Polskie Radio

Rozmowa dnia: Adam Hofman

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2013 07:15

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Prawa i Sprawiedliwości, poseł Adam Hofman. Dzień dobry, panie pośle.

Adam Hofman: Dzień dobry, witam serdecznie.

Absolwent politologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Zgadza się.

W najnowszym rankingu Rzeczpospolitej i miesięcznika edukacyjnego Perspektywy Uniwersytet Wrocławski zajął miejsce siódme.

No, to jest bardzo dobra uczelnia, mam nadzieję, że będzie...

To od lat jest szósty, siódmy (...)

...coraz wyżej w rankingach, ma do tego na pewno wszelkie... cały potencjał, który tam jest, uprawnia do tego, żeby piąć się w górę.

Panie pośle, jako że sam pan apelował o to, by precyzyjnie słuchać tego, co człowiek mówi, to gdyby pan zechciał tu, w studiu Sygnałów dnia przypomnieć, powtórzyć słowa, które skierował pan pod adresem Zbigniewa Ziobry.

Naprawdę, zajmowanie się tą sprawą świadczy o tym, że...

Ale to wczoraj po południu, wczoraj wieczorem to był temat numer jeden, wystarczyło portale przejrzeć.

No to tylko świadczy o poziomie polskiej polityki, bo to jest... jeśli będziemy mogli mówić w polityce tylko: tak, nie, dziękuję, to i słuchacze odejdą od odbiorników, bo po czymś takim, jeśli nie można powiedzieć na pytanie Andrzeja Urbańskiego, kto przyprowadził Rogalskiego, trzeba by go politycznie rozstrzelać, i nie można odpowiedzieć, że „przyprowadził go Ziobro, mam nadzieję, że przy urnie politycznie rozstrzelają go wyborcy”, bo za to się będzie karanym, to na przykład jak ja bym dzisiaj panu powiedział, że jakaś partia brzytwy się chwyta i został za to pozwany do Komisji Etyki, że grożę im tą brzytwą, że sobie palce potną, no to wie pan, wszystko można sprowadzić do absurdu, ale po co?

Czyli rozstrzelać przy urnie wyborczej, to jest pana wersja.

Nie, to nie jest wersja, bo to można sprawdzić...

Pana słowa.

...znaczy wejść na mój... zapraszam na moją stronę, na mój Twitter, tam jest nagranie z YouTube’a, wystarczy to obejrzeć.

No tak, natomiast to ma swoje konsekwencje. Pana była koleżanka partyjna, obecnie Solidarna Polska, czyli pani Beata Kempa stwierdza wręcz na Twitterze, że Hofman jak Palikot.

No właśnie, więc zamiast... pani Kempa i inni posłowie zamiast... tracą okazję, żeby zajmować się tym, co najważniejsze, bo dziś, jak się dowiadujemy, że Polska pobiła nowy rekord, np. 226 tysięcy bezrobotnych absolwentów, w dniach, kiedy oni zdają matury, znaczy ludzie, którzy chcą iść na studia, zdają maturę, dowiadujemy się, że potem pójdą na studia i trafią najprawdopodobniej na bezrobocie, to są tematy dla polityków, a zajmowanie się taką wypowiedzią, o której przed chwilą opowiadaliśmy, wydaje mi się, że naprawdę język polski jest na tyle piękny i pojemny, że należy używać różnych sformułowań, oczywiście jeśli one nikogo nie obrażają, to naprawdę zajmowanie się tym jest stratą czasu.

Czyli to były tylko słowa.

Naprawdę, można to sprawdzić i zobaczyć dokładnie, usłyszeć dokładnie, jaki to był cytat i w jakim kontekście. Co więcej, dzisiaj jesteśmy w takiej sytuacji, w której wczoraj pan minister rolnictwa powiedział o tym, że Polsce zagrażają kary nawet do miliarda złotych, już nie tylko te 80 milionów euro związane z polskim rolnictwem, to jest naprawdę poważna sprawa, bo te pieniądze, jeśli ich nie odzyskamy, zostaną nam odebrane z tej następnej perspektywy, więc tych pieniędzy na rolnictwo będzie mniej albo budżet będzie musiał dopłacić, a wiadomo, jest dziura budżetowa, będzie kłopot, to to są powody dla poli... znaczy to są zajęcia dla polityków, a zajmowanie się tego typu wypowiedzią tylko po to, żeby dokuczyć innej partii czy dokuczyć innemu politykowi z powodów pewnie słabych sondaży, jakichś takich swoich frustracji, zabiera czas, to szkoda na to czasu.

A nie ma pan wrażenia, że tak to wygląda w naszej polityce? Właśnie żeby dokuczyć, żeby uszczypnąć, żeby...

No właśnie, czasem...

...nawet użyć czasem zwrotu: dokopać?

