Polskie Radio

Rozmowa dnia: Janusz Steinhoff

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2015 12:20
Audio
  • Janusz Steinhoff o sytuacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej i protestach górników (Z kraju i ze świata/Jedynka)

Kamila Terpiał: Witam naszego gościa: Janusz Steinhoff, były wicepremier i były minister gospodarki. Dzień dobry.

Janusz Steinhoff: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Przed chwilą słyszeliśmy relację naszej reporterki z miejsca, czyli ze Śląska, gdzie – przypomnijmy – 13. dobę trwa strajk w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a dzisiaj zarząd i prezes tej spółki Jarosław Zagórowski w dosyć ostrych słowach ostrzegał, że zarząd poniósł i cała spółka poniosła duże straty produkcyjne, sprzedażowe, a także prestiżowe, i że tak naprawdę realna jest groźba upadku. Rzeczywiście jest aż tak źle?

Trudno się nie zgodzić z panem prezesem Zagórowskim. Zdecydowanie kondycja finansowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej zmierza ku tragicznemu finałowi. Tym finałem może być upadłość. Trzeba mieć świadomość, że każdy dzień strajku to 25, a nawet 30 mln straty, to jest również utrata wiarygodności jako solidnego dostawcy węgla koksującego szczególnie, technologia wytwarzania koksu jest taka, a nie inna...

Bo już podobno niektóre koksownie...

I ta ciągłość jest jednym z istotnych czynników, które budują wiarygodność dostawcy. Tak że Jastrzębska Spółka...

A górnicy nie mają tego świadomości i związkowcy, ci, którzy strajkują?

Ja mam taką nadzieję, że ta świadomość się przebudzi, mam taką nadzieję, że górnicy będą wiedzieli o tym, że po pierwsze każdy dzień nieeksploatowania ścian to zagrożenie pożarem endogenicznym i tu jest realne zagrożenie. Po drugie również pojawiają się naprężenia i tak dalej, i tak dalej. To są wszystko zagrożenia naturalne. No i kwestia zmagania się z tą sytuacją ekonomiczną, z jaką znalazła się spółka jastrzębska, czyli spadły ceny węgla. Kiedyś te ceny węgla były nawet na poziomie 300 dolarów za tonę. Mówię tutaj o węglu koksującym.  W tej chwili te ceny są na poziomie 120 dolarów i nic nie wskazuje na to, żeby te ceny węgla w najbliższym czasie wzrosły. Czyli trzeba dostosować się do sytuacji rynkowej. Jastrzębska Spółka i tak ma, powiedzmy, ten plus, iż może rokować większe wolumeny węgla koksującego na rynku, bo to zapotrzebowanie jest, czego na przykład kopalnie, które wydobywają węgiel energetyczny nie mają. Natomiast sytuacja w Jastrzębskiej Spółce zmierza ku tragicznemu finałowi i z tego obie strony muszą sobie zdawać sprawę.

Prezes spółki Jarosław Zagórowski już jakiś czas temu przedstawił plan oszczędnościowy, chce między innymi zmiany wypłacania czternastek w zależności od sytuacji finansowej spółki, między innymi na to nie godzą się związkowcy. Pana zdaniem ten plan przedstawiony przez prezesa, który jest teraz jakby, można powiedzieć, przedmiotem sporu, jest dobry, czy jednak za daleko idący?

Ja nie chciałbym wchodzić w szczegóły tego planu, natomiast generalnie jest to plan, który zmierza do odzyskania rentowności przez Jastrzębską Spółkę Węglową. Trzeba mieć świadomość, że cena węgla w istotny sposób wpływa na finanse spółki i płace, które stanowią około 50% kosztów, muszą być dostosowane do tego. Czyli pytanie jest jedno: albo zwiększa się wydobycie, czyli na rynek kieruje się większy wolumen węgla koksującego, zmienia się organizację pracy, o której zarząd mówił już od dość dawna. Tutaj przy 80% udziale kosztów stałych jest to z punktu widzenia ekonomicznego racjonalne. Natomiast płace w jakiejś części muszą być zależne od kondycji finansowej spółki. Trudno sobie wyobrazić, żeby płace miały stały charakter i aby spółka, nie oglądając się na realia rynkowe, wypłacała takie, a nie inne apanaże.

Ale rozumiem, że właśnie tego chcą związkowcy między innymi.

Ja mam nadzieję, pani redaktor, że dojdzie tam do porozumienia. Muszę powiedzieć, że ja z mojej praktyki, a przecież restrukturyzacja węgla...

Ale co pana składnia do tak optymistycznego nastawienia?

