Redakcja Polska

"NYT": Trump czyni Syrię i Bliski Wschód coraz bardziej niebezpiecznymi

15.10.2019 11:23
Gdy w obliczu ofensywy Turcji w Syrii zdesperowani Kurdowie sprzymierzają się z prezydentem tego kraju, regionowi znów grozi widmo Państwa Islamskiego, a siła USA gaśnie - pisze we wtorek "New York Times" w tekście pt. "Trump czyni Syrię i Bliski Wschód coraz bardziej niebezpiecznymi".
Donald Trump
Donald TrumpPAP/EPA/PETE MAROVICH / POOL

W komentarzu redakcyjnym nowojorski dziennik zwraca uwagę, że około 1000 żołnierzy amerykańskich stacjonujący w Syrii jest obecnie uwięzionych między siłami syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada a armią Turcji, członkini NATO, której wojsko już dokonało ostrzału artyleryjskiego w pobliżu pozycji sił USA.

"Kiedy Donald Trump wygrał wybory prezydenckie z obietnicą zakończenia „niekończących się wojen”, zawsze niewypowiedziane pozostawało to, że uczynienie tego oznaczałoby do pewnego stopnia porzucenie sojuszników, takich jak siły kurdyjskie, które pomogły rozgromić (dżihadystyczne) Państwo Islamskie, czy rząd w Kabulu. Ale z pewnością hasło wyborcze „America First” (Ameryka przede wszystkim) nigdy nie oznaczało pozostawienia amerykańskich żołnierzy" - podkreśla gazeta.

W poniedziałek "NYT" informował, że "wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii może wymagać transportu powietrznego, co może być również potrzebne do przeniesienia ok. 50 amerykańskich taktycznych pocisków nuklearnych znajdujących się w bazie lotniczej Incirlik w Turcji".

BBC: dziesiątki ofiar wśród cywilów, dżihadyści uciekli z niewoli

Gazeta powołuje się na BBC, według którego dziesiątki cywilów i bojowników zginęło w walkach, gdy siły tureckie uderzyły w weekend w kontrolowane przed Kurdów obszary na północy Syrii. Z kolei bojownicy IS, którzy wraz z członkami swoich rodzin byli przetrzymywani w obozie przez siły kurdyjskie, uciekli stamtąd i się rozpierzchli. Kurdowie, którzy znaleźli się pod ostrzałem sił tureckich, szybko sprzymierzyli się z rządem syryjskim. Ten wysłał im w sukurs na północ kraju własną armię wspieraną przez Rosję.

"NYT" wskazuje, że tylko jedna decyzja o opuszczeniu północnej Syrii przez siły USA, "podjęta nagle ponad tydzień temu przez prezydenta Trumpa po rozmowie telefonicznej z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, doprowadziła do chaosu i rozlewu krwi w całym regionie w ciągu kilku ostatnich dni".

Trump pozwolił na inwazję

Według gazety decyzja ta mogła zostać jednak podjęta w ramach spójnej strategii. "Trump pozwolił na inwazję, a następnie zagroził zniszczeniem tureckiej gospodarki, gdyby (Turcja) posunęła się za daleko (w ofensywie), nie określiwszy jednak, jak daleko może to być" - wskazuje "NYT". Dziennik podkreśla, że "nikt rozsądny nie podjąłby tak zdecydowanych działań w jednym z najbardziej niestabilnych regionów świata".

Dwaj amerykańscy urzędnicy powiedzieli "NYT", że decyzja o nagłym wycofaniu sił amerykańskich zmusiła ich do pozostawienia na miejscu około 60 ważnych więźniów z IS. Sytuacja humanitarna zaś na pewno pogorszy się, zwłaszcza dla ok. 2 mln cywilów mieszkających w północnej Syrii. "Zaufali nam, a my zawiedliśmy to zaufanie - powiedział "NYT" przedstawiciel armii, który służył u boku Kurdów w północnej Syrii. - To skaza na amerykańskim sumieniu".

Chybiona decyzja

"NYT" podkreśla, że decyzja Trumpa jest chybiona pod względem strategicznym, jak i niemoralna, a "amerykańscy sojusznicy od Berlina po Rijad są zaniepokojeni". "Każdy, kto chce pomóc Syrii w ochronie Kurdów, mi pasuje, czy to jest Rosja, Chiny, czy Napoleon Bonaparte" - napisał Trump niemal bezczelnie - jak ocenia "NYT" - w poniedziałek na Twitterze.

Gazeta dodaje, że w tym samym czasie, gdy Trump zasygnalizował, że Bliski Wschód powinien być czyimś problemem i mówił o sprowadzeniu żołnierzy do kraju, zdecydował o wysłaniu kolejnych 3 tys. żołnierzy do Arabii Saudyjskiej, aby odstraszyć Iran.

"NYT" podkreśla, że historia pełna jest przypadków jednorazowych sojuszników porzucanych przez Waszyngton, ale decyzja administracji Trumpa o opuszczeniu Syrii jest odrębna, ponieważ "status quo było tam całkowicie trwałe". "Siły amerykańskie nie poniosły dużej liczby ofiar. Region kontrolowany przez Kurdów był w dużej mierze spokojny, bojownicy IS zostali uwięzieni. Nie było również żadnej większej presji międzynarodowej na wycofanie się USA (z Syrii)" - zaznacza.

NATO nie wesprze Turków

Według gazety w tej chwili "priorytetem Ameryki musi być ochrona żołnierzy na polu walki i zabezpieczenie broni nuklearnej". "Turcja musi zrozumieć, że NATO nie przyjdzie z pomocą, jeśli jej awanturnictwo w Syrii wymknie się spod kontroli oraz, że społeczność międzynarodowa odrzuci wszelkie próby osłabienia populacji kurdyjskiej poprzez wymieszanie jej z innymi grupami etnicznymi" - zauważa "NYT".

Jak wskazuje, jeszcze kilka dni temu "było kilka opcji, żeby odpowiedzieć na pytanie, co Stany Zjednoczone mogłyby zrobić w związku z inwazją (Turcji na Syrię). Surowe sankcje i inne działania mogły zmusić Turcję do wycofania się, umożliwiając amerykańskim żołnierzom przywrócenie status quo". "Teraz jedyną alternatywą na kontrolę Turcji nad północą (Syrii) jest kontrola Asada nad północą. Sojusz Ameryki z siłami kurdyjskimi jest prawdopodobnie martwy i trudno powiedzieć, jaką rolę mogą odegrać Stany Zjednoczone w Syrii lub w walce z Państwem Islamskim" - konkluduje dziennik. 

PAP/dad

Angela Merkel gratuluje premierowi Mateuszowi Morawieckiemu

14.10.2019 16:25
Kanclerz Niemiec Angela Merkel pogratulowała premierowi RP Mateuszowi Morawieckiemu zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Zapewniła też o chęci kontynuowania współpracy - poinformował w poniedziałek rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert.

Atak w Salisbury: zdjęcia potwierdzają związek zamachowca z GRU

15.10.2019 10:31
Rosjanin Anatolij Czepiga, podejrzewany przez brytyjskie władze przeprowadzenie ataku w Salisbury na Siergieja Skripala w zeszłym roku, wziął udział w ślubie córki generała rosyjskiego wywiadu Andrieja Awerianowa. Ze zdjęć, do których dotarł ukraiński portal Europejska Prawda wynika, że ​​Czepig był obecny na ślubie córki generała z żoną i dwójką dzieci.