Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

„Ten pakiet!”

28 czerwca 1849 r. Chopin wysłał długi list do swego przyjaciela Wojciecha Grzymały, opisujący sprawę tajemniczej koperty, dostarczonej przez posłańca do mieszkania kompozytora. Przesyłkę odebrała pani Etienne, konsjerżka w portierni domu przy Square d'Orléans. Cztery miesiące przechowywała ją u siebie, nie informując o tym adresata. Kiedy Chopin uskarżał się na trudną sytuację materialną, nierozpieczętowana koperta z kwotą 25 tysięcy franków trafiła do jego rąk. Pisał wówczas do Grzymały: „Ten pakiet, tak dawno zarzucony, nie tknięty!!! Głowa pęka na takie szczególne wypadki. Można miarkować, żem donacji nie przyjął, i wiele by o tym pisać”. Początkowo Chopin odmówił przyjęcia pieniędzy, nie mając pewności od kogo one pochodzą. Podejrzewał, że w sprawę zamieszane są „jego Angielki”, czyli Jane Stirling i jej siostra Erskine. Po wielu namowach przyjaciół zgodził się przyjąć 15 tysięcy franków. Kwota ta uchroniła kompozytora przed biedą, zabezpieczając ostatnie miesiące jego życia. (md) 
Zobacz więcej na temat: 

„żeby tak była, jak Rossiniego”

27 czerwca 1841 r. Chopin wysyła Julianowi Fontanie autograf swojej Tarantelli As-dur op. 43, prosząc o skopiowanie i przekazanie wydawcy: „Bądź łaskaw, przepisz, ale wprzódy pójdź do Schlesingera albo do Troupenasa i zobacz Recueil [zbiór] Rossiniego śpiewów lepiej przez niego wydany, gdzie jest Tarantella (en la), nie wiem, czy na 6/8, czy na 12/8 pisana. Piszą i tak, i tak, ale wolałbym, żeby tak była jak Rossiniego”. Chopin darzył wielkim zaufaniem swego przyjaciela, powierzając mu rękopisy własnych kompozycji, oczekując także ostatecznych korekt przed skierowaniem ich do druku. Rękopis Tarantelli As-dur wymagał takich właśnie poprawek. Fontana musiał więc ustalić ostateczne metrum utworu, licząc się z tym, że zajdzie konieczność „zrobienia jednego taktu z dwóch”. Zobowiązany został też przez kompozytora do ustalenia ostatecznej numeracji opusowej Tarantelli As-dur, po dokładnym sprawdzeniu numerów ostatnio skomponowanych Mazurków [op. 41] i Walca As-dur [op. 42]. (md)
Zobacz więcej na temat: 

"Nasza szkoła" – reportaż Antoniego Rokickiego o XL Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stefana Żeromskiego w Warszawie

Pierwsze miłości i przyjaźnie. Lata beztroskiej zabawy, wyjazdów, imprez. Czas wytężonej nauki, przygotowań do matury, egzaminu na prawo jazdy. Czas poszukiwania własnych dróg: zawodowych i prywatnych. Szkoła średnia to z pewnością jeden z najintensywniejszych okresów w życiu wielu z nas. Dojrzewamy, marzymy, zdobywamy doświadczenia, które kształtują nasze wyobrażenie o nas i o świecie. Na warszawskiej Woli, niedaleko stacji kolejowej Warszawa Ochota, znajduje się XL Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stefana Żeromskiego w Warszawie. To miejsce z ciekawą historią, które od siedemdziesięciu lat przyciąga młodych ambitnych ludzi z Warszawy i okolic. W szkole obowiązuje tzw. inteligencki kodeks etyczny według Stefana Żeromskiego, zatytułowany "Świat jako zadanie". Są w nim opisane wartości, takie jak: wrażliwość, patriotyzm czy chęć zmiany świata na lepsze. W reportażu swoimi doświadczeniami podzielą się m.in.: Anna Szczepańska-Filip, Agnieszka Borzym, Aneta Kozłowska, Magdalena Ulejczyk, Kamil Kwiecień.
Zobacz więcej na temat: 

„Z kolei ta druga...”

26 czerwca 1842 r. przyszła na świat Marcelina [Lina], córka Luigiego Calamatty, włoskiego malarz i rytownika, autora licznych portretów sztychowanych według dawnych mistrzów, jak też rysowanych z natury. Do tych ostatnich zaliczyć należy portrety Chopina i George Sand. Pisarka był zaprzyjaźniona z artystą od wielu lat. Dwa miesiące przed ślubem Maurycego napisała do swej przyszłej synowej, Liny Calamatty: „Czuję to dobrze, że będę Ci prawdziwą matką; potrzeba mi bowiem córki, a nie znajdę lepszej od córki najlepszego z przyjaciół”. Pod wieloma względami George starała się być dla niej takim rodzajem dojrzałej przyjaciółki, za jaką sama tęskniła za młodu. Z synową czuła się bliżej związana niż ze swą własną córką, Solange. W liście do Flauberta zwierzyła się: „Moja córka Lina jest moją prawdziwą córką. Z kolei ta druga, no cóż ...”. Z okazji narodzin wnuka Marca-Antoine'a, nazwanego pieszczotliwie „Coctonem”, w Nohant oddano salwę z miniaturowej armatki. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Towiański z Chopinem pogodzony

25 czerwca 1855 r., po ukończeniu Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego w Marymoncie Adam Towiański, syn Andrzeja, ziemianina, filozofa, mistyka i przyjaciela Mickiewicza, otrzymał nagrodę oraz świadectwo kwalifikujące do odbywania praktyki gospodarczej. Nabył on Żelazową Wolę, będąc jej właścicielem przez 20 lat. Zapragnął tam stworzyć ośrodek kultu chopinowskiego. Zamiaru tego nie mógł zrealizować ze względu na napotkane trudności natury finansowej. Udało mu się jedynie gruntownie odremontować oficynę, w której mieszkali państwo Chopinowie, będącą miejscem narodzin Fryderyka. Po samobójczej śmierci ostatniego z gospodarujących tu Skarbków, Żelazowa Wola często zmieniała swych właścicieli. Ostatnim był człowiek interesu Aleksander Pawłowski, przeznaczający oficynę na cele gospodarcze. Gdy Milij Bałakiriew pierwszy raz odwiedził Żelazową Wolę, z oburzeniem stwierdził: „Boże, cóż to za rudera! Posadzki, okna, tynki popsute, wilgoć bucha z każdego kąta. […] w jednym pokoju ... suszą się jabłka, w drugim … kwasi mleko, trzeci zarzucony bebechami i rupieciami” (md) 
Zobacz więcej na temat: