Polskie Radio

Rozmowa dnia: Jacek Rostowski

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2014 12:30

Przemysław Szubartowicz: Naszym gościem jest Jacek Rostowski, były wicepremier i minister finansów, poseł Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry.

Jacek Rostowski: Dzień dobry, panie redaktorze,  dzień dobry państwu.

Panie ministrze,  wicepremier Janusz Piechociński powiedział wczoraj, że kryzys na Wschodzie może mocno uderzyć w polskie PKB i tak naprawdę może mieć opłakane skutki dla polskiej gospodarki. Zanim zapytam, czy pan uważa podobnie, to powiem, że jest jeszcze informacja, która mogłaby potwierdzać taki niepokój. Izba wyższa rosyjskiego parlamentu pracuje nad projektem ustawy, która będzie pozwalała na konfiskowanie majątków europejskich i amerykańskich firm działających na terytorium Federacji. To ma być taka odpowiedź na ewentualnie sankcje. Sytuacja wygląda groźnie?

Sytuacja oczywiście na Ukrainie, na Krymie wygląda bardzo poważnie. Właśnie słyszeliśmy o przejęciu bazy ukraińskiej na Krymie przez wojska rosyjskie. I tutaj to, co musimy sobie jasno powiedzieć, jest że wczorajsza konferencja prasowa prezydenta Putina jednak wskazała na to, że Rosja wstrzymuje się z tym jakby najbardziej agresywnym działaniem, którego mogliśmy się obawiać. Nie ma przelania się tych działań, agresywnych działań Rosji na Ukrainę Wschodnią, poszły sygnały dość jasne, że Rosja tej drogi nie wybrała. To jest skutek bardzo stanowczego działania całego Sojuszu Północnoatlantyckiego, Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Ale oczywiście, jeśli...

Panie ministrze,  w sprawach gospodarczych i o tym, o czym powiedziałem, można mówić o niepokoju? No bo oczywiście ta sytuacja musi wpływać na rynki, na gospodarkę, na pieniądze, na finanse.

Dokładnie, tutaj skutki dla gospodarki będą wynikały z przebiegu sytuacji politycznej, dlatego o niej wpierw mówiłem. I dalej jesteśmy w sytuacji takiej, że choć najgorsze scenariusze, które mogliśmy przewidywać czy co do których mogliśmy się obawiać, że nastąpią, czyli rozlanie się tego kryzysu na Ukrainę Wschodnią, a potem na resztę Ukrainy, wygląda na to, że obecnie jednak to się nie stanie. To dzisiejsze takie dalsze szarpanie nerwów dotyczące tej bazy ukraińskiej na Krymie znów to wszystko znaczy może nie w pełni, ale w pewnej mierze daje pod znak zapytania. I musimy po prostu przyjąć, że jak mamy do czynienia z fundamentalnym kryzysem, a to jest fundamentalny kryzys, zasadniczy kryzys relacji Zachodu z Rosją, to Polska jako kraj może nie graniczny, ale blisko graniczny tego kryzysu nie może być zupełnie jakby oszczędzona z punktu widzenia gospodarczego, ale też...

No więc właśnie, hiszpańscy ekonomiści uważają, że ze wszystkich państw Europy ich kraj najmniej odczuwa niepokoje na Ukrainie, ale według pana jako ekonomisty, czy Polska odczuje i jak odczuje?

Wszystko zależy od tego, jak ten kryzys się rozwinie. Jeżeli on się rozwinie relatywnie łagodnie, to myślę, że w ogóle go prawie nie odczujemy, w ogóle go nie odczujemy, prawie w ogóle. Sytuacja gospodarcza w Polsce się dość szybko poprawia, mamy dane z IV kwartału, wzrost PKB 2,7%, mamy dane ze stycznia, jeśli chodzi o produkcję przemysłową, mamy bardzo dobre dane, jeśli chodzi o dochody budżetowe. Jeżeli kryzys przyjmie taką... ten kryzys polityczny, taką formę powiedzmy pośrednią, no to oczekuję, i myślę, że to jest najbardziej prawdopodobne, że wzrost w tym roku zamiast być znacząco powyżej 3% może będzie trochę mniejszy niż znacząco powyżej 3%. I oczywiście też nie możemy wykluczyć dalszego zaostrzenia, mimo że po wczorajszej konferencji prasowej to się wydaje mniej prawdopodobne. Ale musimy pamiętać o jednej rzeczy – ograniczenie skutków politycznych i wobec tego także gospodarczych tego kryzysu zależy w pierwszym miejscu na jedności Zachodu i jej pełnej konsekwencji.

