Powstanie Warszawskie

Szukając Jana Bugaja

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2014 08:00
– Pewnego dnia Tadeusz Gajcy pożyczył mi krążący wśród konspiracji tomik "Wiersze wybrane" Jana Bugaja. Byłem olśniony tą poezją. Zapragnąłem poznać autora, ale nie było to proste – opowiadał w Polskim Radiu powstaniec i poeta Lesław Bartelski.
Audio
  • Poeta Lesław Bartelski opowiada o spotkaniach z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim
  • Opowieść Lesława Bartelskiego o poszukiwaniu Jana Bugaja
Tablica upamiętniająca kamienicę przy ul. Hołówki 3 w Warszawie, w której Krzysztof Kamil Baczyński mieszkał i z której jako żołnierz poszedł walczyć w powstaniu.
Tablica upamiętniająca kamienicę przy ul. Hołówki 3 w Warszawie, w której Krzysztof Kamil Baczyński mieszkał i z której jako żołnierz poszedł walczyć w powstaniu.Foto: Wikipedia cc/Adrian Grycuk

– Z wypiekami na twarzy czytałem te wiersze. Z jednej strony były mi bardzo bliskie, z drugiej zaś poczułem wtedy coś w rodzaju szlachetnej zawiści. Oto jeden z moich rówieśników wyprzedził mnie o kilka długości, dał nowy kształt tym marzeniom, które sam nosiłem głęboko w sercu czy w umyśle. Zetknąłem się z wierszami nieprzeciętnymi – wspominał swoje wrażenia Lesław Bartelski.

Młody poeta zapałał chęcią spotkania z Janem Bugajem. W warunkach konspiracyjnych nie było to łatwe. Większość czytelników nie wiedziała w ogóle, kim jest Jan Bugaj. Nieoczekiwanie pomógł mu jeden z przyjaciół, którego wypuszczono właśnie z Pawiaka. Okazało się, że zna autora "Wierszy wybranych". Janem Bugajem był Krzysztof Kamil Baczyński.

- Na początku czerwca 1943 roku pojechałem na ulicę Hołówki 3 w Warszawie, gdzie oczekiwał mnie poeta. Przyjął mnie bardzo serdecznie – opowiadał Lesław Bartelski. – Siedzieliśmy w pokoju, mówiliśmy bardzo wzniośle o poezji Apollinaire'a, o zdobyczach poetyckich ostatniego okresu, gdy nagle do pokoju weszła dziewczyna, przynosząc dwie szklanki herbaty. Baczyński przedstawił ją jako swoją żonę. Byłem zaskoczony. Myśmy mieli przecież po dwadzieścia dwa lub trzy lata, a nagle trafiłem na młodego żonkosia – mówił.

mc