Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

"365 dni z Powstańcami" - reportaż Antoniego Rokickiego o wsparciu dla powstańców warszawskich

Ma 31 lat, pochodzi z warszawskiej Pragi. Zdecydowana większość jego znajomych to osoby w wieku osiemdziesięciu, dziewięćdziesięciu lat. Wszystko rozpoczęło się od Fundacji Daj Herbatę, w której Michał Palarczyk był wolontariuszem. Pomagał bezdomnym, rozdając im gorące posiłki w okolicy Dworca Centralnego. W Fundacji poznał jedną z wolontariuszek, dzięki której jesienią 2018 roku trafił do Domu Powstańców Warszawskich na Nowolipiu. Od 4 lat współpracuje z bohaterami 1944 roku, organizując zbiórki na ich rzecz. Michał zbiera pieniądze na leki, zakupy spożywcze. Wraz z upływem lat między Michałem a Powstańcami nawiązała się bliska przyjaźń. Chłopak udostępnił podopiecznym swój numer telefonu, pod którym jest dla nich dostępny przez całą dobę. W przerwie od pracy prowadzi na Facebooku stronę "365 dni z Powstańcami”, gdzie publikuje ciekawe materiały filmowe, będące ważnym zapisem różnych historii z Powstania. Chodzi również z Powstańcami do warszawskich szkół, gdzie prowadzone są lekcje historii…
Zobacz więcej na temat: 

"Mamy ciekawe życie"- reportaż Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej o młodych rekonstruktorach

Jedni jadą na obozy sportowe, a oni wybierają obozy organizowane prze Grupę Historyczno-Edukacyjną. Trochę skauting, trochę wojsko. Ubierają się "dziwnie". Furażerki, podkute buty, koszule wojskowe, sukienki sanitariuszek. Tak się prezentują na apelach porannych. Ich pasją są rekonstrukcje historyczne. Od wojny 1920 roku, po Powstanie Warszawskie. Uwielbiają historię, dużo mówią o patriotyzmie. Takie trochę dzisiaj niemodne słowo, ale oni odmieniają je przez wszystkie przypadki. Skąd się wzięła ta pasja i chęć na taki styl życia? O tym opowiadają młodzi rekonstruktorzy...
Zobacz więcej na temat: 

"Pamiętaj o mnie" - reportaż Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej o pielęgnowaniu pamięci o powstańcach warszawskich

Remigiusz Stefani jest od kilku lat wolontariuszem Muzeum Powstania Warszawskiego i działaczem komitetu ratowania grobów powstańców warszawskich. Dlatego w dniach obchodów 78. rocznicy Powstania Warszawskiego kwestuje z innymi wolontariuszami, żeby zdobywać środki na ten cel. Sam jest wnukiem powstańca, który zginął w czasie powstania i przez 10 lat rodzina nie miała informacji, gdzie jest pochowany. Dzięki pomocy działu historycznego Muzeum Powstania udało ustalić miejsce pochówku dziadka. Dla pana Remigiusza było to jak zobowiązanie - włączyć się w powstańcze sprawy. Kiedy w archiwum akt nowych przeglądał powstańcze biogramy zobaczył zdjęcie 17-letniego chłopaka upozowanego na gwiazdę filmową z papierosem w ręku. To był Janusz Gawdzik pseudonim Kruk. Jego uwagę przykuły oczy tego chłopaka, które mówiły nie zapomnij o mnie. I tak się zaczyna ta historia…
Zobacz więcej na temat: 

„Uderzenie mam fieldowskie”

2 sierpnia 1832 r. Chopin w liście do swego przyjaciela Ferdynanda Hillera poruszył sprawę planowanego przyjazdu do Paryża dwóch pianistów, Ignacego Moschelesa i Johna Fielda. Byli ostatnimi spośród największych wirtuozów fortepianu, których był ciekaw, a których do tej pory nie miał okazji usłyszeć. Fryderyk szczególnie zainteresował się Fieldem. Z upodobaniem grywał jego Koncert As-dur i nokturny. Przysłuchiwał się opiniom na temat tego pianisty, wygłaszanym w paryskim środowisku artystycznym. W przedmowie do jednego z wydań Nokturnów Fielda, Liszt tak scharakteryzował jego sztukę: „czysty, przejrzysty strumień muzyki”, „niemal senny spokój gry”, „wzruszająca łagodność, powabna szczerość i czarująca prostoduszność jego melodyjnych marzeń”. Natomiast Moscheles rzekł: „Jako człowiek jest dobroduszny, ale słabo wykształcony i dość komiczny”. Znana jest krytyczna opinia Fielda o Chopinie, zawierająca się w słowach „un talent de chambre de malade”. Uwagi Chopina o tym pianiście i kompozytorze nie zachowały się. (md)
Zobacz więcej na temat: 

"Tajemnica kamienicy przy Poznańskiej" - reportaż Antoniego Rokickiego o rodzeństwie, które przeżyło Powstanie Warszawskie

Krystyna Wrońska i Jerzy Michalski są rodzeństwem. Mieszkają w przedwojennej kamienicy w sercu Warszawy, przy ul. Poznańskiej 11, gdzie spędzili również dzieciństwo i niemal całe dorosłe życie. Mieszkanie, w którym żyją, odegrało ważną rolę na mapie powstańczej stolicy. Znajdował się w nim punkt opatrunkowy, a piętro wyżej – szpital. Historia ta jest jednak mało znana. Obecni mieszkańcy Poznańskiej nie znają losów budynku, a w wielu książkach o powstaniu nie znajdziemy informacji o tym, że w tym miejscu w 1944 roku był szpital. O tym, jak wyglądało codzienne, zwykłe życie na Poznańskiej, opowiada Krystyna Wrońska, z domu Michalska. W 1944 roku miała 11 lat. Zapytana o najsilniejsze wojenne wspomnienie, relacjonuje najboleśniejszy dzień z tego dramatycznego okresu – był nim pamiętny 13 września. Z kolei Jerzy Michalski, brat pani Krystyny, w wyniku tego dramatycznego wydarzenia, przestał mówić. Jak wyglądała wojenna rzeczywistość z perspektywy kilkuletnich dzieci?
Zobacz więcej na temat: 

"Nieśmiertelni dokumentaliści" - reportaż Weroniki Puszkar o reportażach filmowych z Powstania Warszawskiego

Kilkunastu reportażystów filmowych dokumentowało codzienne życie i walki w czasie Powstania Warszawskiego. Każdy z nich ryzykował życie. Wszystko po to, by przekazać wiedzę o tym okresie kolejnym pokoleniom, ale też ku pokrzepieniu sercu dla współcześnie żyjących i walczących. Właśnie wtedy powstały reportaże filmowe "Warszawa Walczy!". Trwały po kilkanaście minut były wyświetlane codziennie na ogólnych pokazach w śródmiejskim kinie Palladium przy ul. Złotej 7/9. "Był to ewenement w dziejach reportażu wojennego, gdyż jedynie w czasie Powstania Warszawskiego filmy nakręcone przez sprawozdawców można było zobaczyć już kilkanaście godzin po zrealizowaniu, np. materiał ze zdobycia 20 sierpnia budynku Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej przy ul. Zielnej 37/39 obejrzano w kinie już 21 sierpnia".
Zobacz więcej na temat: 

U Deotymy

1 sierpnia 1834 r., cztery lata po wyjeździe Chopina z kraju, urodziła się w Warszawie Jadwiga Łuszczewska, bardziej znana pod pseudonimem „Deotyma”. W dzieciństwie z niesłychanym zapałem uprawiała grę na fortepianie, ale choroba przerwała naukę. „Wszystkie owe uzdolnienia gdzieś przepadły, jakby je kto urzekł. […] Czułam dobrze, jak powinnam grać, ale palce nie chciały słuchać duszy” – pisała w Pamiętnikach. Była jedyną kobietą wśród poetów warszawskich, zainteresowaną Chopinem i jego muzyką. Przez jej salon na słynnych „czwartkach” przewinęło się w ciągu 39 lat blisko 45 tysięcy osób, wśród których było wielu muzyków wykonujących muzykę polskiego kompozytora, którego uwielbiała. W swym wierszu Nasze gwiazdy wyróżniała m.in. gwiazdę Chopina. W innym zaś, pieśń chopinowską nazywała „łzą natchnienia, spadającą w otchłań goryczy”. (md)
Zobacz więcej na temat: