X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Powstanie Warszawskie

Do powstania biegł jak na wesele

30.07.2014 10:00
– Od razu chcieli się pobrać. Sugerowałam, by poczekali, aż skończy się wojna. Wtedy Krzysztof powiedział: "A kto nam zaręczy, że przeżyjemy tę wojnę?" – wspominała w Polskim Radiu Feliksa Drapczyńska, matka Basi, ukochanej żony poety.
Basia Drapczyńska w dzień ślubu. Warszawa, 3.06.1942
Basia Drapczyńska w dzień ślubu. Warszawa, 3.06.1942
Posłuchaj
11'17 - Krzysztof wsiąkł szybko w naszą rodzinę, był nam bardzo bliski - wspomnienie Feliksy Drapczyńskiej, matki Barbary Baczyńskiej
więcej
Audio

– Pewnego dnia po powrocie z wieczoru poetyckiego Basia powiedziała, że poznała młodego i ślicznego poetę – wspominała Feliksa Drapczyńska (1902-1974). – Zapytała, czy może zaprosić go na swoje imieniny. Oczywiście zgodziłam się – dodała. 4 grudnia 1941 do mieszkania Drapczyńskich przyszło kilkoro młodych ludzi. Gdy pojawił się piękny chłopiec o dużych, granatowych i myślących oczach, skupiony i nad wiek poważny, Basia przedstawiła go: "Mamo, to właśnie jest Krzysztof".

Matka widziała, że w Basi szybko rodzi się uczucie. – Basia zaczęła dbać o siebie, mierzyć moje bluzki. Chciała się podobać – opowiadała Feliksa Drapczyńska. W tym samym czasie Krzysztof wyszukiwał dla siebie najładniejsze krawaty. On także, powróciwszy z konspiracyjnego spotkania poetyckiego, od razu wyznał swojej matce: "Poznałem fantastyczną dziewczynę, o niezwykłej inteligencji. Jak ona się zna na poezji!". Basia zabierała bowiem głos na temat jego wierszy, rozumiała je i doceniała jak nikt inny.

Krzysztof Kamil Baczyński i Barbara Drapczyńska pobrali się zaledwie pół roku później. Na ślubie, który odbył się 3 czerwca 1942 w kościele na Solcu, obecni byli ich przyjaciele i wielu pisarzy. Jednym ze świadków pary młodej był Jerzy Andrzejewski. Jarosław Iwaszkiewicz po latach wspominał zaś, że uroczystość przypominała bardziej pierwszą komunię niż ślub. Krzysztof i Barbara mieli przecież zaledwie 21 i 20 lat. Baczyński bardzo związał się z rodziną Drapczyńskich. Z ich mieszkania przy ulicy Pańskiej wyszedł do powstania. – Punkt zbiórki jego oddziału był niedaleko na Ciepłej, kilka nocy spał więc u mnie na amerykance. Był bardzo podniecony. 1 sierpnia zrobiłam jego ulubione pierogi z jagodami. Potem założył jedną z uszytych przeze mnie opasek powstańczych, przypiął sobie orzełka do beretu, a w klapę munduru odznakę "Agrikoli". Odprowadzała go Basia. Ostatni raz widziałam go, jak zbiegał po schodach. Szedł jak na wesele – wspominała teściowa poety.

mc