X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Kosmos

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2019 14:50
I nigdy nie stanie się jasne, która z aktorek, wskazując palcem w księdze wyblakłą do cna fotografię, z dwudziestu czterech liter alfabetu wybrała garstkę i cicho rzekła kruche, piękne zdanie: "Patrzcie, to ja..."
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: shutterstock.com

Któż mógłby zaręczyć, że oprócz strzałki odkrytej przez nas, jakieś inne znaki nie kryją się na ścianach, lub gdzie indziej, na przykład, w kombinacji plam nad umywalnią z kołkiem, leżącym na szafie, w poharataniach podłogi...

Witold Gombrowicz "Kosmos"


Aktorki. Emerytowane, zacne tragiczki Teatru Bagatela. Trzy, może pięć. Wpierw, staropolskim zwyczajem, przysiadły na przedwojennych krzesłach w kącie gigantycznej sali Pałacu Sztuki w Krakowie, przy starym stole przykrytym koronkowym obrusem sprzed wieku, kiedyś białym, teraz jak ażurowy cień. Chwila bezruchu, po czym – w drogę! Przodem do przodu, ścieżką przez wyborną wystawę „Teatr Bagatela 1919 – 2019”. Przodem do przodu, oczywiście, ale i zarazem, w sferze czasu – rakiem jakby. Po prostu – idą do przodu w tył. Aktorki, które wiele pamiętają, a jeszcze więcej mogą sobie przypomnieć, jeśli tylko napotkają znak, kombinację plam, coś, co obudzi, co pozwoli powtórzyć pierwsze w „Ślubie” Witolda Gombrowicza wypowiedziane przez Henryka słowa: „Zasłona wzniosła się...”

One więc. Trzy, może pięć. W odświętnych koszulach na wypukłych plecach małych jak w dzieciństwie, stukając dygoczącymi laskami, wpatrzone w rozmydlony parkiet nie rozmydlony, szurając zamszowo, a bywa że i na chwilę zapominając dociągnąć nogę do nogi – wolno, bardzo wolno suną od potężnej księgi, do księgi potężnej. Suną tak wolno, iż można sądzić, że nie suną, lecz suną w miejscu, szurają jałowo, a cała wystawa, zbudowana na planie koła, niespiesznie i z pokorą przybywa do nich, nieruchomo wędrujących - przybywa niczym w teatrze sztuczne krajobrazy na obrotowej scenie, mijające aktora, który na proscenium, nie ruszając się z miejsca, pantomimicznie udaje, że oto idzie w dal siną.

Tak, chyba należy dać się oszukać. A raczej tyleż należy, co w dobrym tonie jest dać się oszukać i zobaczyć iluzję, uwierzyć w wędrującą wystawę nie wędrującą, w wystawę kręcącą się na obrotowej scenie, której w Pałacu Sztuki nie ma. Na szurające w miejscu aktorki znaki przeszłości najeżdżają więc statecznie, suną plamy, kształty i kolory, przez Tadeusza Bystrzaka, kuratora tego kolistego przypomnienia, wybrane z archiwów i smakowicie ułożone. Suną niespiesznie fotografie, te stuletnie, te dzisiejsze i mrowie z lat pomiędzy wtedy a dziś. Suną ślady iluzji, co w teatralnym gmachu na rogu ulic Krupniczej i Karmelickiej trwa już wiek cały z niewielkimi przerwami. Przesuwają się ocalałe znaki 666 premier, ulepionych przez 182 reżyserów za kadencji 15 dyrektorów. Inaczej mówiąc – wędrują ocalałe znaki 35 tysięcy przedstawień, obejrzanych przez 18 milionów widzów. Fotografie wielkie i małe, kostiumy na manekinach, rekwizyty, wiekowe sakwojaże, stara, na niewielką scenkę zmieniona szafa, czarno-biały telewizor firmy Philips, równie wiekowe radio Telefunken, międzywojenne meble i tamte koronkowe obrusy, pod sufitem - wielkie betonowe bądź neonowe litery, układające się w istotne dla Bagateli słowa: „Wesoła Gromadka”, „Teatr Młodego Widza” albo „Teatr Rozmaitości”, zdjęcia magazynów Bagateli, stuletni plan pierwszej widowni, mrowie innych śladów, także powtórnie wydrukowane dziś, międzywojenne, pełne słów o Bagateli numery „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” – jak to się fatalnie mówi: „organu prasowego”, którym władał Marian Dąbrowski, jeden z tych, co pieniądze wyłożył, aby 25 października roku pańskiego 1919 Teatr Bagatela zaczął pięknie kłamać, lekko oszukiwać, mamić wdzięcznie. Sunie cały ten ogrom plam, który jest w istocie ledwie tycią częścią rzeczywistego ogromu śladów. Wszystko nie mogło pomieścić się na wysokich ścianach Pałacu Sztuki – i stąd rzeczone księgi, a na ich stronicach to, dla czego ściany okazały się za małe.

