Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

"Pandemia nauczyła nas pokory" - reportaż Moniki Chrobak o przygotowaniach do ferii w czasie pandemii

Miejscowości turystyczne przygotowują się do sezonu feryjnego pod kątem reżimu sanitarnego związanego z pandemią koronawirusa. 17 stycznia ferie zaczynają uczniowie z województw kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego. Część rodziców z dziećmi spędzi swój wypoczynek w górach. Przedstawiciele górskich kurortów takich jak m.in. Krynica Zdrój czy Muszyna zapewniają, że wszelkie środki bezpieczeństwa będą zachowane. Wszystko będzie regularnie czyszczone, odkażane. Będą zachowywane odległości, żeby nie było skupisk ludzi. To samo będzie na stacjach narciarskich, zrobiono dodatkowe trasy. Tak, żeby na dole przy wyciągach nie było za dużo osób. Przedstawiciele górskich miejscowości mają jednak świadomość, że znajdą się też buntownicy, którzy zasad nie będą chcieli zachować, ale - jak zapewniają - dadzą sobie z nimi radę. Gdy jednak zdarzy się przypadek zachorowania na Covid, osoba ta zostanie odizolowana od innych w specjalnie przygotowanej do tego celu separatce. A potem przewieziona zostanie do domu, aby odbywać kwarantannę. 
Zobacz więcej na temat: 

Wonne kwiaty a wieniec

11 stycznia 1859 r.  Eduard Hanslick, niemiecki pisarz muzyczny, przyjaciel Brahmsa i oponent Wagnera, w dzienniku „Press” zamieścił  recenzję z koncertu, podczas którego wykonana została Sonata g-moll na wiolonczelę i fortepian op. 65 Chopina. Partię wiolonczeli wykonywał  wówczas Bernhard Cossman, na fortepianie grał Eduard Pirkhert. Autor recenzji stwierdził, że wielki talent polskiego kompozytora sprawdza się tylko w drobnych utworach lirycznych. W Sonacie op. 65 widoczna jest uderzająca nieporadność  myślenia w kategoriach wielkiej formy. Chopin wydaje się „sparaliżowany przez samą myśl, że oto musi napisać sonatę”. Hanslick tak zakończył recenzję: „Ten obdarzony tak oryginalnym talentem kompozytor nigdy nie zdołał powiązać wonnych kwiatów, które rozrzucał pełnymi garściami, w piękny wieniec”. (md)
Zobacz więcej na temat: 

"Języki to okno na świat" – reportaż Ewy Michałowskiej o tym, jak bardzo w życiu przydają się języki obce

Wychowywała się w rodzinie, gdzie szczególną wagę przykładano do wykształcenia – w tym do nauki języków. Ojciec był profesorem prawa. Już jako uczennica szkoły średniej wyjechała do USA - jak mówi – nie za chlebem, ale po wiedzę. Tam ukończyła dziennikarstwo i prawo. Dziś jest właścicielką jednej z najlepszych kancelarii emigracyjnych w Chicago. Jako osoba, która przybyła do Stanów z innego kraju, doskonale rozumie problemy i rozterki swoich licznych klientów.
Zobacz więcej na temat: 

Pretensje Kalasantego

10 stycznia 1850 r. „Kurier Warszawski” doniósł o powrocie z Paryża „Obywatelki Ludwiki z Szopenów Jędrzejewicz”, która na liście pasażerów figurowała na pierwszym miejscu. Wracała z pogrzebu Fryderyka „w kir przyodziana, w czarnym kapiszoniku z czarnym pół-woalem”. Od granicy podążała przez Ząbkowice, Częstochowę, Piotrków, Rogów, Skierniewice i Grodzisk, około 40 milową drogą. Wiozła do kraju najdroższy skarb, serce zmarłego brata. Sprzed Stacji Głównej Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej ruszyła  dorożką, oświetloną z obu stron kozła latarniami. „Nieszczęście chciało żeś mi się nie doczekał na granicy” – rozżalona napisała do swego męża, który nie wyjechał jej na spotkanie. Miał do Ludwiki pretensję, że po przyjeździe do Warszawy najpierw pojechała na Podwale przywitać się z matką, siostrą i bardzo tęskniącymi za nią dziećmi. (md)
Zobacz więcej na temat: 

"Podcast o niepełnosprawności" - odcinek 11.

W tym odcinku Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, które otacza osoby niewidome i słabowidzące wszechstronną opieką. Uczy, wychowuje, rehabilituje i pomaga odnaleźć się w świecie. Zapewnia także opiekę duchową i religijną. Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi zostało założone przez bł. Matkę Elżbietę Różę Czacką. W Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Laskach przygotowuje się do samodzielnego życia ponad 250 niewidomych i słabowidzących dzieci z terenu całej Polski. Zapraszam, Krzysztof Kaczmarczyk.
Zobacz więcej na temat: 

„Jeżeli kiedy, to teraz”

9 stycznia 1842 r. Chopin i George Sand byli w Théâtre des Italiens w Paryżu na prawykonaniu Stabat Mater Gioacchina Rossiniego. Po powrocie z Nohant kompozytor był w bardzo dobrej kondycji fizycznej, mógł więc aktywnie włączyć się w nurt życia kulturalnego. Uwielbiający operę i śpiew, z entuzjazmem pisał do rodziców: „Jeżeli kiedy, to teraz wszystko mam w Paryżu”, wspaniałych śpiewaków i Théâtre des Italiens, gdzie jego dyrektor Rossini „stworzył najlepszą operę w Europie”. Chopin wielokrotnie oglądał tam Cyrulika sewilskiego i Włoszkę w Algierze, oklaskiwał Paulinę Viardot w Semiramidzie. Podczas przyjętego owacyjnie paryskiego prawykonania Stabat Mater, Chopin zachwycał się przede wszystkim melodyjnością tej kompozycji, a także jej genialnymi fragmentami z udziałem śpiewaków [Eia Mater, Sancta Mater, Quando corpus]. (md) 
Zobacz więcej na temat: 

Chopin i Rosjanki

8 stycznia 1843 r. hr. Jelizawieta Szeriemietiewa, młoda arystokratka rosyjska, uczennica Chopina, w swym „Dzienniku” zanotowała: „Kolacja jak zwykle o 5 wieczorem u pani Obreskoff. Wieczorne rozmowy: muzykowaliśmy. Tamburini śpiewał, mały Filtsch grał”. Księżna Natalia Obreskoff, wielbicielka artystów, zaprzyjaźniona z polskim kompozytorem, często oddawała mu cenne przysługi, a nawet dyskretnie pomagała finansowo. „Miałem wiele dowodów jej dobroci – i kocham ją bardzo” – pisał do rodziny. Chopin bywał na tych „muzykujących spotkaniach” w salonie księżnej, której córka Catherine [Souzzo] była jego uczennicą i została adresatką dedykacji Fantazji f-moll. Z księżną spokrewnione były także  siostry Anna i Jelizawieta Szeriemietiew, pozostające w ścisłym kręgu Rosjanek otaczających wówczas Chopina. (md)
Zobacz więcej na temat: