania, wspólnych kandydatów, kto wie, czy nawet nie wspólną listę do parlamentu krajowego. Te wybory będą na jesieni przyszłego roku, apeluję i namawiam do tego SLD, tak samo wspólnego kandydata na urząd prezydenta Rzeczypospolitej.

No tak, tylko w tym kontekście właściwie zasadne jest pytanie o pana przyszłość polityczną, no bo teraz kandyduje pan do Parlamentu Europejskiego z Warszawy, z pierwszego miejsca, potem mamy wybory samorządowe, pana osoba jest brana pod uwagę jako kandydat na prezydenta z Warszawy z kolei, to prezydent Kwaśniewski mówi o wyborach na prezydenta Polski, a pan mówi o wspólnych listach do parlamentu. Kiedyś o Józefie Oleksym mówiono, że jak wsiada do taksówki i pytany, dokąd pojadą, to odpowiada: wszystko jedno, wszędzie mnie chcą.

No tak, ale to nie ja mówię, tylko o mnie mówią. Ja na razie jedyną decyzją, którą podjąłem co do tych czterech wyborów, które będą w roku 2014-15 to jest start do Europarlamentu. Nigdy nie mówiłem, że będę startował na prezydenta Warszawy. Jestem oczywiście wysoko notowany w sondażach, często na pierwszym miejscu, stąd tego rodzaju opinie. To samo dotyczy prezydenta kraju i tak dalej. To moja poprzednia wypowiedź, jak zaznaczyłem na wstępnie, to była analiza sytuacji politycznej, poparcia i tak dalej. Ja mówię cały czas: teraz moim celem jest Europarlament. Jak będzie się kształtowała sytuacja polityczna w przyszłości, to trudno mi jest powiedzieć, jestem liderem nowej inicjatywy politycznej, ta inicjatywa polityczna musi startować w wyborach każdych, dlatego że wtedy byłaby to rejterada i swoistego rodzaju oddanie wszystkiego walkowerem. To jest kwestia również mobilizacji struktur, sprawdzenia tych, którzy są kandydatami,  i popularności programu i akceptacji tego programu. To jest naturalne, że się w tego rodzaju wyborach taka inicjatywa, jak Dom Wszystkich Polska, musi startować. Jeżeli jestem jej liderem, to ja też startuję.

Dwa – znowu powiem czysto relacjonując, ja w Unii Europejskiej funkcjonuję już od dosyć dawna, byłem współautorem europejskiego prawa umów, przez wiele lat kierowałem strukturą zajmującą się zwalczaniem handlu ludźmi, w szczególności kobiet, a nawet byłem kiedyś członkiem Rady Ministrów Unii Europejskiej, negocjowałem w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej jako minister spraw wewnętrznych i administracji układ z Schengen. Tak że jak pan widzi, ja w tych sprawach mam doświadczenie i...

Znaczy oby tylko znalazło ono uznanie w oczach wyborców.

Mam nadzieję, mam nadzieję. Mam nadzieję, bo to wszystko jest najbardziej...

Jak to się przełoży na głosy, to będzie sukces. Ale pytanie...

Ale jeśli pan pozwoli, to á propos tej ostatniej (...)

Zostaje pan wybrany do Parlamentu Europejskiego, zdobywa pan mandat...

Tak?

...potem z pana środowiska, otoczenia pada propozycja, aby kandydował pan na prezydenta Warszawy. I co wtedy?

Jakiekolwiek decyzje dotyczące tych kwestii będę podejmował we właściwym czasie. Co będzie, to zobaczymy. Od razu chcę panu powiedzieć jeszcze, że koledzy z SLD, w cudzysłowie „przyjaciele”, prawda, oni mówią: no tak, Ryszard Kalisz, to przecież w jego przypadku to będzie miał zastosowanie tak zwany efekt Kuronia, Kuroń miał bardzo duże..

Czyli niewybieralność, tak?

...zaufanie społeczne, a jak już przyszło do wyborów, to dostał tam 7%. No, ja też to muszę sprawdzić. Dlatego muszę startować do Europarlamentu. Mając przygotowanie do pełnienia funkcji eurodeputowanego, ja jednocześnie startując...

Czyli to będzie test.

Nie test, ja chcę po prostu... Nie było w Polsce od 2,5 roku żadnych wyborów, wszystkie sondaże poparcia to są badania mniej czy bardziej rzetelne. Po 2,5 latach 25 maja będziemy mieli dopiero realne wybory, nowa inicjatywa, i ja, my musimy w tych wyborach startować, tym bardziej że ja chcę być europarlamentarzystą, bo mam koncepcje dotyczące Unii Europejskiej.

Panie pośle, tak na koniec, czy ma pan w sobie żyłkę hazardzisty?

Nie.

Nie. A ma pan dystans do siebie?

Tak.

Czyli skoro hazardzistą pan nie jest, to nie bierze pan pewnie udziału w zakładach bukmacherskich w Internecie.

Nie, nie, nie, tym bardziej...

A nie wiem, czy pan wie, że można obstawiać na coś takiego...

No ja, wie pan...

„Czy polski klub piłkarski zdąży awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów, zanim Ryszard Kalisz po raz kolejny zostanie ojcem?”.

Ale numer! Naprawdę?

Poprostu.pl donosi.

Dziękuję panu za informację. Dziękuję za informację. No, to ciekawe. Ale szczerze mówiąc, użyto tutaj... znaczy mówię zupełnie odpowiedzialnie, użyto tu mojego nazwiska bez mojej wiedzy. [śmiech] Ale mam dystans do siebie...

Albo coś pan z tym zrobi, albo nie.

...mam dystans do siebie, jak pan wie, i w ogóle ja uważam, że bycie politykiem... znaczy warunkiem bycia politykiem jest mieć dystans do siebie, dlatego że my podlegamy szczególnym ocenom i również przez to, że jesteśmy osobami publicznymi, w różnych kontekstach wymienia się nasze nazwiska. Ja ten dystans mam od lat i szczerze mówiąc nawet mnie z tym dobrze, a czasami jak słucham o mnie, co piszą tabloidy bądź mówią, jakieś opisowe artykuły, to sam się śmieję, że to kompletnie nie o mnie, chyba o jakimś... zupełnie innej postaci, która ma moje nazwisko i imię. [śmiech]

Poseł Ryszard Kalisz, skoro o imionach i nazwiskach, Dom Wszystkich Polska, nasz gość. Dziękujemy za spotkanie.

Dziękuję, życzę miłego dnia, wszystkiego dobre.

(J.M.)