Trener już widział Janikowskiego w walce o złoto

PAP
Marcin Nowak 06.08.2012
Damian Janikowski
Damian Janikowski, foto: PAP/Adam Ciereszko

- Niewiele zabrakło Damianowi do wykonania "wózka". Już widziałem go w finale... - przyznał trener reprezentacji Polski Ryszard Wolny po porażce Damiana Janikowskiego (84 kg) w półfinale olimpijskiego turnieju zapaśników stylu klasycznego w Londynie.

Po zwycięstwie nad brązowym medalistą igrzysk w Pekinie i mistrzem świata 2009 Turkiem Nazmim Avlucą, Janikowski pokonał Austriaka Amera Hrustanovica oraz Kubańczyka Pablo Enrique Shoreya Hernandeza.
W 1/2 finału zawodnik Śląska Wrocław, wicemistrz globu (2011) i Europy (2012), spotkał się z Egipcjaninem Karamem Mohamedem Gaberem Ebrahimem.
- Afrykanin zdobył złoto olimpijskie w Atenach, wygrywając wszystkie pojedynki przed czasem. Później przeniósł się do mieszanych sztuk walki, ale się nie sprawdził i wrócił do zapasów. Jest zwinny jak kot. Niewiele zabrakło, aby w Londynie przegrał ćwierćfinałowy bój z Meloninem Noumonvim. W ostatniej akcji Francuz zrobił "wózek", ale jego dokręcenie miało miejsce już po czasie, dlatego sędziowie jej nie zaliczyli - powiedział Włodzimierz Zawadzki, asystent Wolnego w kadrze biało-czerwonych.
Obaj szkoleniowcy są mistrzami IO w Atlancie; w dorobku mają też po kilka krążków MŚ i ME.
Janikowski wygrał pierwszą rundę z Ebrahimem 3:2, ale drugą przegrał 0:1, bowiem, mając przeciwnika w parterze, nie wykonał akcji technicznej. - Już widziałem Damiana w finale... Niewiele zabrakło mu do "wózka". Niestety, Egipcjanin dwa razy wyciągnął bark i tak się uratował - przyznał Wolny.
- Po 90 sekundach trzeciej odsłony (do końca było pół minuty) Janikowski wybrał obronę, bo twierdził, że był zbyt zmęczony, aby atakować. Myślał, że wybroni parter i było blisko - mówił główny trener reprezentacji.
- Ja miałem podobną sytuację 20 lat temu na olimpiadzie w Barcelonie. W półfinale przegrałem 8:9 tylko dlatego, że sędziowie stwierdzili, iż moja akcja była już po czasie. Później uległem też w potyczce o brąz. Najważniejsze, aby Damian teraz odreagował i zapomniał o tym, co było. Czuł, że jest gotów dojść do finału, ale w hali ExCel jest sporo niespodzianek, poodpadali mistrzowie świata. Zresztą, żeby wytrzymać ciężkie walki, czasem trzyrundowe, trzeba mieć zdrowie jak koń - przyznał Zawadzki.
Janikowski dopiero pozna rywala w konfrontacji o brąz po repasażach. Szansę na olimpijskie podium ma też jego kolega klubowy Łukasz Banak (120 kg). Polak pokonał Tunezyjczyka Radhouane'a Chebbiego i uległ Heikiemu Nabiemu, ale Estończyk jest w finale, dlatego "pociągnął" Banaka. Polak zmierzy się teraz z reprezentującym Białoruś Iosebem Czugoszwilim, a potem - jeśli wygra - ze Szwedem Johanem Magnusem Eurenem.
- To ciężkie spotkanie, ponieważ Łukasz przegrał z Czugoszwilim w tegorocznych mistrzostwach kontynentu w Belgradzie - przypomniał Zawadzki, dwukrotny wicemistrz globu (1995, 2002).

Londyn 2012 - serwis specjalny >>>

man

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!