Książka zrodziła się z doświadczeń autorki, zdobytych podczas wieloletniej pracy w mediach. Ukazuje grzeszki żurnalistów, zdradza arkana ich profesji i mechanizmy oszukiwania czytelników.
- Pisanie tej książki było dla mnie formą autoterapii, strasznie odchorowałam pracę w tabloidzie. Po tym doświadczeniu odeszłam z dziennikarstwa, bo tak mi ta robota obrzydła – opowiadała w rozmowie z Justyną Dżbik Joanna Żebrowska.
Jednym z powodów tej decyzji był redakcyjny wymóg "kreatywnego" podchodzenia do opisywanej rzeczywistości i tworzenie niewiarygodnych, lecz uprawdopodobnionych zdjęciami historii w stylu legendarnego już artykułu "Nie śpię bo trzymam kredens".
- Te tematy biorą się z sufitu, z wyobraźni, one później żyją własnym życiem. Ostatnio w jednym z tabloidów pojawiła się informacja o rumpologu, czyli człowieku, który wróży z pośladków, i następnego dnia kolejne media pociągnęły tę historię w inny sposób podając, że mama znanego aktora też jest rumpologiem – mówił gość "Stacji kultura".
Dla Joanny Żebrowskiej najtrudniejsze do zaakceptowania w pracy dziennikarza tabloidu, było permanentne manipulowanie rzeczywistością i czytelnikami za pomocą takich chwytów jak podstawianie znajomych w roli bohaterów artykułów, albo opłacanie osób, które za pieniądze powiedzą wszystko.
- Tam się po prostu nie szanuje ludzi, ani dziennikarzy, którzy tam pracują, ani modeli, ani czytelników. Liczy się tylko kasa i sensacja, w tym wszystkim jest mnóstwo hipokryzji - opowiadała Żebrowska. Więcej na ten temat książki i pracy w tabloidzie w dźwięku audycji.
bch