Czasem, jeśli... Oczywiście polityka to nie jest zabawa tylko dla grzecznych chłopców i dziewczynek i czasem padają tam ostre słowa, i to jest uzasadnione według mnie tylko wtedy, kiedy te słowa są po coś, one są narzędziem do realizacji jakichś interesów grup społecznych, załatwiania jakiejś ważnej sprawy. Jeśli zaś są narzędziem tylko po to, by dogryźć jeden drugiemu, to one sprowadzają nas na jałowy bieg. I ja się przyznam, ja czasem też ulegam tej pokusie. Staram się bardzo pilnować, czasem się nie udaje, ale naprawdę warto się pilnować, bo warto pracować dla ludzi. I wtedy nawet, jeśli jest jakaś ważna sprawa, użyć ostrych słów, to wtedy wydaje się to uzasadnione.

A tak swoją drogą wie pan, skąd się wziął mecenas Rafał Rogalski?

No tak, tak naprawdę do już nikt się...

Czy to nie ma znaczenia według pana?

W tej chwili to już nie ma znaczenia, niech zajmą się nim sami adwokaci, bo on rzeczywiście kompromituje palestrę. I to jest najlepszy  moment, żeby przestać zajmować się panem Rogalskim, bo naprawdę jest wiele wyzwań i te wyzwania, które stoją przed Polską, same się nie rozwiążą.

Rzeczpospolita dzisiejsza donosi, że premier Donald Tusk i wicepremier Janusz Piechociński nie potrafili porozumieć się w sprawie reformy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, czyli KRUS-u, reforma została odłożona bezterminowo.

Ja akurat się cieszę...

Po pierwsze czy jest konieczność reformy KRUS-u?

Ja akurat się cieszę, że nie doszło do likwidacji KRUS-u. Co do reformy to oczywiście, system należy poprawiać,  żeby on był bardziej wydolny, ale ja nie należę do tych polityków, którzy powiedzą: trzeba zlikwidować KRUS, dlaczego uprzywilejowany system dla rolników? Ano właśnie dlatego, że rolnictwo jest bardzo specyficznym obszarem uprawiania... znaczy prowadzenia gospodarki, bo to jest de facto część polskiej gospodarki. Jeśli się zlikwiduje KRUS i nic nie wymyśli w zamian, to po prostu sprowadzi się olbrzymią biedę na polską wieś, a zadaniem polityka jest branie pod uwagę wszystkich punktów widzenia, Polska jest dla wszystkich, nie tylko dla tych, co mieszkają w miastach, w związku z tym dobrze, że na dzień dzisiejszy nikt się nie porozumiał w sprawie likwidacji KRUS, bo to by była bardzo zła decyzja.

Ale to jest taki temat, taki wątek, który pojawia się przy każdych wyborach tak na dobrą sprawę, że coś trzeba z KRUS-em zrobić, padają różne propozycje, a KRUS jak trwał w pierwotnej postaci, tak trwa.

To są zazwyczaj propozycje takich partii, jak Platforma, liberalnej partii, która nie interesuje się wsią, tylko że później zderza się z rzeczywistością, co zrobić, jak nie będzie KRUS-u. To jednak jest Polska i wielkie obszary...

Znaczy teraz to chyba zderzyła się z PSL-em, czyli z koalicjantem.

No, być może, znaczy ja nie wiem, jakie tam były rzeczywiste powody, być może właśnie takie, ale ja uważam, że warto się wczytywać w ofertę partii. Jak się dokładnie spojrzy... My jesteśmy zawsze za tym, żeby utrzymać ten oddzielny system. Oczywiście, jeśli... Trzeba go poprawiać, a trzeba, to nie mam nic przeciwko temu, byleby tylko nie zlikwidować tego pomysłu, że jednak rolnictwo jest trochę oddzielną częścią gospodarki i rolnicy muszą też... musi im się po prostu opłacać konkurować zarówno w ramach Polski, jak i w ramach Unii Europejskiej.

Akurat zdaje się miał pan okazję wysłuchać głosu jednego z naszych słuchaczy w sprawie dopłat dla rolników. To oczywiście ciąg dalszy sprawy 80 milionów euro, które mielibyśmy zwrócić za złe wykorzystanie tych dotacji dla małych gospodarstw rolnych. Pamięta pan, zresztą sam pan brał udział w tej dyskusji, czyja to wina – czy tych, co byli, czy tych, co są, a może to w ogóle nie jest nasza wina, tylko to jest wina Brukseli, to zdaje się jest ostatnia wersja, jaka obowiązuje. Przypomniał pan o tym miliardzie, o którym mówił minister Kalemba wczoraj. Dlaczego nikt nad tym nie panuje tak na dobrą sprawę? Jest jakaś instytucja czy nawet kilka, które zajmują się kontrolowaniem dopłat, one zdaje się zatrudniają sporo osób tak na dobrą sprawę. No i co?

