Dorota Nieznalska o wystawie "Sprawa Stanisława Pyjasa" W czwartek (20.08) w krakowskim Bunkrze Sztuki otwarta zostanie wystawa "Sprawa Stanisława Pyjasa". Wcześniej ekspozycję można było oglądać w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.- Kraków ma swoją legendę i tą legendą jest właśnie sprawa Stanisława Pyjasa. Bunkier Sztuki, gdzie pokazana zostanie wystawa, jest bardzo blisko miejsca, w którym znaleziono jego ciało. Ten kontekst tym bardziej potęguje wymowę całości - mówiła w audycji "Wybieram Dwójkę" artystka wizualna Dorota Nieznalska. Wystawa "Sprawa Stanisława Pyjasa" reprezentuje nowy nurt sztuki, w którym punktem wyjścia są materiały archiwalne. Tego typu twórczość charakteryzuje pełny respekt dla dokumentu i jego prawdy. Zabieg artystyczny polega na szczególnym zakomponowaniu wybranych obrazów i tekstów. / Wybieram Dwójkę, Dwojka Polskie Radio Zobacz więcej na temat:
Czy „rozwód” kościelny istnieje? Czy mając ślub w Kościele można się rozwieźć? O co chodzi w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa? Jakie są podstawy takiej procedury? Ile trwa? Czy nie jest nadużywana? I kto decyduje o tym, czy małżeństwo jest ważne czy nie? W podkaście Kuby Jamrozka odpowiadał na te pytania mecenas Michał Poczmański. Zobacz więcej na temat:
Op. 56 20 sierpnia 1844 r., z taką datą miały być opublikowane Nokturny op. 55 i Mazurki op. 56 Chopina w trzech wydawnictwach: u Breitkopfa i Härtla w Berlinie, Schlesingera w Paryżu oraz Wessla & C. w Anglii. Przebywający w Nohant kompozytor, poświęcał wiele czasu, aby z tymi trzema znanymi wydawcami uzgodnić tę samą datę publikacji. Chcąc ochronić prawa autorskie przed piractwem we wszystkich krajach, gdzie wydawał swe dzieła, musiał otrzymać oficjalną prawną rejestrację tego samego dnia w Anglii, Francji i Niemczech. Niespodziewana wiadomość od Schlesingera, że chce odłożyć publikację op. 55 i 56, a z nią prawną rejestrację, mogła unicestwić wcześniejsze ustalenia z pozostałymi wydawcami. Trzymając się skrupulatnie zaleceń Chopina, jego przyjaciel Franchomme rozwiązał spór ze Schlesingerem, który opublikował chopinowskie dzieła w ustalonym wcześniej terminie. (md) Zobacz więcej na temat:
Marcin Markowicz o XVII edycji Festiwalu Ensemble im. Księżn Tegoroczny kształt Festiwalu został dostosowany do obowiązującego w Polsce stanu epidemii. Zmusiło to organizatorów do zredukowania liczby profesorów i uczestników oraz festiwalowych wydarzeń. - Wszystko się skurczyło z naszej formuły: muzyka poważna, jazz i teatr, niestety w tym roku zabraknie tej trzeciej dziedziny - zaznaczył muzyk. - Będzie jazz, Marcin Masecki poprowadzi swój zespół złożony z dwóch zaproszonych studentów, a koncerty muzyki poważnej będą dwa razy krótsze - wyjaśniał. Historia Festiwalu Ensemble rozpoczęła się w 2004 roku, kiedy po raz pierwszy studenci i uczniowie akademii muzycznych z Polski i Europy pojawili się na Zamku Książ w Wałbrzychu, by kształcić się pod okiem największych gwiazd polskiej i światowej kameralistyki oraz wspólnie wypracowywać doskonałe interpretacje muzycznych arcydzieł. XVII edycja Festiwalu Ensemble im. Księżnej Daisy odbędzie się na Zamku Książ w Wałbrzychu oraz w Starej Kop Zobacz więcej na temat:
Nowe wydanie dramatu "Dybuk" Szymona An-skiego - Dybuk to duch zmarłego, który wnika w ciało żywej osoby. W tym wypadku duch Chonena w ciało Lei, przyrzeczonych sobie jeszcze przed narodzeniem. Duch wypełnia Leę podczas zaślubin z niechcianym narzeczonym, a Lea wyrywa się i opętana biegnie na cmentarz do grobu ukochanego, wykrzykując męskim głosem, tak jak zły duch wstąpił w ciało Konrada w III części Dziadów Mickiewicza - opowiadała historyk teatru. - Kto może uwolnić Leę? Tylko najwyższy godnością Cadyk. Odbywają się egzorcyzmy; na darmo, bo Lea umiera. - tłumaczy we wstępie prof. Anna Kuligowska-Korzeniewska. Jak opowiadała Elżbieta Manthey, w książka została wydana w dwóch językach: jidysz oraz polskim. - Dzieło jawiło nam się w wyobraźni jako połączenie dwóch języków naszych dwóch kultur, tym sposobem Der dibek oder cwiszn cwej weltn oraz Dybuk. Na pograniczu dwóch światów zostały połączone w jedną księ Zobacz więcej na temat:
Marek Pióro o miłości do ptaków i książkach - Przyglądam się tak fantastycznym ptakom jak mazurek, wróbel, sikorki. To o wróblu powstało najwięcej polskich przysłów, jest bardzo wdzięcznym ptakiem w poezji. To chyba mnie natchnęło - mówił w audycji "Wybieram Dwójkę" Marek Pióro, popularyzator ornitologii, autor wydanego właśnie albumu "Ptaki doliny Biebrzy i Narwi" oraz książki "Trele na morelach". "Trele na morelach" z barwnymi ilustracjami Mai Witeckiej, to książka nie tylko do czytania, oglądania, ale także do słuchania. Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy. / Wybieram Dwójkę, Dwojka Polskie Radio Zobacz więcej na temat:
Andrzej Chmielewski Pan Andrzej Chmielewski nadesłał zdjęcia całej kolekcji dokumentów, muzealiów i archiwaliów dotyczących Stanisława Chmielewskiego jego ukochanego dziadka, którego nigdy nie poznał, a zna go tylko z opowiadań babci Konstancji. Zgodnie z opowieścią Dziadek został wychowany w duchu patriotycznym, Jego przodkowie walczyli w Powstaniu Styczniowym, jako 15 latek został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej w Augustowie. Jako peowiak walczył z Litwinami w Powstaniu Sejneńskim. Potem został żołnierzem 41. Suwalskiego Pułku Piechoty, z którym przeszedł cały szlak bojowy. Uczestniczył w wyprawie kijowskiej, w czasie odwrotu był ranny. Z odłamkiem sowieckiego szrapnela chodził do końca życia. Ponownie został ranny na przedpolu Warszawy w sierpniu 1920 roku. W październiku 1920 jako żołnierz 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej zdobywał pod gen. Lucjanem Żeligowskim Wilno. Mógł zostać osadnikiem wojskowym, ale wybrał służbę dla Ojczyzny. Wstąpił do Korpusu Ochrony Pogranicza. Został dowódcą strażnic w Zaćmieniu i Soczewkach na Wileńszczyźnie. Zobacz więcej na temat:
Andrzej Chmielewski Pan Andrzej Chmielewski nadesłał zdjęcia całej kolekcji dokumentów, muzealiów i archiwaliów dotyczących Stanisława Chmielewskiego jego ukochanego dziadka, którego nigdy nie poznał, a zna go tylko z opowiadań babci Konstancji. Zgodnie z opowieścią Dziadek został wychowany w duchu patriotycznym, Jego przodkowie walczyli w Powstaniu Styczniowym, jako 15 latek został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej w Augustowie. Jako peowiak walczył z Litwinami w Powstaniu Sejneńskim. Potem został żołnierzem 41. Suwalskiego Pułku Piechoty, z którym przeszedł cały szlak bojowy. Uczestniczył w wyprawie kijowskiej, w czasie odwrotu był ranny. Z odłamkiem sowieckiego szrapnela chodził do końca życia. Ponownie został ranny na przedpolu Warszawy w sierpniu 1920 roku. W październiku 1920 jako żołnierz 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej zdobywał pod gen. Lucjanem Żeligowskim Wilno. Mógł zostać osadnikiem wojskowym, ale wybrał służbę dla Ojczyzny. Wstąpił do Korpusu Ochrony Pogranicza. Został dowódcą strażnic w Zaćmieniu i Soczewkach na Wileńszczyźnie. Zobacz więcej na temat:
Andrzej Chmielewski Pan Andrzej Chmielewski nadesłał zdjęcia całej kolekcji dokumentów, muzealiów i archiwaliów dotyczących Stanisława Chmielewskiego jego ukochanego dziadka, którego nigdy nie poznał, a zna go tylko z opowiadań babci Konstancji. Zgodnie z opowieścią Dziadek został wychowany w duchu patriotycznym, Jego przodkowie walczyli w Powstaniu Styczniowym, jako 15 latek został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej w Augustowie. Jako peowiak walczył z Litwinami w Powstaniu Sejneńskim. Potem został żołnierzem 41. Suwalskiego Pułku Piechoty, z którym przeszedł cały szlak bojowy. Uczestniczył w wyprawie kijowskiej, w czasie odwrotu był ranny. Z odłamkiem sowieckiego szrapnela chodził do końca życia. Ponownie został ranny na przedpolu Warszawy w sierpniu 1920 roku. W październiku 1920 jako żołnierz 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej zdobywał pod gen. Lucjanem Żeligowskim Wilno. Mógł zostać osadnikiem wojskowym, ale wybrał służbę dla Ojczyzny. Wstąpił do Korpusu Ochrony Pogranicza. Został dowódcą strażnic w Zaćmieniu i Soczewkach na Wileńszczyźnie. Zobacz więcej na temat:
