Marek Mądrzejewski: Naszym gościem jest Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, moderator zorganizowanej przez Ministerstwo Zdrowia Konferencji „Bezpieczna Żywność od pola do stołu”.
Jan Bondar: Dzień dobry.
Trudno przecenić, panie Janie, wpływ jakości posiłków na nasze zdrowie. Dostęp do świeżej żywności, o odpowiednim składzie, no i przede wszystkim wolnej od zanieczyszczeń, to jedno z elementarnych praw człowieka XXI wieku. W jakiej mierze państwo stoi na jego straży?
Wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym również oczywiście Polska, stosują taką zasadę, że cały cykl produkcji żywności od pola do stołu jest monitorowany przez służby państwowe na każdym...
Czyli specjalistyczne na każdym etapie.
Tak, na każdym etapie produkcji, dystrybucji jest jakaś służba, która kontroluje jakość żywności, kontroluje przedsiębiorstwa, czy stosują odpowiednie zasady bezpieczeństwa żywności...
Czy to są dobre nawozy, ile tego nawozów zostaje, czy tego zła z nawozów w produktach...
Tak, w Polsce jest kilka instytucji, natomiast takie najważniejsze dwie to jest Państwowa Inspekcja Sanitarna, która sprawdza żywność, całą żywność w sprzedaży detalicznej, czyli to, co bezpośrednio kupujemy, kontroluje produkcję żywności pochodzenia roślinnego, a oprócz tego jest też duża instytucja – Inspekcja Weterynaryjna, która tę kontrolę ma już na etapie rolników, produkcji mleka, mięsa, drobiu, jaj, i również sprawdza duże zakłady produkcyjne. Jeśli chodzi w ogóle o Polskę, to trzeba pamiętać, że my jesteśmy wielkim eksporterem żywności, to jest bardzo dobre, a między innymi jednym z takich walorów w polskiej żywności jest to, że generalnie nikt nie kwestionuje naszego systemu kontroli...
Poza Putinem i Rosją co jakiś czas...
Oczywiście...
...w zależności od politycznych zapotrzebowań.
...zawsze mogą być jakieś polityczne historie, wiadomo, że walka na rynku trwa i nie jest żadną tajemnicą, że nawet w obrębie Unii generalnie kraje starają się sprawdzać to, co się przywozi do nich, a nie to, co się produkuje. Natomiast w związku z tym, że sprzedajemy tej żywności naprawdę dużo, to jest to taki najlepszy dowód na to, że ciężko nas na czymkolwiek złapać, że ta żywność, również ta, która trafia do polskiego konsumenta, spełnia normy jakości zdrowotnej. Oczywiście przy tej masie żywności, przy ilości podmiotów, które działają na rynku żywnościowym, ja przypomnę, że tylko Inspekcja Sanitarna ma pod nadzorem ponad 400 tysięcy przedsiębiorstw – małych, dużych, punktów detalicznych i tak dalej, i tak dalej, zawsze jest tak, że przy dosyć surowych normach, które są na terenie Unii, wykrywa się żywność, która nie spełnia norm jakości zdrowotnej i taka żywność podlega wycofaniu z rynku, producent za to odpowiada, jest zobligowany również do tego, żeby wprowadzać jakieś takie... no, reżim w swojej produkcji czy dystrybucji tej żywności, żeby takich sytuacji unikać.
Jaką żywność nazywamy niebezpieczną? Co ona może zawierać?
Żywność ma... Jeśli chodzi o jakość żywności, można wyróżnić dwa rodzaje jakości. Jedna to jest tzw. jakość handlowa, czyli na przykład to, ile jest masła w maśle, czy ta żywność nie jest sfałszowana, ile jest, nie wiem, mięsa w kiełbasie. I tutaj tym zajmuje się...
Żeby uzupełnić, to dodajmy: a ile wody.
A ile wody. I tutaj chodzi bardziej o to, czy konsument nie jest oszukiwany. Natomiast Inspekcja Sanitarna, Inspekcja Weterynaryjna zajmuje się innym rodzajem jakości...
Bezpieczeństwa.
...czyli jakość zdrowotna. I tutaj ta jakość w zasadzie to jest rzecz taka zero–jedynkowa – albo coś się mieści w normie, albo nie. I w bardzo, bardzo rozwlekłych przepisach unijnych jest dokładnie opisane na przykład, jakie dodatki można stosować, na jakim poziomie, do jakich rodzajów żywności, opisane są możliwe zanieczyszczenia mikrobiologiczne. I to wszystko...
I co się dzieje, kiedy na przykład GIS stwierdzi, że zostały te normy przekroczone? Bo to, że mają nastąpić zmiany w technologii produkcji, to jest oczywiste. A kary?
Są kary, tych kar nakładamy rocznie rzędu kilkunastu milionów złotych, ale trzeba pamiętać, że dla producenta, oprócz tych kar, są jeszcze dodatkowe kary. Pierwsza najważniejsza to jest wydawanie decyzji o wycofaniu produktu z rynku i takich decyzji wydaje się blisko tysiąc w ciągu roku, a więc stosunkowo dużo...
Czy w tym roku było już około trzystu?
Przynajmniej kilkadziesiąt tak. Do tego trzeba pamiętać, że Główny Inspektorat Sanitarny jakby współpracuje z podobnymi urzędami na terenie Unii Europejskiej i również wykonuje to, co zostało wykryte przez inne służby, a ta czy inna żywność mogła się znaleźć na terytorium Polski. Na naszej stronie internetowej w dziale „Ostrzeżenia publiczne” (polecam) są publikowane wszystkie te informacje o takiej żywności, która mogła się znaleźć na naszym rynku, a która została uznana za potencjalnie niebezpieczną, żywność, która narusza normy tej jakości zdrowotnej. I tutaj konsument ma pełną informację. Ma prawo również, oczywiście, zawsze taką żywność zwrócić do punktu sprzedaży i ten podmiot, sklep, który mu ją sprzedał, ma obowiązek ją odebrać. Na szczęście nie było w ostatnim czasie takich rażących jakby naruszeń, takich, które niosłyby jakieś bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia, życia, aczkolwiek, oczywiście, czy to np. jakieś bakterie w przetworach rybnych, czy tego typu rzeczy dla osób, które są słabsze, o niższej odporności, zawsze mogą mieć jakieś poważne konsekwencje.
Warto pamiętać o tym, że jednak żywność niebezpieczna może skutkować chorobami, i to w szerokiej rozpiętości – od biegunki do nowotworu. Ilu ludzi umiera z powodu spożycia niebezpiecznej, a więc zawierającej szkodliwe bakterie, wirusy, pasożyty czy groźne dla zdrowia substancje chemiczne? Ilu ludzi z tego powodu umiera?
W Polsce nie znam takich przypadków, natomiast dzisiaj mówimy globalnie o bezpieczeństwie żywności i to się ocenia różnie, ale Światowa Organizacja Zdrowia jakby na podstawie szacunków, badań mówi o 2 milionach zgonów rocznie na całym świecie. Głównie dotyczy to tych krajów, które nie mają czystej wody, bo trzeba pamiętać, że specyficznym rodzajem żywności jest woda. Ja myślę, że gdyby to tak dokładniej mierzyć, to być może nawet byłyby to większe liczby. Na szczęście w Polsce i żywność, i woda jest pod naszym nadzorem i tutaj naprawdę, jeśli chodzi o te ostatnie 25 lat, to to jest jedna z tych rzeczy, gdzie nastąpił niekwestionowany postęp dla dobra społeczeństwa. Mamy tę wodę jakby zdrową, co się również przekłada na bezpieczeństwo żywności. Chcę tylko jako ciekawostkę powiedzieć, że np. woda, której się używa do hodowli, nie wiem, drobiu czy bydła, czy trzody chlewnej, musi spełniać takie same parametry, jak woda przeznaczona do picia przez ludzi.
No to rzeczywiście wysokie. Cieszymy się z globalizacji, ale płacimy też za nią cenę. Jakie następują zmiany w sferze zagrożeń, patrząc na bezpieczne żywienie z tej perspektywy?
To znaczy są, oczywiście, technologie medyczne i technologie żywnościowe, robią stały postęp, pojawiają się różne udoskonalenia w produkcji żywności, natomiast ja myślę, że jeśli chodzi o naszego konsumenta, to to, co jest takim, myślę, zmartwieniem ostatnich lat, to są na przykład suplementy diety, specyficzny rodzaj żywności, mylony często z lekami, ale podlegające prawu żywnościowemu, czyli różne tabletki, pigułki i tak dalej, które mają teoretycznie uzupełniać tę dietę naturalną, natomiast często – wiemy to z naszych kontroli – znaczna część tych produktów nie do końca jest tym, za co się podaje, nie jest to tylko do uzupełniania diety, ale często również zdarza się, że tego typu produkty ulegają zanieczyszczeniu.
A skoro mówimy już o globalizacji, często jest tak, że są sprzedawane w ogóle spoza granic kraju. Mamy Internet, konsument może sobie coś zamówić, a firma jest gdzieś na jakichś wyspach tropikalnych umiejscowiona. I tutaj ja bym apelował jednak do konsumenta, że jeśli nie ma podmiotu, który działa legalnie na naszym terytorium i sprzedaje cokolwiek przez Internet, to trzeba tutaj naprawdę z dużą dozą ostrożności i z dużą dozą podejrzliwości podchodzić do takiej firmy, która nie ma żadnej stałej siedziby na terytorium naszego kraju.
Bo istnieje ryzyko, że produkty stamtąd nie przechodzą tej kontroli waszej, Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Ryzyko wręcz graniczące z pewnością. I również że to, co ten producent przedstawia, nie do końca musi odzwierciedlać w tym składzie tego produktu. Więc nie chcę w czambuł potępiać tej takiej dynamicznie rozwijającej się dziedziny, jaką są suplementy diety, natomiast ważne, żeby konsument sprawdzał, czy ten produkt w ogóle jest legalnie sprzedawany i czy podlega jakiejś urzędowej kontroli.
Generalnie zakończmy taką uwagą, że ważne jest, aby konsument miał świadomość i żeby wszystko sprawdzał, co zdecyduje się zjeść samemu, podać swoim dzieciom i tak dalej. Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, był naszym gościem. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
(J.M.)