Przedstawiciele wierzycieli powrócili do Grecji i sprawdzają postępy zapowiadanych reform. Ich opinia jest konieczna na 22 kwietnia, kiedy to ma się odbyć spotkanie Eurogrupy, mającej zdecydować o dalszej pomocy finansowej dla Grecji, czyli o uruchomieniu kolejnej transzy tej pomocy. Strategią greckiego rządu było dotychczas negocjowanie, żeby wymaganych reform było jak najmniej, a z drugiej strony wpływanie na społeczeństwo, aby płaciło jak największe podatki. Oszczędności wymagane przez wierzycieli są na poziomie powyżej 5 mld euro, natomiast to co może zaprezentować grecki rząd jest na poziomie poniżej 3 mld euro. W Grecji nie ma żadnych planów pro-rozwojowych, a jedynie zwiększenie obciążeń dla greckiego społeczeństwa. Tymczasem, grecką gospodarkę należałoby zrestrukturyzować. Kraje Unii Europejskiej, które znalazły się w kryzysie w tym samym czasie co Grecja, czyli Irlandia, Portugalia, Hiszpania i Cypr, potrafiły wyjść z tego kryzysu i powrócić na rynki finansowe. Grecja ma strukturalne problemy gospodarcze. Jej gospodarka jest oparta wyłącznie na usługach i na rolnictwie, podczas, gdy gospodarka Cypru jest oparta na usługach, ale finansowych, a Hiszpanii na przemyśle. Szansą dla Grecji jest rozwój turystyki, ale także odnawialne źródła energii – słońce i wiatr. Najbardziej potrzebna Grecji jest jednak zmiana myślenia i postępowania klasy rządzącej.
Rozmowa z Loukasem Notopoulosem, greckim finansistą mieszkającym w Polsce.