Moje doświadczenie. Otóż tutaj...

Bo na razie wiemy tyle, że strajk ma się zaostrzyć.

Tutaj trzeba przede wszystkim rozmawiać z górnikami poważnie o wszystkich argumentach. Związkowcy muszą...

Ale był mediator, rozmawiał mediator i nawet on nie pomógł.

Mam nadzieję. Górnicy muszą sobie uprzytomnić fakt, iż rząd ma bardzo ograniczone możliwości udzielenia jakiejkolwiek pomocy publicznej, bo jesteśmy w Unii Europejskiej. A na czym opieram swój optymizm. Kiedyś, w czasach rządu Jerzego Buzka udało się zrestrukturyzować branżę najszybciej na świecie. Wówczas zlikwidowano trwale nierentowne kopalnie, wielu górników odeszło w ramach systemu dobrowolnych odejść i górnictwo na 10 lat odzyskało rentowność, górnictwo dobrze funkcjonowało, natomiast teraz te trudne czasy spadku cen trzeba przetrzymać, natomiast przetrzymamy je tylko, że tak powiem, poprzez wprowadzenie reżimu oszczędnościowego.

A co było w takim razie wtedy, czyli na przykład za czasów rządu Jerzego Buzka, czego nie ma teraz? Dlaczego teraz to się nie udaje?

Ja myślę tak, że z jednej strony rząd miał jasno sformułowany program, wcześniej przygotowany, już nawet przed wyborami ten program, nie bacząc na polityczne skutki, przedstawialiśmy opinii publicznej, a z drugiej strony mieliśmy po tej związkowej części tego dialogu bardzo odpowiedzialnych partnerów. Ja bardzo dobrze wspominam Arka Kępskiego, Henryka Nakoniecznego, Mariana Krzaklewskiego przede wszystkim, którzy zgodzili się na trudny program restrukturyzacyjny po to, żeby ratować polskie górnictwo. W tej chwili rząd jest w sytuacji gorszej, ponieważ nie ma możliwości udzielenia pomocy publicznej kopalniom, może udzielić tej pomocy publicznej tylko na cele restrukturyzacyjne, czyli czytaj: likwidacja trwale nierentownych kopalń, na osłony socjalne za zgodą Komisji Europejskiej.

Czy problemem teraz jest tak naprawdę też brak dialogu? Bo chyba tak to możemy nazwać, to znaczy nie działa komisja trójstronna, jeżeli jest jakikolwiek dialog prowadzony, to właśnie pod presją albo strajku, albo innych działań.

Niestety, z przykrością muszę się z panią redaktor zgodzić, tak właśnie jest. Jedną z przyczyn była nadmierna eksplozja populizmu na politycznej scenie, zaklinano rzeczywistość, zresztą do tej pory się ją często zaklina, mówi się górnikom, że można nic nie robić, że istnieje jakaś czarodziejska różdżka, która uzdrowi tą sytuację. Nie, takich możliwości nie ma, rachunek ekonomiczny trzeba traktować poważnie i trzeba poważnie zmierzyć się z tym problemem. Nie da się ratować polskiego górnictwa bez likwidacji trwale nierentownych mocy produkcyjnych, bez intensyfikacji wydobycia w kopalniach rentownych i bez zmiany organizacji pracy.

Jeszcze wracając do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, bo takim chyba najważniejszym postulatem związkowców jest odwołanie prezesa spółki Jarosława Zagórowskiego. Pana zdaniem może on sam powinien pomyśleć o tym, żeby np. podać się do dymisji, rozwiązać w jakikolwiek sposób ten problem? Bo na razie jest sytuacja patowa.

Pani redaktor, ja muszę powiedzieć tak, iż od rozwiązywania tych problemów i od oceny pracy zarządu są statutowe organy spółki, i to jest rada nadzorcza, walne zgromadzenie. To jest giełdowa spółka i ja sobie nie wyobrażam sytuacji, w której związkowcy by wymieniali prezesa czy innych członków zarządu. Na tym powinna się z troską pochylić rada nadzorcza, która musi ważyć wszystkie argumenty...

A może minister gospodarki powinien wkroczyć też?

Minister gospodarki też nie ma uprawnień, dlatego że o tym decyduje walne zgromadzenie, a zarząd powoływany jest i odwoływany przez radę nadzorczą. Ja osobiście dziwię się, że rada nadzorcza, biorąc pod uwagę pogłębiającą się zapaść tej spółki, do tej pory jeszcze się nie zabrała.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Były wicepremier i były minister gospodarki Janusz Steinhoff był naszym gościem.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)