Krótkie wspomnienie o Wacławie Tkaczuku

polskieradio.pl
Janusz Dziewiątkowski 08.01.2018

Kilkoma myślami po śmierci Wacława Tkaczuka, poety i byłego kierownika literackiego Teatru Polskiego Radia podzielił się z nami obecny kierownik radiowej sceny - Krzysztof Sielicki. To jego osobiste wspomnienie o Panu Wacku, bo tak go tu nazywaliśmy.

Odszedł Wacław Tkaczuk. Był dziennikarzem prasowym, radiowym, autorem niezwykle lubianego cyklu w Programie Drugim PR „Wiersze z gazet i czasopism”. Był też poetą. Zadebiutował jako nastolatek w roku 1956, wydał w latach następnych trzy tomy wierszy ale „do stu pięćdziesięciu wierszy mogę przyznać się” – mówił kilka lat temu. Jego wnikliwe spojrzenie krytyka i komentatora życia literackiego ogarniało twórczość zarówno mistrzów jak i debiutantów. Z ogromną ciekawością śledził drogi, jakimi szła twórczość autorów najmłodszego pokolenia – stąd Jego udział jako jurora w wielu konkursach – głównie poetyckich. Z tej ciekawości rozmaitych odmian twórczości literackiej brały się też przyjaźnie z najwybitniejszymi: ze Stachurą, Myśliwskim, Pilotem…

Od 1994 do 2005 roku był kierownikiem literackim Teatru Polskiego Radia. Tu Jego erudycja kształtowała w dużym stopniu artystyczny wyraz naszych słuchowisk. Współpracował z autorami i reżyserami, pisał adaptacje i scenariusze słuchowisk, najczęściej poetyckich. W końcu sam spróbował reżyserii.

Roboczy tytuł ostatniego tomiku Jego wierszy brzmiał – jak pamiętam – „Wypisuję się z Księgi Guinessa”. Tytuł ten dobrze oddaje charakter Wacława, jak i Jego podejście do życia. Był kimś, kto w bałaganie nowoczesności przypominał o wartości słów, postaw i idei poważnych. Niósł przekonanie, że umiejętność uważnej lektury trudnych tekstów jest równie ważna, co umiejętność posługiwania się gadżetami. Tworzył „enklawę słowa pisanego” (ktoś tak o Nim powiedział) w radiu i nie tylko. A swoje teksty pisał wiecznym piórem. Stale odnajduję Jego notatki pisane na marginesach dziesiątków tekstów przysyłanych do TPR.

Pracowaliśmy razem w Teatrze Polskiego Radia kilka lat, znaliśmy się o wiele dłużej. Zapamiętałem, że na pytanie o motywację do pisania wierszy odpowiedział: „piszę, żeby porozumieć się z samym sobą, a także – żeby porozumieć się z Bogiem”.

Krzysztof Sielicki

Wacław Tkaczuk zmarł 5 stycznia 2018 w Warszawie po długiej i ciężkiej chorobie.


Wacław Tkaczuk (1942-2018), fot. K. Sielicki PR SA
Wacław Tkaczuk (1942-2018), fot. K. Sielicki PR SA

***

jd