Magdalena Czubaszek z książką "Będziesz wrzeszczeć". O czym krzyczały kobiety punk rocka?

Ostatnia aktualizacja: 16.06.2026 13:54
W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia punk rock trząsł alternatywnymi scenami klubów od Warszawy, przez Gdańsk, aż po Wrocław. Podziemie muzyczne było buntownicze i niepokorne, pełne chłopaków z irokezami i gitarami, przy mikrofonach, w świetle reflektorów. Na scenach były jednak też dziewczyny, i to ich śladem ruszyła Magdalena Czubaszek, odsłuchiwała koncerty nagrane na kasetach, przeglądała zapomniane recenzje na mikrofilmach i stworzyła książkę pt. "Będziesz wrzeszczeć". 
Magdalena Czubaszek ze swoją książką Będziesz wrzeszczeć. Dziewczyny na polskiej scenie alternatywnej lat 80.
Magdalena Czubaszek ze swoją książką "Będziesz wrzeszczeć. Dziewczyny na polskiej scenie alternatywnej lat 80."Foto: Piotr Podlewski/Polskie Radio

Magdalena Czubaszek napisała książkę "Będziesz wrzeszczeć. Dziewczyny na polskiej scenie alternatywnej lat 80.". Rozmawiała z wokalistkami, pianistkami, basistkami. Z tymi, które grały niemal pół wieku temu, ale i z tymi, które zamilkły, bo nikt nie traktował ich poważnie.

Magdalena Czubaszek o polskim punk rocku sprzed pół wieku - posłuchaj nagrania całej rozmowy

- Polska scena alternatywna lat 80. ubiegłego stulecia była bardzo zdominowana przez mężczyzn. Wspominamy Korę, Izabelę Trojanowską, Urszulę, ale to były postacie z mainstreamu, a moja książka koncentruje się na undergroundzie, kobietach, które nie przebiły się do powszechnej świadomości. Z jednej strony wydaje się, że było ich bardzo mało, ale ja, zbierając informacje, co chwilę spotykałam nowe nazwiska i twarze - mówiła gościni Czwórki.

Zobacz także: 

Jak zaznaczała przemysł muzyczny w latach 80. dopiero raczkował. - To była dżungla, jeszcze w latach 90., kto się dobił do nagrań, na przykład Republika, to je miał. Ale wielu innych nie. Wszystko funkcjonowało na zasadzie "męskiego klubu", po prostu mężczyzn było więcej i nie ważne, jakie mieli intencje, ostatecznie wychodziło tak samo. Spójrzmy, kobiety, które wtedy grały, miały taki wymuszony "męski styl", były wrzeszczące. Te, które chciały to robić delikatniej, znikały. 

Jak zaznaczała Magdalena Czubaszek, z drugiej strony "barykady" sytuacja nie była łatwiejsza. - Jeśli ktoś już wszedł do studia, dostawał taśmę, mógł nagrywać, to jakość tych nagrań rzeczywiście była dobra, na europejskim, światowym poziomie. Ale niewiele osób miało taką możliwość. Z drugiej strony, dostęp słuchaczy do płyt też był utrudniony. Ludzie siedzieli przy radioodbiornikach i nagrywali piosenki na kasety. Te kasety były słuchane w kółko, więc ich jakość była coraz gorsza. Ktoś, kto miał płyty, był światowcem, uchylał lufcik pełen światła w szarości PRL-u. Ludzie jednoczyli się wokół słuchania muzyki. Jak ktoś miał muzykę, od razu się do niego szło, by razem słuchać nagrań - opowiadała. Jak zaznaczała, podstawą punkt rocka było to, że był antysystemowy. - Ludzie buntowali się przeciwko rzeczywistości, władzy. Potem dochodziło do dziwnych sytuacji, bo artyści z nurtu punka zmieniali drogę i zaczynali eksperymentować z reggae czy dubem. U nas nie było diaspory karaibskiej, więc Polacy grali tę muzykę na własny sposób - opowiadała Magdalena Czubaszek.  

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Kamil Jasieński

Gościni: Magdalena Czubaszek (autorka książki "Będziesz wrzeszczeć. Dziewczyny na polskiej scenie alternatywnej lat 80.")

Data emisji: 16.06.2026

Godzina: 15.10

kd

Czytaj także

Klangor z płytą "Arytmia". "Rock na wesoło, ale i bardzo poważnie"

Ostatnia aktualizacja: 25.07.2022 12:42
 - Wybraliśmy tytuł "Arytmia", bo staraliśmy się, by ta muzyka nie była prosta, zwłaszcza w warstwie rytmicznej. Słowo to ma jednak jeszcze kilka innych znaczeń - mówił w Czwórce Rafał Nowakowski, gitarzysta grupy Klangor. 
rozwiń zwiń