Teatr Polskiego Radia

"Komu biły dzwony". Słuchowisko Kazimierza Orłosia w reżyserii Przemysława Wyszyńskiego

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2024 12:00
W ciągu kilku ostatnich lat w sprawie zachowania polskiego społeczeństwa w czasie II wojny światowej wobec zagłady Żydów obowiązywała - narzucona przez rządzących - teza o powszechnym udzielaniu pomocy i okazywaniu współczucia. Tymczasem prawda była inna. 
Lidia Sadowa
Lidia SadowaFoto: PR

Należę do pokolenia, które pamięta wojnę – w 1942 roku miałem kilka lat, ale wiele obrazów zachowało się w pamięci. Choćby spotkanych w lesie, błąkających się, uciekinierów z łańcuckiego getta – starego człowieka z chłopcem. Pamiętam też rozmowy rodziców o haniebnym zachowaniu dwóch Polaków: sekretarza w biurze lasów hr. Potockiego (gdzie ojciec pracował) i gajowego. Na wiadomość, że w ziemiance, w zagajniku, ukrywa się grupa Żydów – sekretarz zadzwonił na posterunek niemieckiej żandarmerii. Żandarmi przyjechali – gajowy zaprowadził na miejsce. Zabili osiem osób, także dzieci.

Z Warszawy, do której wróciliśmy w 1943 roku, zapamiętałem wieczór w mieszkaniu w śródmieściu, dokąd poszedłem z mamą (udzielała lekcji choremu chłopcu). Było tam wiele osób, także dzieci, z którymi zacząłem się bawić. W pewnej chwili do mieszkania weszli szmalcownicy, szukający ukrywających się Żydów. Jeden z nich „przesłuchiwał” dzieci, które zamknęli w osobnym pokoju – dopytywał o nazwiska rodziców i gdzie są. Ci szmalcownicy – młodzi Polacy – wyszli po pewnym czasie, prawdopodobnie opłaceni, ale ja zapamiętałem tego, który – trzymając rewolwer w ręku – wypytywał mnie, gdzie jest ojciec i jak się nazywa.

Wszystkie te wojenne wspomnienia – świadka, jakim się stałem – na pewno skłoniły mnie do napisania "Komu biły dzwony". Do powiedzenia prawdy – opowiedzenia o tym, co sam zapamiętałem.

Natomiast to, co działo się na Dworcu Gdańskim w roku 1968, pamiętam z rozmów o ludziach, których wtedy wyrzucano z kraju. Z atmosfery wydarzeń marcowych. W lutym byłem na nadzwyczajnym zebraniu Związku Literatów Polskich. Pamiętam wystąpienia Pawła Jasienicy o antysemityzmie i nagonce na Żydów, słowa Kisielewskiego o „dyktaturze ciemniaków”. Mowa była o ludziach – polskich obywatelach, także tych z rodzin asymilowanych, którzy czuli się Polakami – których władze zmuszały do wyjazdu. Wielu z nich cudem ocalało w czasie wojny. W 1968 roku dostawali paszporty w jedną stronę – bez prawa powrotu.

Byliśmy wtedy znów świadkami dramatów. I pożegnań na Dworcu Gdańskim.

Warszawa, kwiecień 2024


Kazimierz Orłoś "Komu biły dzwony", "Dworzec Gdański"

Reżyseria: Przemysław Wyszyński

Realizacja akustyczna: Andrzej Brzoska

Opracowanie muzyczne: Przemysław Wyszyński

Kierownictwo produkcji: Beata Jankowska 


Obsada:

Lidia Sadowa, Anna Cieślak, Adrianna Izydorczyk, Piotr Adamczyk, Henryk Talar, Mariusz Bonaszewski, Szymon Kuśmider.

Słuchowisko "Komu biły dzwony" emitowane było 5 maja 2024 po godz. 21.00 na antenie Programu 1. 

POSŁUCHAJ INNYCH SŁUCHOWISK TEATRU POLSKIEGO RADIA 



***

Teatr Polskiego Radia/ans/wmkor/mt