"Minimax" w hołdzie Gary'emu Moore'owi

polskieradio.pl
Bartosz Chmielewski 06.02.2011
"Minimax" w hołdzie Gary'emu Moore'owi
Gary Moore, foto: źr. Wikipedia

Wybitny gitarzysta, autor "Still Got the Blues", zmarł niespodziewanie w wieku 58 lat. Posłuchaj poświęconej mu audycji.

Pierwsze półtorej godziny niedzielnej audycji Minimax zostało poświęcone pamięci zmarłego Gary'ego Moore'a. Usłyszeć można m.in. fragment pochodzącego z 1997 roku telefonicznego wywiadu Piotra Kaczkowskiego z muzykiem.

Aby odsłuchać audycji, wystarczy kliknąć w ikonę dźwięku znajdującą sie po prawej stronie w boksie "Posłuchaj".

Moore został znaleziony martwy w niedzielę na ranem w hotelu na hiszpańskim wybrzeżu Costa Del Sol, gdzie artysta spędzał wakacje. Przyczyną śmierci był atak serca. Wiadomość o śmierci znanego muzyka zszokowała najbliższych przyjaciół i fanów.

Gary Moore był jednym z najbardziej popularnych gitarzystów blues rockowych. Pochodził z Belfastu w Irlandii Północnej gdzie 4 lipca 1952 roku przyszedł na świat. Na gitarze grał od 8 roku życia. Reputację znakomitego muzyka wyrobił sobie w irlandzkich grupach Skid Row i Thin Lizzy.

Był wziętym gitarzystą. Współpracował z wieloma gigantami m.in. z B..B Kingiem, Gregiem Lakem, Ozzym Osbournem czy Andrew Lloyd Weberem. Jego styl gry cechowała niezwykła melodyjność i zamiłowanie do długich dźwięków. Moore komponował również na własne nazwisko. Do jego najbardziej pamiętnych piosenek należą „Parisienne Walkways” napisane wspólnie z wokalistą Thin Lizzy, Phillem Lynottem, oraz „Still got the blues”, który to utwór trafił na wydany w 1990 album o tym samym tytule. Solówka z tej ostatniej piosenki opowiadającej o zawiedzionej miłości jest jednym z najbardziej romantycznych motywów w historii muzyki rockowej.

(bch)


Czytaj także:

Historia Gitary Elektrycznej

Gitara wydaje się mieć same zalety. Jest tania łatwo się z nią przemieszczać no i można na niej napisać przebojową melodię znając trzy chwyty a nawet mniej - Piotr Metz przybliża historię tego niestarzejącego się instrumentu.

Nawet Queen zazdrościli Gary’emu Moore’owi

W 1977 roku Thin Lizzy z Garym Moore'em poprzedzali na trasie zespół Freddiego Mercury'ego. Moore grał z taką energią, że Thin Lizzy zostali zmuszeni przez gwiazdy do... skrócenia występu.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
7 komentarzy
  1. GregRoxx
    (gość) 2011-02-17 02:50:51
    Tez mialem to szczescie zobaczyc go na zywo w Londynie.To teraz tam na gorze glosniej jeszcze bedzie ...
  2. wienio
    (gość) 2011-02-07 13:09:06
    byłem na jego koncercie w warszawie i był to jeden z najlepszych wystepów jaki widziałem w życiu, po dwóch godzinach grania żona powiedziała, to już koniec koncertu,..... tak szybko minął
  3. ks.ADAM
    (gość) 2011-02-07 12:38:53
    Szkoda. Żegnaj Gary i zagraj Bogu jakiegoś bluesa...
  4. B
    (gość) 2011-02-07 09:49:26
    wielka strata! wielki żal...
  5. Odbiornik
    (gość) 2011-02-07 08:57:32
    Pokój z Tobą chłopie. Phil będzie wniebowzięty jak podejrzewam.
  6. takedeath
    (gość) 2011-02-07 08:06:48
    A od kiedy Costa del Sol to wyspa??? Litości! Chyba, ze cała Europa lub Hiszpania to wyspa.
  7. Gosc
    (gość) 2011-02-07 00:26:58
    Żegnamy Ciebie

Najczęściej czytane

Inni słuchali

O.N.A., czyli jak debiutowała Agnieszka Chylińska

Dziś Chylińska obchodzi swoje 36. urodziny. Odcinek trójkowej au...