Kultura

Rzuć wszystko i chodź do kina!

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2011 01:00
Jest horror mistrza, niesłychanie ważny dokument i co najmniej trzy filmy, które mają szansę na niejedną złotą statuetkę. W ten weekend naprawdę warto iść do kina!
Audio

W kinach osiem nowych filmów. To chyba jeden z najradośniejszych weekendów tego roku dla kinomanów. Jest "127 godzin", "Wojna Restrepo", "Le Quattro volte", "Kolejny rok", "Lampart", "Jestem numerem cztery", "Miś Yogi" i "Zbaw mnie ode złego".

Najwięcej emocji wzbudza chyba "Wojna Restrepo". To jeden z najważniejszych dokumentów amerykańskich ostatnich lat. Jego twórcy: pisarz Sebastian Junger i fotograf Tim Hetherington spędzili 15 miesięcy z amerykańskimi żołnierzami w afgańskiej dolinie Korengal, zwanej inaczej Doliną Śmierci. To główny punkt, z którego korzystają Talibowie przerzucający broń. Na 27 kilometrach kwadratowych zginęło tam w ciągu 5 lat 50 marines. Film o tym jak surowe i skrajnie wyczerpujące emocjonalnie warunki zbliżają do siebie ludzi. Reżyserzy nie poprzestali na jednym półtoragodzinnym dokumencie, obecnie znów towarzyszą żołnierzom w Korengal.

 

 

Jest też "127 godzin" Danny'ego Boyle'a. Reżyser znany jest z eksperymentowania z filmową formą. Boyle każdy projekt traktuje jak kolejne wyzwanie. Po filmie o szkockich narkomanach i dzieciakach z bombajskich slumsów, tym razem opowiada autentyczną, mrożącą krew w żyłach historię amerykańskiego wspinacza, który znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszeczenia i ażeby przeżyć musiał podjąć przerażającą decyzję. "127 godzin" to popisowa rola jednego aktora Jamesa Franco. Film przykłada ogromną wagę do efektów dźwiękowych, niektóre są tak przerażające, ze w Stanach zanotowano w kinach sporą liczbę ataków paniki i omdleń.

 

 

Z nowym filmem wraca mistrz grozy Wes Craven. Reżyser, którego znakiem rozpoznawczym są grube, czarne oprawki okularów po raz pierwszy od 1994 sam napisał i wyreżyserował projekt "Zbaw mnie ode złego". Film nie ma najlepszych recenzji, ale nie ma się co zamartwiać, Craven już pracuje nad czwartą częścią kultowego "Krzyku". Zobacz zwiastun "Zbaw mnie ode złego":

 

 

Teraz pora na jeden z najlepszych filmów tego roku. Cichy i bardzo bliski życiu "Kolejny rok" Mike'a Leigh'a. Film podobno wyzwala w kinie niesamowicie bliską więź między widzem, a ekranowymi bohaterami.

 

 

Podobnie może być z "Le Quattro volte"  Michelangelo Frammartino, w którym kamera śledzi po cichu życie włoskiego pasterza i otaczającej go natury. Innym włoskim, ale zrobionym z niesamowitym rozmachem majstersztykiem jest "Lampart". Film Luchino Viscontiego powstał w 1963 roku, grają Burt Lancaster, Claudia Cardinale, Alain Delon... Czy można to przegapić na dużym ekranie?

 

 

Od piątku w kinach także nastolatkowa sensacja z elementami SF, czyli "Jestem numerem cztery" i "Miś Yogi"... Ten ostatni to raczej twór filmopodobny. Aktorzy grający amerykańskich leśników rozmawiają z animowanymi komputerowo niedźwiadkami. Krytycy srodze pastwili się nad tą produkcją. Justin Timberlake skutecznie pogrzebał szanse na oskarową nominację za "Social Network" właśnie dlatego, że w tym projekcie podkładał głos jednemu z bohaterów - Misiowi Bubu...

usc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni