>>> Posłuchaj audycji "Czytelnia"
"Monolok"
Stary fryzjer z Grochowa wspomina ludzi, których strzygł, kobietę, którą kochał, i miasto blednące pod coraz grubszymi warstwami nowoczesności. Mówi, jakby golił czas: powoli, z wprawą, czasem pod włos. Urodził się w roku czterdziestym w Warszawie, "ani dobry rok, ani dobre miejsce". Potem sierociniec, szkoła fryzjerska, miłość, praca, ludzie, miasto. Każde wspomnienie ciągnie za sobą następne, a jego własne życie plącze się w opowieściach tych, którzy siadali w jego fotelu, demokratycznie: doliniarz i profesor, ślusarz i literat. I płyną historie: o gołębiarzach, kociarach, siostrach tarocistkach, o zakopanych dzwonach, płonących łabędziach, niedowidzącym listonoszu i kobiecie rażonej piorunem. Wszystko w tym małym-wielkim kawałku Warszawy.
Bo to przecież różnie bywało, czasem świat, czyli Grochów, wyglądał, jakby ktoś przy przycinaniu baczków ciachnął ucho. A czasem jak niezamiecione włosy ułożone w dziwne podłogowe pukle. I pięknie, i strasznie trochę - pisze w swojej nowej książce Paweł Sołtys.
[źródło: materiały wydawcy]
Czytaj także:
"Obudziła się zimną nocą"
To miało być opowiadanie. Zaczęłam je pisać jesienią 2021, gdy w Usnarzu Górnym, uwięzieni pomiędzy granicami od dwóch miesięcy tkwili migranci z Afganistanu. Polska stała się innym krajem. Potem, w lutym, zaczyna się pełnoskalowa wojna w Ukrainie i już wiadomo, że nigdy nie będzie, jak było.
Wiosną 2023 roku moje opowiadanie zostaje przyjęte przez jeden z papierowych periodyków, jednak nie zgadzam się na zmiany, które mają łagodzić jego wymowę, wycofuję je i w listopadzie drukuje je miesięcznik "Znak" pod tytułem "Teletubbies". A ja piszę je dalej.
W grudniu, po niedawnej zmianie władzy w Polsce, na festiwalu Watch Docs oglądam film "Mur" Kasi Smutniak. W dyskusji po filmie paneliści i publiczność zastanawiają się, jak teraz zmieni się podejście naszego Państwa do migrantów. Niektórzy są pełni nadziei, inni twierdzą, że będzie gorzej. Ja skłaniam się ku tej drugiej opinii.
I wciąż piszę to opowiadanie, aż okazuje się, że jest za długie i nie pasuje do zbioru przygotowywanego dla Niszy. I oto, po czterech latach, jest ta niewielka książka, 120 stron z moimi fotografiami. Ale czasem myślę, że wolałabym jej nie napisać - mówi o swojej książce Joanna Rudniańska.
Gośćmi audycji byli: Magda Mikołajczuk i Piotr Kofta.
***
Tytuł audycji: Czytelnia
Prowadzenie: Małgorzata Szymankiewicz
Data emisji: 17.01.2026
Godzina emisji: 12.00
pg