No i to jest niestety dowód na to, że płacimy teraz podatek od wyboru Platformy i PSL-u pięć lat temu. Wybraliśmy niekompetentnych ludzi i teraz będziemy mieć kłopot. Przy czym w samej sprawie 80 milionów my apelowaliśmy wczoraj i przedwczoraj, żeby... Na razie zostawiliśmy na chwilę to obciążanie się nawzajem winą, wywalczmy te pieniądze, przynajmniej tyle, ile się da, możemy potem wrócić, jeśli ktoś będzie chciał, jeśli trzeba, to oczywiście, do tego rozliczania, bo sytuacja była taka: Polska stała przed wyborem w latach dwa tysiące... wtedy, kiedy te wnioski były rozpatrywane, czyli w 2004-2006, przed wyborem: czy ratować małych rolników, czy nie? Uznała, że trzeba ich ratować. Gdyby nie to, że te dopłaty by tam nie trafiły, to kilkaset gospodarstw rolnych by upadło. To jest naprawdę... to duży dramat także w skali kraju. Więc... Zresztą była na to zgoda Unii Europejskiej. To, że Unia potem zmieniła zdanie, no to następni rządzący powinni tego pilnować, znaczy powinni trzymać Unię za słowo. Niestety tak się nie stało, straciliśmy te pieniądze i teraz musimy zrobić wszystko, żeby je odzyskać. Nasze głosy w Parlamencie Europejskim, umiejętności naszych posłów, ich kontakty są do dyspozycji rządu. Jeśli rząd tylko powie: pomóżcie na tym i na tym obszarze, pomożemy, bo to są pieniądze dla Polski.

Czyli na razie dyskusję z punktu widzenia Prawa i Sprawiedliwości powinno się zawiesić jakąś taką ostrą, tak?

Do momentu ostatecznej decyzji nie obniżajmy swojej pozycji negocjacyjnej, obarczając siebie nawzajem winą, tylko odzyskajmy wszystko lub tyle, ile się da, potem wrócimy do rozliczeń.

Panie pośle, teraz taka kwestia obyczajowo-edukacyjna. Nasi słuchacze prawdopodobnie wiedzą, co to jest podstawa programowa, czyli to jest taki obowiązkowy zestaw wiedzy, która musi być przekazana czy to na poziomie przedszkolnym, czy to na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjalnej. Oto posłowie Anna Grodzka i Robert Biedroń stwierdzili, że w 350-stronicowej podstawie ani razu nie padają takie słowa, jak gej czy lesbijka. Piszą petycję do resortu edukacji, do pani minister Szumilas, przekonują, że nie wiadomo, czego o homo- i transseksualizmie mają się dowiedzieć uczniowie w szkole czy dzieci w przedszkolach.

To jeszcze transseksualizm się tam pojawia, czyli zmiana płci. Przepraszam, ja nie życzę sobie, żeby...

Znaczy pytanie ogranicza się do tego: mówić czy nie mówić? A jeżeli mówić, to jak?

Ja nie życzę sobie tego, żeby szkoła uczyła tego moich dzieci. Jeśli jako rodzic uznam, że jest odpowiedni wiek i odpowiedni etap, żeby powiedzieć o tym, co jest w świecie i jakie pojawiają się nowe sytuacje, to uznam i mam do tego prawo jako rodzic. Takie pomysły ze strony takiej partii, jak Ruch Palikota, pojawiają się nie tylko takie, dużo gorsze, kiedyś na komisji słyszałem wniosek pani posłanki Grodzkiej, żeby zmiana płci była możliwa od 13 lat za zgodą opiekuna prawnego. No naprawdę, to są eksperymenty... takie eksperymenty, które mają pokazać, że nowoczesność to nie jest dobre drogi, dobre szkoły, dobre szpitale, tylko dwóch facetów i dziecko. Tak nie jest, znaczy Polacy nie powinni sobie dać wmówić przez różne środowiska, że nowoczesność to jest właśnie to. Nie, nowoczesność to jest dobrze zorganizowane państwo. Nikt nam nie musi narzucać wzorców kulturowych z Zachodu.

Czyli szkoła nie, rodzice tak, jeśli mieliby o tym informować.

Rodzice, jeśli będą chcieć.

Edukować, jeśli będą chcieli.

Jeśli będą chcieć.

I tak na koniec – kto będzie szefem Komisji Sprawiedliwości sejmowej?

Dobre pytanie, moim zdaniem... znaczy nie moim zdaniem, decyzja należy do SLD. To według parytetu przypada SLD i SLD zdecyduje.

Czyli...

Na pewno nie Ryszard Kalisz, bo w demokracji jest tak, że jeśli ktoś opuszcza partię, która desygnuje szefa tej komisji, to ta partia ma prawo go zmienić. I sądzę, że SLD mówiąc o tym publicznie kilka razy, tak zrobi, a kogo da na to stanowisko, tego nie wiem, bo to jest decyzja tego klubu.

Poseł Adam Hofman, poseł Prawa i Sprawiedliwości, nasz gość.

Miłego dnia, dziękuję bardzo.

Dziękujemy za spotkanie.

(J.M.)