Ekumenia

Poza pustym krzesłem: Towarzyszenie pogrążonym w żałobie w Boże Narodzenie

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2025 09:18
W dniach poprzedzających Boże Narodzenie często słyszymy o „pierwszych świętach bez…” i o „pustym krześle”, miejscu niegdyś zajmowanym przez ukochaną osobę, które teraz zdaje się podkreślać jej nieobecność mocniej niż kiedykolwiek. Te wyrażenia doskonale oddają ból tych, którzy po raz pierwszy przeżywają święta bez obecności bliskiej osoby. I to prawda: te pierwsze święta bywają bardzo trudne, ale ci z nas, którzy towarzyszą ludziom w procesie żałoby, wiedzą, że czasami najtrudniejsze nie są pierwsze… ale drugie, trzecie, a nawet kolejne.

Pierwsze święta Bożego Narodzenia zazwyczaj upływają w atmosferze zrozumienia i wsparcia: rodzina i przyjaciele są uważni, modlitwy w kościele mnożą się, ból jest widoczny. Ale z biegiem czasu otoczenie wraca do normalnego rytmu, a ci, którzy stracili bliską osobę, uczą się dzień po dniu żyć z jej nieobecnością.
Osoby wokół nas mogą zapomnieć, ale nasze serca nie. Żal nie podąża za kalendarzem; nie da się go przezwyciężyć, przewracając kartkę. Można go przeżyć, zintegrować, przemienić.
Ból i wiara nie wykluczają się wzajemnie.
Jako wierzący wiemy, że płacz nie przeczy nadziei. Sam Jezus płakał przy grobie swojego przyjaciela Łazarza, mimo że wiedział, iż wskrzesi go z martwych. W tych łzach dostrzegamy miłość Boga, który nie ignoruje ludzkiego bólu, ale mu towarzyszy.
Pocieszenie Chrystusa nie odbiera nam łez, lecz wypełnia je znaczeniem. Nasze pocieszenie nie płynie z zaprzeczenia śmierci, lecz ze świadomości, że to nie ona ma ostatnie słowo. Ale ta pewność nie oszczędzi nam drogi bólu.
Czasami, w naszej gorliwości pocieszenia, mówimy rzeczy, które bardziej ranią niż pomagają: „Musisz być silny”, „On nie chciałby cię takiego widzieć”, „Powinnaś już mieć to za sobą”. Z dobrymi intencjami staramy się zagoić ranę, która wciąż potrzebuje oddechu.

Ale prawdziwe towarzyszenie nie polega na ukrywaniu bólu, lecz na oferowaniu bezpiecznej przestrzeni, w której może się on wyrazić. W wielu przypadkach najlepszą posługą jest cisza i obecność: bycie tam, słuchanie, wspólne wspominanie.

Rozmowa o bliskiej osobie: konieczność, nie słabość

Jedną z najważniejszych – i najmniej rozumianych – rzeczy jest to, że osoby w żałobie potrzebują rozmawiać o bliskiej osobie. Pamiętać jej głos, gesty, śmiech. Opowiadać historię. Nazywać ją.

Nie jest to oznaką słabości czy braku wiary, ale sposobem na podtrzymywanie więzi poprzez miłość i pamięć. Kiedy ktoś pamięta, nie „utknął” w przeszłości: integruje swoją historię, uczy się żyć z przemienioną obecnością.

Dlatego chrześcijańskie towarzyszenie oznacza nie uciszanie tych, którzy chcą mówić. Słuchaj bez przerywania. Nie zmieniaj tematu. Nie „koryguj” bólu pobożnymi frazesami.

Czasami najbardziej uzdrawiającą rzeczą jest po prostu powiedzieć:

„Opowiedz mi o nim więcej” lub „Jak piękne jest to, czym się dzielisz, dziękuję, że pamiętasz o tym ze mną”.
W żałobie cisza, która słucha, jest cenniejsza niż słowa, które próbują naprawić to, co nieodwracalne. Nie chodzi o wypełnienie pustki, ale o to, by nie zostawiać osoby, która ją zamieszkuje, samej sobie.

Możemy również nauczyć się wspólnie wspominać, wspominając z wdzięcznością tych, którzy odeszli, i dziękując za ich życie i świadectwo. Pamięć jest formą miłości, a miłość nigdy nie umiera.

Dlatego mówimy, że żałoby się nie przezwycięża, lecz integruje. A wiara uczy nas, że miłość, którą kiedyś się dzieliliśmy, nie znika: zostaje przemieniona.

Nadzieja, która nie niweluje bólu

W Boże Narodzenie świętujemy Boga, który stał się człowiekiem i zamieszkał wśród nas. Nie przyszedł do świata idealnego, lecz do świata zranionego, pełnego straty. W żłobie Bóg stał się obecny w ludzkiej słabości. I od tamtej pory żadna łza nie jest roniona w samotności.

Patrząc na to puste krzesło, możemy odczuwać ból, owszem, ale także wdzięczność za miłość, której doświadczyliśmy, i nadzieję na obietnicę ponownego spotkania. Wiara nie wymazuje nieobecności, ale oświetla drogę do kontynuowania miłości pośród niej.

Wiara, jak mówi Miguel Lara, nie usuwa bólu teraz, ale pomaga ci zrozumieć, że pewnego dnia minie.

W te Święta Bożego Narodzenia niech Bóg pocieszenia pomoże nam towarzyszyć z czułością, słuchać bez pośpiechu i wspominać z miłością. Bo w Chrystusie żadne puste krzesło nie jest całkowicie puste: jest zamieszkane przez Jego obecność, pamięć i nadzieję.

evengelical focus

Zobacz więcej na temat: wiara