Podwodny skarb - skrzynia wydobyta z wraku niemieckiego parowca. Co skrywa?

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2021 14:00
Pracownicy Narodowego Muzeum Morskiego otworzyli skrzynię wydobytą z wraku niemieckiego parowca Karlsruhe. Okręt spoczywa na dnie Bałtyku. Mimo że wewnątrz nie było skarbu ani wojennych łupów, znalezione przedmioty i tak staną się cennymi eksponatami. 
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock

Parowiec Karlsruhe był ostatnim statkiem opuszczającym Piławę przed zajęciem Prus Wschodnich przez Rosjan. Co znajdowało się na jego pokładzie? 

– Wiemy, tylko tyle, że jest to skrzynia o charakterze warsztatowym. Raczej nie mamy do czynienia z elementami uzbrojenia wojskowego. Widać w niej kable oraz elementy metalowe – powiedział Marcin Westphal, zastępca dyrektora do spraw merytorycznych.

Posłuchaj
03:28 PR3_MPLS 2021_11_05-13-27-58.mp3 Skarby z dna Bałtyku. Co skrywa wydobyta skrzynia? (Trójka do trzeciej)

 

Skarby z dna Bałtyku

– Urządzenie wygląda jak przetwornica bądź pompka. Druga część służyła do zamocowania trzpienia, choć trudno to jednoznacznie określić. Ciekawe jest, że skrzynia została otwarta od spodu. Często bywało tak, że pod klapą znajdowała się tabliczka z wykazem wyposażenia. Bez wątpienia cala ta historia jest bardzo fascynująca – zaznaczył nurek, który uczestniczył w wydobywaniu skrzyni.  

– Zachowało się zaskakująco dużo. Żałujemy, że stan skrzyni nie jest zbyt dobry. Została ona wykonana ze sklejki i obita blachą. Korozja jest niestety daleko posunięta. Jeżeli kiedykolwiek były na niej jakieś napisy, wiele by nam wyjaśniły – dodał Marcin Westphal.

Stan eksponatów

– Jesteśmy przyzwyczajeni do obiektów, które mają kilkaset lat, a ich stan zachowania jest znacznie gorszy. Widzimy jednak, że często materiały stosowane w XX wieku mają dużo mniejszą trwałość niż te z wieku XVI czy XVII. W wyłowionej skrzyni znajdują się również przedmioty wykonane z tworzywa sztucznego. Konserwacja tego materiału jest dosyć kłopotliwa – zaznaczyła Irena Rodzik kierownik Działu Konserwacji Muzealiów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

– To jest właśnie najprzyjemniejsza część tego, czym się zajmujemy. Ekspedycję przygotowywaliśmy miesiącami. Zajęło nam to mnóstwo czasu i środków. Tutaj mamy miłe zakończenie. Fajnie jest podziwiać ekscytację fachowców, burzę mózgów i wymianę informacji. Zbliżają nas one do dowiedzenia się, czym naprawę była skrzynia – powiedział Tomasz Stachura szef centrum nurkowania.

– Wyciągnęliśmy coś, co nazwaliśmy częściami zamiennymi. Tutaj padają jednak coraz ciekawsze hipotezy, jak ta, że jest to przenośny warsztat naprawczy do peryskopów. Może się okazać, że skrzynia skrywa sprzęt bardzo specyficzny i precyzyjny. Była bardzo dobrze spakowana i wykonana. Nie wkłada się zwykłych rzeczy do tak dobrze przygotowanej i cennej skrzyni. Ona jest naprawdę w świetnym stanie – dodał. 

Prace nad konserwacją wyłowionych zabytków mogą potrwać nawet kilka lat. Niemiecki parowiec Karlsruhe został zatopiony w kwietniu 1945 roku na wysokości Ustki. Tragedia pochłonęła 970 osób. Nurkowe odnaleźli wrak w ubiegłym roku.

***

Tytuł audycji: Trójka do trzeciej
Prowadzi: Tomasz Miara
Autor materiału reporterskiego: Sebastian Kwiatkowski
Data emisji: 5.11.2021
Godzina emisji: 13.27

zch

Czytaj także

IPN odtwarza materiały archiwalne zniszczone przez SB

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2021 19:30
Oddziałowe Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, jako jedyne w kraju, przejęło w 2001 roku od Delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Katowicach 267 worów ewakuacyjnych ze zniszczonymi aktami. Rzeczywistość okazała się ciekawsza, bogatsza i niewiele mniej sensacyjna niż fabuła filmu "Psy", w którym esbecy palili akta.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Opowieść o człowieku, z którym świat nie chciał rozmawiać. Uroczysta premiera filmu "Śmierć Zygielbojma" R. Brylskiego

Ostatnia aktualizacja: 04.11.2021 08:26
W tytułową rolę Szmula Zygielbojma – członka polskiego rządu na uchodźstwie, który popełnił samobójstwo w akcie sprzeciwu wobec obojętności państw alianckich na Holokaust – wcielił się Wojciech Mecwaldowski. – Film mówi o tylu ważnych sprawach. Człowiek poświęcił swoje życie dla swojego narodu, zrobił ostateczny krok. Wszyscy powinni go zobaczyć – powiedział aktor.
rozwiń zwiń