W związku z wczorajszym szczytem UE w Brukseli estoński dziennik Postimees komentuje sposób, w jaki Unia dochodzi do wspólnych decyzji - nawet tak kluczowych jak obsada najważniejszych stanowisk.
„Europa sumiennie debatuje i deliberuje trzymając się jednak zasady: żadnych wstrząsów i nagłych zwrotów - czytamy w Postimees.
Kto jest winny, że wczorajszy szczyt Unii zakończył się porażką? Europejskim liderom nie udało się porozumieć w sprawie obsady dwóch kluczowych stanowisk - szefa unijnej dyplomacji i przewodniczącego Rady Europejskiej.
To kraje Europy Środkowo-Wschodniej zablokowały przyjęcie porozumienia - donosi portal internetowy EurACtiv. Zawinił szef Rady Europejskiej - ocenia komentator belgijskiego dziennika Le Soir. Według niego Herman Van Rompuy nie ocenił dobrze nastrojów panujących w Unii.
Dlaczego Renzi upiera się, by Federika Mogherini szefowała unijnej dyplomacji - zastanawia się Le Monde. Pomimo krytyki i frontu oporu ze strony co najmniej 10 krajów, włoski premier forsuje kandydaturę swojej minister. Mogherini jest uważana przez swoich przeciwników - zwłaszcza z krajów byłego bloku wschodniego - za rusofilkę. Poza tym wielu zarzuca jej brak doświadczenia.
Guindos będzie musiał poczekać na nominację na szefa eurogrupy - czytamy w El Mundo. „Szkoda, ale to nie jest to dramat. Po prostu nie doszliśmy jeszcze do konsensu” - ocenił przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy. Nieoficjalnie potwierdził on natomiast, że osiągnięto porozumienie w sprawie Guindosa. Obecny szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem szykuje się natomiast na objęcie teki ekonomicznej w KE.