A 11 miliardów euro od Unii Europejskiej dla Ukrainy w ciągu kilku lat to jest dobry pomysł?

To jest bardzo dobry sygnał, bo wszystko zależy od tego, czy Ukraina będzie gotowa reformy przeprowadzić. Jestem przekonany, że będzie. Ukraińcy nareszcie zrozumieli, że ich niepodległość musi być oparta na niepodległości także gospodarczej i że wobec tego muszą, aby zapewnić swoją niepodległość państwową, reformy przeprowadzić. W takim przypadku ta pomoc będzie zwrócona, bo Ukraina wyjdzie na prostą. A tymczasem dla Rosji jest to bardzo silny sygnał, że Zachód naprawdę poważnie i w pełni się angażuje w obronę gospodarczą, ale nie tylko gospodarczą, także polityczną, dyplomatyczną i prawdopodobnie w formie sankcji, w obronę państwa ukraińskiego. I to już zadziałało znaczącym spuszczeniem z tonu wypowiedzi prezydenta Władimira Putina wczoraj i myślę, że mamy taki walec zachodni, walec decyzji, kolejne decyzje pokazujące zaangażowanie w zabezpieczenie Ukrainy i ruchy w kierunku tego, co prezydent Obama nazwał polityczną, dyplomatyczną i ekonomiczną izolację Rosji. Taka izolacja, gdyby do niej doszło, a wszyscy chcemy ją uniknąć, jeśli tylko to możemy, musi się skończyć przegraną Rosji w tym starciu.

Zobaczymy, jak będzie, panie ministrze,  to jest oczywiście wszystko przed nami, a sytuacja jest bardzo dynamiczna. Chciałbym jednak wrócić do Polski na chwilę i trochę odejść od tego bardzo ważnego tematu i zapytać o inny ważny temat jeszcze pana. Przepisy o janosikowym dotyczące województw samorządowych są niezgodne z Konstytucją, ponieważ nie określają żadnych granic wpłat do budżetu – uznał wczoraj Trybunał Konstytucyjny. – Przepisy przestaną obowiązywać po 18 miesiącach od ogłoszenia wyroku. Co to oznacza?

To oznacza, że województwo mazowieckie, które na płaszczyźnie tej pomocy międzywojewódzkiej wkładał najwięcej, prawie całość tego, co było przekazywane w ramach janosikowego i na skutek kończył po tym przekazywaniu na sytuacji gorszej niż wiele województw, które dostawały pomoc od Mazowsza, że to województwo nasze tutaj, bo ja jestem posłem warszawskim, wobec tego posłem mazowieckim, nie będzie stawiane w tej takiej dość paradoksalnej, absurdalnej sytuacji. Ja bardzo się cieszę z tego wyroku Trybunału.

Panie ministrze,  jeszcze jedna sprawa, oskładkowanie umów „śmieciowych”, tak sądzą niektórzy, a rząd się właśnie zajmował tym, aby te „śmieciówki” tak zwane wziąć w inne ramy prawne, to niepokojący sygnał dla polskiej gospodarki. Niektórzy ekonomiści mówią, że to będzie groźne dla przedsiębiorców. A tak naprawdę od tych umów takich, umowy o pracę, umowy o dzieło, żeby można było od tego odprowadzać składki.

Znaczy stoimy przed dylematem, z jednej strony jest jasne, że wszystkie formy pracy powinny być tak samo oskładkowane. Niedobrze jest, jeżeli jedni płacą składki, a inni nie. Jeżeli jedni mają zapewnioną emeryturę, jak dojdą do wieku emerytalnego, a drudzy dlatego, że unikają opłaty składek, nie mają tego zapewnienia. Z drugiej strony jesteśmy na początku przyspieszenia gospodarczego i rząd jest świadom faktu, iż nie można tych de facto przywilejów usunąć zbyt szybko, bo nie chcemy, żeby skutki tych zmian były o zwiększenie bezrobocia.

Czyli w stronę oskładkowania, ale powoli.

Dokładnie, to będzie rozłożone w czasie, coraz to dodatkowe kategorie osób będą wciągnięte w ten system, aby wszyscy w zasadzie płacili tak samo, a to przecież na pewno jest sprawiedliwe i także racjonalne z punktu widzenia gospodarczego.

Jacek Rostowski, były minister finansów, były wicepremier. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję państwu, dziękuję, panie redaktorze.

(J.M.)