"Sadzio" zapomniany mistrz polskiej scenografii

Ostatnia aktualizacja: 20.08.2013 08:50
– Niejednokrotnie bywało tak, że jak podnosiła się kurtyna rozlegały się brawa, właśnie dla tej scenografii. A on sobie spokojnie siedział gdzieś w pracowni – w "Notatniku Dwójki" wspominał Andrzeja "Sadzio" Sadowskiego poeta Józef Pless.
Audio
  • Wielkiego scenografa Andrzeja "Sadzio" Sadowskiego wspominali rodzina i przyjaciele (Notatnik Dwójki)
Okładka książki Andrzej Sadzio Sadowski. Scenograf
Okładka książki "Andrzej Sadzio Sadowski. Scenograf"Foto: mat. promocyjne

Na scenie debiutował w 1945 roku przygotowując dekoracje do "Rewii Polskiej Ballady" w Krakowie. Później pracował przede wszystkim na scenach warszawskich – min. w Teatrze Ludowym, Teatrze Dramatycznym, Teatrze Ateneum i Teatrze Narodowym. Ale sławę przyniosły mu dekoracje i kostiumy do przedstawień operowych. Z Warszawską Operą Kameralną związał się na stałe w 1971 roku i pozostał jej wierny do śmierci.

– Niestety dopiero w dorosłym życiu, kiedy taty już nie było, postanowiłem obejrzeć jeszcze raz wszystkie spektakle festiwalu mozartowskiego. Było to dla mnie niezwykle wzruszające i miałem wielokrotnie łzy w oczach, a patrzyłem już na to o wiele bardziej świadomie. Ojciec nie lubił słowa artysta, zawsze mówił o sobie rzemieślnik. I za każdym razem gdy kurtyna szła w górę to przed oczami po prostu miałem obraz – wspominał w "Notatniku Dwójki" jego syn Jakub Sadowski.

Do jego najbardziej znanych przedstawień operowych należą m.in. "Joanna D'Arc na stosie" Arthura Honeggera – zrealizowana w Operze im. Moniuszki w Poznaniu, "Otello" Giuseppe Verdiego, "Stabat Mater" Karola Szymanowskiego, "Reqiuem" Giuseppe Verdiego, "Śmierć w Wenecji" Benjamina Brittena – w Teatrze Wielkim w Poznaniu, "Borys Godunow" Modesta Musorgskiego, "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki – w Teatrze Wielkim w Warszawie, "Il Ritorno D'Ulisee", "Koronacja Poppei" Claudia Monteverdiego, oraz "Dido And Aeneas" Henry'ego Purcella – na scenie Warszawskiej Opery Kameralnej.

Począwszy od roku 1987 na deskach Warszawskiej Opery Kameralnej stworzył razem z reżyserem Ryszardem Perytem cykl przedstawień Mozartowskich rozpoczęty "Czarodziejskim fletem". W ramach cyklu twórcy przygotowali min. takie opery jak "Apollo Et Hyacintus", "La Clemenza Di Tito", "Cosi Fan Tutte", "Don Giovanni", "Uprowadzenie z Seraju", czy "Wesele Figara".

Andrzej Sadowski był współtwórcą i do 2000 roku kierownikiem Katedry Scenografii warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. I właśnie warszawska ASP wydała album pt. „Andrzej Sadzio Sadowski. Scenograf” autorstwa Joanny Kasperskiej-Sadowskiej i Józefa Plessa.

– Przez Wojciecha Siemiona poznałem żonę pana profesora Joannę Kasperską-Sadowską. Dużo opowiadała o Andrzeju i to mnie natychmiast zainteresowało - opowiadał w Dwójce poeta Józef Pless. - To co usłyszałem z ust Wojciecha i Joanny to przerastało moje pojęcie o człowieku. Nie wiedziałem, że ktoś taki wspaniały istnieje i po dwóch dniach rozmów zapytałem Joannę czy zgadza się abyśmy napisali książkę o "Sadziu". Moja świadomość przepływała gdzieś pomiędzy Grotowskim i Szajną, a tu się okazało, że ktoś tak wielki, nie jest znany. Doszedłem do wniosku, że polska kultura nie może przegapić takiej postaci. Dlatego razem z Joanną Kacperską-Sadowską pracowaliśmy trzy lata, aby wydać książkę o wielkim scenografie polskim – tłumaczył.

Audycję przygotowała Hanna Maria Giza.

Komentarze1
aby dodać komentarz
Sadzio2016-10-31 20:49 Zgłoś
Bardzo dziękujemy za przypomnienie pięknej audycji autorstwa Hanny Marii Gizy o śp. Andrzeju Sadowskim scenografie! Wkradł się jednak w tekście o audycji, dwukrotny błąd w moim nazwisku. Nazywam się Joanna Kasperska- Sadowska, a nie Kasprzycka czy Kacperska. Będę wdzięczna za poprawienie. Pozdrawiamy Joanna Kasperska- Sadowska i Józef Pless, autorzy albumu o moim śp. mężu Andrzeju Sadowskim

Czytaj także

Abakanowicz – wyrzeźbić świat

Ostatnia aktualizacja: 12.08.2013 09:00
– Na powstanie jakiegoś obiektu składa się całe życie doświadczeń, świat wyobrażony, wiele pytań, które człowiek sobie zadaje i na które szuka odpowiedzi – tak o swojej sztuce w "Notatniku Dwójki” mówiła Magdalena Abakanowicz.
rozwiń zwiń