Andrzej Chmielewski Pan Andrzej Chmielewski nadesłał zdjęcia całej kolekcji dokumentów, muzealiów i archiwaliów dotyczących Stanisława Chmielewskiego jego ukochanego dziadka, którego nigdy nie poznał, a zna go tylko z opowiadań babci Konstancji. Zgodnie z opowieścią Dziadek został wychowany w duchu patriotycznym, Jego przodkowie walczyli w Powstaniu Styczniowym, jako 15 latek został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej w Augustowie. Jako peowiak walczył z Litwinami w Powstaniu Sejneńskim. Potem został żołnierzem 41. Suwalskiego Pułku Piechoty, z którym przeszedł cały szlak bojowy. Uczestniczył w wyprawie kijowskiej, w czasie odwrotu był ranny. Z odłamkiem sowieckiego szrapnela chodził do końca życia. Ponownie został ranny na przedpolu Warszawy w sierpniu 1920 roku. W październiku 1920 jako żołnierz 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej zdobywał pod gen. Lucjanem Żeligowskim Wilno. Mógł zostać osadnikiem wojskowym, ale wybrał służbę dla Ojczyzny. Wstąpił do Korpusu Ochrony Pogranicza. Został dowódcą strażnic w Zaćmieniu i Soczewkach na Wileńszczyźnie. Zobacz więcej na temat:
Andrzej Chmielewski Pan Andrzej Chmielewski nadesłał zdjęcia całej kolekcji dokumentów, muzealiów i archiwaliów dotyczących Stanisława Chmielewskiego jego ukochanego dziadka, którego nigdy nie poznał, a zna go tylko z opowiadań babci Konstancji. Zgodnie z opowieścią Dziadek został wychowany w duchu patriotycznym, Jego przodkowie walczyli w Powstaniu Styczniowym, jako 15 latek został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej w Augustowie. Jako peowiak walczył z Litwinami w Powstaniu Sejneńskim. Potem został żołnierzem 41. Suwalskiego Pułku Piechoty, z którym przeszedł cały szlak bojowy. Uczestniczył w wyprawie kijowskiej, w czasie odwrotu był ranny. Z odłamkiem sowieckiego szrapnela chodził do końca życia. Ponownie został ranny na przedpolu Warszawy w sierpniu 1920 roku. W październiku 1920 jako żołnierz 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej zdobywał pod gen. Lucjanem Żeligowskim Wilno. Mógł zostać osadnikiem wojskowym, ale wybrał służbę dla Ojczyzny. Wstąpił do Korpusu Ochrony Pogranicza. Został dowódcą strażnic w Zaćmieniu i Soczewkach na Wileńszczyźnie. Zobacz więcej na temat:
Wiluś 19 sierpnia 1824 r. Fryderyk spędzając wakacje w Szafarni u Dominika Dziewanowskiego, zdał listowną relację ze swego pobytu przyjacielowi Wilhelmowi Kolbergowi, do którego zazwyczaj zwracał się „Kochany Wilusiu!”. Z niezwykłym poczuciem humoru opisywał wydarzenia, wypełniające mu wakacyjne dni, zwłaszcza zaś postępy w jeździe konnej, mistrzem której był Wiluś: „[...] nie tylko ty jeździsz na koniu, bo i ja umiem na nim siedzieć. Nie pytaj, czy dobrze, ale umiem, przynajmniej tak, że koń powoli, gdzie chce idzie, a ja, jak małpa na niedźwiedziu, na nim ze strachem siedzę. Dotąd nie miałem jeszcze przypadku zlecenia z konia, bo koń mnie nie zrzucił, ale… może kiedy zlecę, jeżeli mu się podoba […]. Muchy mi często na wyniosłym siadają nosie, ale to mniejsza, bo to jest prawie zwyczajem tych natrętnych Zwierzątek. Komary mię gryzą, lecz to mniejsza, bo nie w nos”. (md) Zobacz więcej na temat:
Magda Mikołajczuk o książce Angeliki Kuźniak i Eweliny Karpacz-Oboładze "Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk" Zobacz więcej na temat: KSIĄŻKA