Księgi naprawdę potężne są. Spójrzcie na blat waszego kuchennego stołu – oto patrzycie na okładkę każdego z tomisk, przez Bystrzaka skonstruowanych. Wystawa, to iluzyjnie kręcące się koło pamięci (a koło ma w sobie przecież coś z nieskończoności) - zatrzymuje się na chwilę zawsze gdy księga jest tuż obok aktorek, wędrujących w miejscu, obok tragiczek ruchomych nieruchomo. Wtedy przestają stukać laski, cichnie szuranie, plecy tracą trochę wypukłości, klęsną jakby, i aktorki, na duchu wspierając się wzajem, szpicami lasek mozolnie przewracają pełne wyblakłych zdjęć stronice ogromne niczym teatralna scena. I jak Witold w „Kosmosie” Witolda Gombrowicza – aktorki dostrzegają naraz w księdze jakąś strzałkę, jakiś znak, jakąś kombinację plam, coś dawno temu zamarłego na fotografii – oczy, uśmiech, a niechby tylko chwast sceniczny bądź sztuczną grudę – coś, co pozwala im przypomnieć sobie to i owo. „Ileż zdań można utworzyć z dwudziestu czterech liter alfabetu? Ileż znaczeń można wyprowadzić z setek chwastów, grudek, i innych drobiazgów?”, pyta Gombrowicz. Aktorki zaczynają przypominać sobie to i owo, gdyż nagle dzieje się cudownie, jak w prologu „Ślubu” Gombrowicza – kurtyna naraz w górę idzie sama z siebie. Lecz dzieje się tak również z powodu wcale nie cudownego powrotu, który za chwilę nastąpi - po prostu dlatego, że niebawem, kiedy koło pamięci znów ruszy, na aktorki najedzie potężna fotografia przedstawiająca Alicję Kobielską, Piotra Różańskiego i Tomasza Kota, barwny ślad po „Ślubie”, w roku 2002 w Teatrze Bagatela wyreżyserowanym przez Waldemara Śmigasiewicza. Najedzie ten prostokąt przeszłości i komuś - być może wielu, być może nie tylko dwóm, pięciu aktorkom - przypomni się Kot, który jako Henryk mówił: „Zasłona wzniosła się...”, chwilę dalej dorzucił: „A może nie jestem sam, kto wie co jest za mną, może na przykład, może coś... ktoś tu z boku, na uboczu, na uboczu...”, a w końcu wyszeptał pytanie bez odpowiedzi: „Coś dziwnego stało się z nami. Gdzie się znajdujemy?”

W Pałacu Sztuki, na jubileuszowej wystawie Teatru Bagatela się znajdując, jesteś w miejscu, gdzie nie ma – jak to w teatrze – nie ma, gdyż być nie może pewności żadnej. Czy wędrujące wiekowe aktorki naprawdę wędrują, czy też jedynie szurają w miejscu, zaś stare krajobrazy teatralne przybywają do nich na kręcącej się obrotowej scenie, której nie ma? Nie będziesz wiedział. I nigdy nie stanie się jasne, która z aktorek, wskazując palcem w księdze wyblakłą do cna fotografię, z dwudziestu czterech liter alfabetu wybrała garstkę i cicho rzekła kruche, piękne zdanie: "Patrzcie, to ja..."

Zobacz więcej na temat: Paweł Głowacki
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak